• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Przyszłość polskiej zbrojeniówki wciąż niepewna

Wtorek, 3 września 2013 (19:37)

W ciągu dwóch tygodni na biurko premiera trafić ma koncepcja konsolidacji przemysłu zbrojeniowego. Taką informację podczas trwającego XXI Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach przekazali szefowie resortów: skarbu i obrony.

Jak podkreślił minister skarbu Włodzimierz Karpiński, docelowo konsolidacja będzie zmierzać w kierunku jednego koncernu narodowego, ale ta droga ma by rozłożona na kilka etapów.

Szef resortu obrony Tomasz Siemoniak zaznaczył, że docelowo konsolidacja obejmie wszystkie państwowe przedsiębiorstwa wchodzące w skład branży zbrojeniowej. Dodał, że nie oznacza to zarządzania centralnego poszczególnymi zakładami.

– Konsolidacja i synergia ma sens, jeżeli się w niej znajdą wszyscy. Nie oznacza to jednak, że ktoś z Warszawy będzie decydował, co ma być w Poznaniu. Inne państwa poszły tą drogą, konsolidowały swoje przemysły, także większe od nas, więc wydaje się, że i z punktu widzenia realizacji dużych projektów dla wojska polskiego, ale i z punktu widzenia eksportu nie ma innej drogi – oznajmił minister Siemoniak. Wciąż jednak nie bardzo wiadomo, jaki będzie kształt konsolidacji przemysłu obronnego, nieznany jest także rachunek ekonomiczny całego przedsięwzięcia, które musi się wszystkim opłacać.

Tymczasem wcześniejszy program restrukturyzacji przemysłu zbrojeniowego zakładał konsolidację przedsiębiorstw wokół Grupy Bumar, która niedawno zmieniła nazwę na Polski Holding Obronny. Z czasem koncepcja ta spotkała się ze sprzeciwem części zakładów zbrojeniowych, w tym przede wszystkim Huty Stalowa Wola i jej załogi, która w ponad 90 procentach powiedziała NIE konsolidacji z Bumarem.

Przeciwnicy tej koncepcji uznali, że próby włączenia ich firm do grupy przeżywającej kłopoty finansowe jest niedorzecznością. Dlatego w styczniu br. pojawił się pomysł konsolidacji zbrojeniówki nie wokół jednego podmiotu, jak pierwotnie zakładano, ale wokół dwóch. Obok Grupy Bumar miałby powstać koncern Pancerno-Artyleryjski wokół Huty Stalowa Wola. Huta podpisała z MON umowę na prototyp bezzałogowej wieży do kołowych transporterów opancerzonych Rosomak, którą HSW projektuje razem z WB Electronics.

Ponadto stalowowolska huta stoi na czele konsorcjum firm, które ma zaoferować polskiemu wojsku nowy pływający bojowy wóz piechoty, ma także ambicję i możliwości być wiodącym producentem sprzętu artyleryjskiego w Europie.

Decyzji w sprawie konsolidacji polskiego przemysłu zbrojeniowego oczekuje cała polska branża zbrojeniowa. Stanisław Głowacki, przewodniczący Sekcji Krajowej Przemysłu Zbrojeniowego NSZZ „Solidarność”, w rozmowie z portalem NaszDziennik.pl wyraził zaniepokojenie ciągłym przedłużaniem ogłoszenia ostatecznej decyzji.

– Ten termin dwutygodniowy słyszałem już wielokrotnie i za każdym razem nic z tego  nie wynikało – zauważa Głowacki.

Ma jednak nadzieję, że dwa tygodnie zapowiadane przez ministrów Karpińskiego i Siemoniaka będą ostatnimi, w ciągu których zapadnie ostateczna decyzja.

– Trzeba dać szanse polskiemu przemysłowi obronnemu, bo w innym wypadku dojdzie do całkowitej jego zapaści. Tymczasem zamiast jasnych konkretnych decyzji mamy zredukowane zamówienia dla polskich sił zbrojnych i obcięty budżet dla resortu obrony. Ponadto mamy znacznie zredukowane środki na utrzymanie tzw. nieczynnych mocy produkcyjnych, czyli PMG. Nie dość, że nie mamy zamówień, to jeszcze musimy utrzymywać to, do czego na mocy ustawy zobowiązane jest państwo. Muszę przyznać, że coraz mniej we mnie wiary, że ten rząd będzie w stanie podjąć jakąkolwiek decyzję w kwestii konsolidacji polskiego przemysłu obronnego – mówi Stanisław Głowacki. 

Stanowisko "Solidarności" zbrojeniówki jest w tej kwestii niezmienne.

– Byliśmy, jesteśmy i będziemy za utworzeniem narodowego koncernu obronnego, który będzie skupiał wszystkie podmioty sektora obronnego i będzie w stanie konkurować na rynkach międzynarodowych. Tylko i wyłącznie skonsolidowany polski przemysł obronny stanowi jakąkolwiek przeciwwagę wobec coraz ostrzejszych nacisków lobby światowych czy europejskich koncernów zbrojeniowych. Dyrektywa unijna nie ułatwia życia polskim producentom, a je utrudnia, wprowadzając na nasz rynek międzynarodowe koncerny zbrojeniowe – stwierdza  przewodniczący Głowacki.

W jego ocenie, Polska wciąż jest zbyt słabym gospodarczo organem, żeby toczyć równorzędną walkę z takimi firmami jak np. BAE Systems czy Lockheed Martin. Skonsolidowany przemysł obronny będzie miał większe szanse.

Mariusz Kamieniecki