Mało sześciolatków idzie do szkoły
Poniedziałek, 2 września 2013 (19:01)Mimo uporczywej propagandy resortu oświaty i przekonywania, że sześciolatkom będzie lepiej w szkole niż w przedszkolu, niewielu rodziców zdecydowało się posłać swoje dzieci do pierwszej klasy.
To jednak ostatni rok, kiedy rodzice mogli sami zdecydować. W przyszłym roku wszystkie dzieci urodzone w pierwszej połowie 2008 r. będą musiały zasiąść w szkolnych ławach razem ze swoimi o rok starszymi kolegami.
Rodzice sześcioletnich dzieci z rocznika 2007 mieli w tym roku jeszcze możliwość wyboru posłać swoje dzieci do szkoły, czy może zafundować im jeszcze rok spokojnego dzieciństwa. Argumentacja Ministerstwa Edukacji Narodowej, że sześcioletnie dziecko w przedszkolu się nudzi, trafiła tylko do nielicznych rodziców, którzy zdecydowali się posłać swoje pociechy do pierwszej klasy. Większość nie dała się omamić zapewnieniami, że to właściwy, a wręcz pożądany krok i zdecydowała, że ich pociechom nie należy odbierać dzieciństwa tylko dlatego, że tak chce resort oświaty. W ich ocenie, na szkolną ławkę przyjdzie czas w przyszłym roku. Dodatkowym argumentem za nieposyłaniem sześciolatków do szkół są wyniki badań służb sanitarno-epidemiologicznych, które pokazują, że większość placówek oświatowych wciąż ma problemy z dostosowaniem warunków do potrzeb najmłodszych dzieci.
Nic na siłę
W woj. pomorskim rok szkolny 2013/2014 rozpoczyna 22 proc. sześciolatków, na Mazowszu 18 proc., ale w województwach dolnośląskim, łódzkim, wielkopolskim i świętokrzyskim już tylko 13 proc. Argumentacja MEN najmniej przekonała rodziców z Podkarpacia, gdzie w szkolne mundurki przebrało się zaledwie 11 proc. sześciolatków.
Suma summarum kilka milionów złotych wydane przez MEN na kampanię informacyjną promującą wysyłanie sześciolatków do szkoły zostało wyrzucone w błoto. Tomasz Elbanowski z Fundacji Rzecznik Praw Rodziców inicjator akcji „Ratuj Maluchy i starsze dzieci też” w rozmowie z portalem NaszDziennik.pl podkreśla, że tak znikome poparcie rodziców dla inicjatywy MEN powinno być jednoznacznym sygnałem dla rządu o ostatecznym zaniechaniu reformy obniżenia wieku szkolnego dzieci.
– Ta reforma nie ma prawa wejść w życie, bo nasze społeczeństwo nie wyraża na to zgody. Świadczy o tym ponad milion podpisów pod wnioskiem o referendum edukacyjne w sprawie ostatecznego odwołania przez rząd reformy obniżenia wieku szkolnego, ale także odpowiedź rodziców, którzy w ogromnej większości nie posyłając w tym roku sześciolatków do szkoły, tak naprawdę zbojkotowali inicjatywę rządu – wyjaśnia Tomasz Elbanowski.
– Rodzice słuchają głosu rozsądku, porównują warunki w szkołach i przedszkolach i jeżeli mogą uchronić swoje dzieci przed falstartem szkolnym, to tak robią. MEN, które na siłę, wbrew opinii publicznej, forsuje tę reformę, dysponuje sondażami, które pokazują jednoznacznie, że rodzice nie chcą posyłać do szkoły sześcioletnich dzieci – ocenia Tomasz Elbanowski. Podkreśla, że w niektórych gminach rodzice byli przymuszani do zapisywania dzieci do pierwszej klasy, jak chociażby w Warszawie na Mokotowie, gdzie utworzono znacznie mniej zerówek niż było chętnych. Zdarza się też, że rodzice, którzy zapisali swoje sześcioletnie dzieci do pierwszej klasy, widzą, że popełnili błąd i chcą go naprawić. Zgłaszają się do Fundacji Rzecznik Praw Rodziców z prośbą o pomoc w cofnięciu dzieci do grupy rówieśniczej, ale jak podkreśla Tomasz Elbanowski, jest to bardzo trudne.
Mariusz Kamieniecki