Liga prze do interwencji
Wtorek, 3 września 2013 (02:06)Liga Arabska apeluje o jak najszybsze podjęcie działań zbrojnych w Syrii przez międzynarodową koalicję pod amerykańskim dowództwem.
Ministrowie spraw zagranicznych krajów Ligi Arabskiej zaapelowali do społeczności międzynarodowej i ONZ o podjęcie działań przeciwko rządowi Syrii w związku z atakiem chemicznym, w którym zginęły setki cywilów. W rezolucji uchwalonej na zakończenie obrad w Kairze ministrowie wezwali do podjęcia, zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych i prawem międzynarodowym, środków odstraszających i innych koniecznych posunięć przeciwko winnym tej zbrodni, za którą ponosi odpowiedzialność reżim syryjski.
Przedstawiciele Ligi są jednak podzieleni w kwestii tego, czy na pewno najlepszą odpowiedzią będzie atak zbrojny. Kraje takie jak Egipt, Algieria i Irak powstrzymały się od głosu podczas uchwalania rezolucji. Reakcji społeczności międzynarodowej na wydarzenia w Syrii domaga się też sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen. Jego zdaniem, jeśli takiej reakcji nie będzie, wydarzenia w Syrii staną się „zachęcającym sygnałem dla dyktatorów”. Będą oni bowiem przekonani, że można użyć broni chemicznej bez obawy o odwet ze strony społeczności międzynarodowej. Jednocześnie Rasmussen zastrzegł, że to nie NATO będzie decydować o użyciu siły w Turcji, ale poszczególne państwa członkowskie Sojuszu.
Syria czy budżet
Tymczasem zapał Waszyngtonu do jak najszybszego „ukarania Asada” wydaje się w ostatnich dniach słabnąć. Amerykanie obawiają się, że debata i głosowanie na temat interwencji w Syrii zabierze Kongresowi cenny czas, który powinien być przeznaczony na prace nad budżetem na rok finansowy 2014 oraz nad ustawą o podwyższeniu dług publicznego. Kongres zbiera się zaś 9 września, a rok budżetowy zaczyna się 1 października. Tymczasem sprawy limitu zadłużenia i zmniejszenia deficytu jeszcze przed wakacjami należały do wywołujących największe spory między Republikanami i Demokratami.
Raport przedstawiony przez wywiad amerykański, który rzekomo ma zawierać twarde dowody na to, iż to armia Baszara al-Asada jest odpowiedzialna za użycie sarinu przeciwko ludności cywilnej, skrytykowała Rosja. Minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow powiedział, że jeśli wspomniany raport zawiera takie dowody wówczas utrzymywanie ich w tajemnicy przez USA jest co najmniej „niestosowne”. Ławrow oświadczył też, że informacje na ten temat, przedstawione Moskwie przez Waszyngton, nie zawierały niczego konkretnego. – Była w nich masa nieścisłości. Mamy bardzo dużo wątpliwości – oznajmił szef rosyjskiej dyplomacji. – To, co nam pokazano, absolutnie nas nie przekonało. Tam nie ma faktów – podsumował.
Wcześniej także prezydent Rosji Władimir Putin zażądał od Stanów Zjednoczonych dostarczenia dowodów, że to syryjski reżim użył broni chemicznej na przedmieściach Damaszku. Według informacji przedstawionych przez sekretarza stanu Johna Kerry’ego w ataku z 21 sierpnia, przeprowadzonym przez armię rządową, zginęło co najmniej 1429 osób. Kerry przekazał, że dowody na użycie broni chemicznej czerpano m.in. z próbek włosów i krwi.
Rosja nie poprzestaje na słowach. Prezydent Putin wysłał na Morze Śródziemne okręt rozpoznawczy „Priazowje”, stacjonujący w bazie rosyjskiej Floty Czarnomorskiej w Sewastopolu na Ukrainie. „Priazowje” to jeden z siedmiu dużych okrętów rozpoznania elektronicznego, jakie w drugiej połowie lat 80. zbudowała dla Sowietów Stocznia Północna w Gdańsku.
Turcja chce zaatakować Asada
Wahania prezydenta Baracka Obamy, który chce uzyskać zgodę Kongresu na atak na Syrię, niepokoją Ankarę. Krok Obamy może bowiem utrudnić zamiary Turcji, która nie ukrywa, iż skłonna jest doprowadzić do zmiany władzy w Syrii poprzez międzynarodową akcję wojskową. Ankara liczy na to, że Obama zdecyduje się na uderzenie na Syrię nawet bez akceptacji Rady Bezpieczeństwa ONZ. „Kroki, jakie należy podjąć względem Syrii, wojskowe czy polityczne, nie powinny wprowadzać dalszej niepewności i nie powinny dawać Asadowi możliwości wyciągnięcia korzyści” – napisał jeden z największych tureckich dzienników – „Hurriyet Daily News”. Gazeta przedstawia także opinię, iż Ankara już dawno temu straciła nadzieję, że tzw. proces genewski – rozmowy pod egidą Moskwy i Waszyngtonu – mogą zapewnić rozwiązanie polityczne w syryjskim konflikcie. Zdaniem dziennika, władze Turcji postrzegają operację wojskową jako jedyną opcję, która mogłaby zakończyć konflikt w sąsiedniej Syrii.
Takiego scenariusza nie przyjmuje Pekin. – Chiny są zaniepokojone możliwą jednostronną interwencją USA w Syrii – powiedział rzecznik chińskiego MSZ Hong Lei przyznając, że Waszyngton wyjaśnił Pekinowi, jakimi dowodami dysponuje w sprawie użycia broni chemicznej przez reżim w Damaszku. Chiny stoją jednak na stanowisku, że nikt nie powinien wyciągać wniosków w sprawie ataku chemicznego w Syrii, zanim nie będą w pełni znane rezultaty badań inspektorów ONZ. Pekin podkreślał również, że eksperci powinni przeprowadzić bezstronne dochodzenie, w porozumieniu z rządem prezydenta Baszara al-Asada. Inspektorzy zakończyli pracę w Damaszku w sobotę, a wyniki ich badań mają być znane w ciągu kilku tygodni.
Łukasz Sianożęcki