• Czwartek, 2 kwietnia 2026

    imieniny: Franciszka, Władysława, Arona

Złodziejska zmowa

Wtorek, 3 września 2013 (02:00)

Miejsce przechowywania portfela Andrzeja Przewoźnika wskazał rosyjskim śledczym Siergiej Syrow. Ale okazuje się, że wcześniej – choć już po zatrzymaniu – Jurij Sańkow potajemnie przekazał tę informację w postaci donosu do FSB.

 

Czwarty dzień procesu smoleńskich szabrowników okazał się ostatnim w dochodzeniowej fazie postępowania. Większość czynności można uznać za uzupełniające.

Zeznania złożył prowadzący postępowanie przygotowawcze oficer wojskowego oddziału Komitetu Śledczego Aleksandr Agieszyn, który teraz jest już majorem. Wyjaśnił dokładnie, jaki był sens jego eksperymentu z bankomatem Sbierbanku. Chodziło o sprawdzenie, czy da się wypłacić pieniądze bez znajomości numeru PIN.

Otóż okazuje się, że bankomaty ze starszą wersją oprogramowania – a takich używali oskarżeni – najpierw pytają o żądaną sumę pieniędzy, a potem o PIN. Po wymianie systemu obsługującego klientów jest odwrotnie. Jednak w przypadku złego numeru PIN bankomat i tak zapyta klienta o kwotę, tylko jej nie wypłaci. Obecnie oprogramowanie w aparatach, w których używano kart Andrzeja Przewoźnika, zostało wymienione na nowe, ale Agieszyn z pomocą pracowników banku znalazł podczas śledztwa bankomat z oprogramowaniem starego typu w celu przeprowadzenia swojego eksperymentu.

Odczytano także zeznania ze śledztwa trojga pracowników Sbierbanku, a także wyciągi ze spisu operacji w należących do niego bankomatach. Według odpowiedzialnego za systemy informatyczne Piotra Filuszkina, drobne rozbieżności w czasie operacji pomiędzy danymi rosyjskiego i polskiego banku oraz z czasem odnotowanym przez kamery można wyjaśnić niezależnym ustawieniem zegarów kierujących nimi systemów komputerowych. Różnice nie przekraczają trzech minut.

W porozumieniu

Kolejna kwestia rozstrzygnięta przez sąd dotyczy momentu dokonania przez oskarżonych zmowy w celu wspólnego popełnienia przestępstwa, to jest kradzieży pieniędzy przy pomocy karty płatniczej. Artur Pankratow próbował twierdzić, że doszło do niej, gdy szli z jednostki do bankomatu. Jednak to przeczyłoby dość spójnym i niekwestionowanym przez pozostałych zeznaniom Jurija Sańkowa, że nie wiedział o znalezionym na miejscu katastrofy portfelu i dopiero podczas „dobierania” numeru PIN zorientował się, że Siergiej Syrow ma nie swoją kartę bankową.

W końcu zgodzili się wszyscy, że do owej zmowy doszło, zanim Syrow, Pustowar iPankratow wyszli z jednostki, zaś Sańkow dołączył do nich przy wartowni, ale po wypłacie pierwszej sumy gotówki dobrowolnie przystąpił do spisku. Udowodnienie istnienia porozumienia między oskarżonymi jest istotne z punktu widzenia wymiaru kary, gdyż rosyjski kodeks karny przewiduje wyższą odpowiedzialność za działanie w zmowie.

Jeszcze raz dokładnie przejrzano w sądzie fragmenty nagrań. Potwierdzają one zaangażowanie wszystkich czterech oskarżonych w nielegalny proceder. Wszyscy oglądali kartkę z numerem PIN iwszyscy widzieli wydruk z saldem rachunku. Chociaż portfel przechowywał Syrow, to czynności przy bankomacie wykonywali także pozostali. Drugiego dnia (11kwietnia) do bankomatu poszli tylko Syrow i Pustowar, gdyż Sańkow i Pankratow mieli dyżur. Potem podzielili się pieniędzmi. Nazajutrz poszli we trzech, a Pankratow został na dyżurze, lecz koledzy tym razem nie dali mu części łupu.

Donos do FSB

Według odczytanych zeznań żony i córki Andrzeja Przewoźnika, ofiara rzeczywiście zabrała torbę ze znajdującym się wśród dowodów portfelem. Ale o kradzieży środków Jolanta Przewoźnik dowiedziała się dopiero od prokuratury. Przypomniała, że jej mąż otrzymał od prezydenta Władimira Putina odznaczenie państwowe za wkład w dobre stosunki polsko-rosyjskie.

Miejsce przechowywania portfela wskazał rosyjskim śledczym Syrow, ale okazuje się, że wcześniej – lecz już po zatrzymaniu – Sańkow przekazał tę informację potajemnie w postaci donosu do FSB.

Sąd odczytał kilka zeznań złożonych w śledztwie przez świadków, którzy nie pojawili się w sądzie (za zgodą stron). Aleksandr Smirnow to żołnierz odbywający służbę razem z oskarżonymi. To on dał Igorowi Pustowarowi, a potem Sańkowowi numer telefonu do tzw. agencji towarzyskiej. Aleksiej Riabcew widział ich wychodzących 10kwietnia niezgodnie z regulaminem z jednostki i wracających z zakupami jedzenia, alkoholu i papierosów. Z zeznań Siergieja Krawcowa wynika, że Sańkow zapraszał go na piwo i wizytę w bani (i za to zapłacił). W łaźni byli pozostali sprawcy. Z kolei Iwan Łatyncew został razem z Syrowem, Pustowarem i Pankratowem oddelegowany do pchania trapu. Widział, jak Syrow podnosi jakąś torbę na miejscu katastrofy, a dowodzący podoficer każe mu wrócić i niczego nie dotykać. Łatyncew w jednostce rozstał się z kolegami i nic nie wiedział o znalezionym portfelu, kartach i pieniądzach.

Inne odczytane zeznania to zeznania Jeleny Driegwienie, kelnerki z „Opasłego Szopa”. Pamięta ona, że sprawcy jedli obiad (szaszłyki z dodatkami) oraz pili piwo i wódkę. Wydali w lokalu 3100 rubli (310zł). Restauracja ma wciąż ich rachunek. Driegwienie zorientowała się, że goście mają coś wspólnego z katastrofą, a także – jak zeznała –wydawało się jej, że są spoza Smoleńska, co jest prawdą, gdyż tylko Pustowar mieszkał w tym samym mieście, w którym odbywał służbę. To także umożliwiło mu wykorzystanie pieniędzy na umówienie się z Olgą Lewkiną, kolejną przesłuchaną przez Agieszyna osobą. Wkrótce po kradzieży Pustowar zaprosił ją na spacer, byli też wkawiarni i w kinie.

Ostatnie słowo

Na koniec posiedzenia zaprezentowano opinie o oskarżonych zebrane podczas śledztwa. Wszyscy są zdrowi, nie leczyli się psychiatrycznie ani jako alkoholicy lub narkomani. Szczegółowo odczytano dane o ich sytuacji rodzinnej i zawodowej. Opinie przełożonych z wojska o Syrowie, Pankratowie i Sańkowie są podobne i zdecydowanie negatywne. Leniwy, nieodpowiedzialny, ma złą pamięć isłabo się uczy, nie nadaje się do żadnej wojskowej specjalizacji, jest niesubordynowany, nieporządny w umundurowaniu i utrzymaniu rzeczy osobistych, nie ma autorytetu, odnosi się bez szacunku do przełożonych – napisali o nich dowódcy już po zakończeniu służby. Do tego zarzuty pijaństwa i częstego opuszczania miejsca służby bez pozwolenia. Jedynie Pustowar został scharakteryzowany całkiem odwrotnie. Był porządny, odpowiedzialny, wypełniał rozkazy itd.

Kiedy pytam o te charakterystyki oskarżonych po wyjściu z sali, twierdzą, że to niesprawiedliwe oceny, powstałe już pod wpływem popełnionego przestępstwa. Natomiast pozytywna opinia o Pustowarze to ich zdaniem wynik jakiegoś układu służbowo-towarzyskiego między dowódcami. Nie bez znaczenia może być to, że Pustowar jako jedyny nie był dotąd karany. Z kolei jego kolegom okresy próby już się zakończyły i nie popełnili nowych przestępstw, ale Pankratow ma na koncie mnóstwo drobnych wykroczeń, głównie związanych z pijaństwem i awanturnictwem, a także jazdę samochodem bez dokumentów. Wszyscy oskarżeni w chwili zatrzymania byli pod mniejszym lub większym wpływem alkoholu.

Z tymi danymi kontrastują bardzo pozytywne opinie ze szkół i zakładów pracy podsądnych. Na przykład według obecnej szefowej Syrowa, jest on doskonałym pracownikiem: odpowiedzialnym, pracowitym, z inicjatywą, niesięgającym po alkohol. Jego nauczyciele podkreślają zainteresowanie sportem i różne osiągnięcia w tej dziedzinie.

Kolejne posiedzenie zostało wyznaczone na 10 września. Wtedy to prokurator i adwokaci wygłoszą mowy końcowe, w których padną wnioski co do wyroku. Także oskar-żeni wystąpią z ostatnim słowem.

Piotr Falkowski, Smoleńsk