Kraby na tureckim podwoziu?
Środa, 4 września 2013 (20:31)Czołowy producent sprzętu zbrojeniowego w Polsce, Huta Stalowa Wola chce współpracować z turecką firmą zbrojeniową MKEK (Makina ve Kimya Endüstrisi Kurumu). List intencyjny w sprawie ewentualnej współpracy podpisano podczas odbywającego się w Kielcach XXI Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego.
– List intencyjny otwiera etap konsultacji technicznych, w wyniku których poznamy, czy podwozie gąsienicowe haubicy produkcji tureckiej T-155 Firtina jest możliwe do wykorzystania w realizowanym przez nas programie Regina – powiedział portalowi NaszDziennik.pl Bartosz Kopyto, pełnomocnik zarządu Huty Stalowa Wola.
Regina to dywizjonowy moduł ogniowy samobieżnych armatohaubic 155 milimetrów Krab, w skład którego poza haubicami wchodzą wozy dowodzenia oraz pojazdy logistyczne i remontowe. Turcy mieliby dostarczać do Stalowej Woli podwozia do krabów, które huta produkuje dla polskiej armii. Obecnie cały czas trwa program badawczo-rozwojowy tego sprzętu.
– Dobiega końca etap prac eksploatacyjno-wojskowych. Protokoły sporządzone przez wojsko trafią do nas wraz z egzemplarzami, które były poddawane badaniom. Na bazie tych protokołów zostaną wprowadzone zmiany. Wszystko po to, aby doprowadzić te egzemplarze do poziomu satysfakcjonującego naszych odbiorców – dodaje Bartosz Kopyto.
Pełnomocnik zarządu HSW odniósł się także do tematu mikropęknięć, jakie według doniesień medialnych miały się pojawić w pancerzach krabów przekazanych wojsku do badań. Jego zdaniem, cały szum jest działaniem międzynarodowego lobby, które ma za zadanie podać w wątpliwość jakość produkowanego w Polsce sprzętu zbrojeniowego i otworzyć drogę obcym producentom.
– Ten program już dwukrotnie był wywracany. Powiedzmy uczciwie, że jest wiele podmiotów, którym zależy, żeby w naszej armii nie było polskiego sprzętu. I to właśnie te podmioty działają w obszarze nagłaśniania tego typu rzeczy – oznajmia Kopyto.
Dodaje, że jeżeli sprzęt nie jest wprowadzony na uzbrojenie armii, z czym mamy do czynienia w tym wypadku, to na tym etapie ma prawo mieć usterki, które w normalnym, a nie w skandalizująco-aferalnym trybie, jak to się próbuje przedstawić, zostaną załatwione z tym, który zamawia prace badawczo-rozwojowe, w tym wypadku z MON.
– Jeżeli MON ogłasza programy modernizacyjne warte ogromne pieniądze, w związku z tym wszystkie inne siły, które chcą uszczknąć z tego tortu, by osiągnąć cel, używają wszystkich możliwych metod. Nagłaśnianie tej kwestii nie jest absolutnie w interesie żadnej z zaangażowanych firm, także tej, która zawaliła sprawę – czyli jednej ze śląskich spółek Bumaru, ani też w naszym interesie. Powtórzę: nagłaśniają to ci, którzy chcą wprowadzić do naszej armii uzbrojenie inne niż polskie – wyjaśnia pełnomocnik zarządu HSW.
– Gotowy produkt po badaniach i próbach, jaki w wyznaczonym terminie trafi na wyposażenie polskiej armii, będzie bez zarzutu – zapewnia Bartosz Kopyto.
Obecnie w HSW trwają prace nad kolejnymi 16 armatohaubicami Krab, które obok wspomnianych ośmiu przekazanych do prac eksploatacyjno-wojskowych w ciągu kilkunastu najbliższych miesięcy trafią na wyposażenie polskich wojsk rakietowych i artylerii.
Podczas kieleckich targów zbrojeniowych HSW wystawia m.in. wyrzutnie rakiet Langusta oraz samobieżny moździerz Rak na podwoziu niemieckiego wozu bojowego piechoty Marder.
Mariusz Kamieniecki