Nieustanna adoracja w intencji pokoju
Poniedziałek, 2 września 2013 (13:25)W obliczu tragedii rozgrywanej w Syrii na oczach całego świata; w sytuacji kiedy niepewna jest każda godzina; przeciwko wszelakiemu złu i terroryzmowi najpotężniejszą bronią, jaką posiada człowiek, jest modlitwa i adoracja Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Chrześcijanie w Syrii rozpoczęli wieczystą adorację, prosząc Pana Boga o pokój i zatrzymanie terroryzmu.
Wieczysta adoracja odbywa się w klasztorze św. Jakuba w syryjskim mieście Qarah. W zakonie tym zamieszkała wspólnota ekumeniczna – siostry zakonne i zakonnicy różnych narodowości i wyznań chrześcijańskich. We wspólnocie żyją osoby duchowne z Belgii, Portugalii, Libanu, Francji, Stanów Zjednoczonych oraz Syrii, Chile i Wenezueli.
Wspólnota – wydaje się, że w przededniu zachodniej interwencji zbrojnej w Syrii – podjęła modlitwy o pokój i apeluje o niego. Ksiądz Daniel Maes pochodzący z Belgii wyjaśnił w rozmowie z agencją Fides, że zbrojna interwencja nie przynosi pokoju, lecz wywołuje jeszcze większą nienawiść.
– Syria powinna powrócić do wartości, które zawsze były obecne we wszystkich wiekach: współistnienie i harmonia wśród grup etnicznych oraz różnych wyznań. Życzliwość, gościnność, solidarność charakteryzują syryjskie społeczeństwo – powiedział ks. Maes, którego wypowiedź cytuje watykański portal informacyjny News.va.
Ksiądz Daniel Maes wyjaśnił, iż w najbliższych dniach księża i zakonnice ze wspólnoty ekumenicznej będą nocą adorować Chrystusa Eucharystycznego. Jak podkreślił belgijski kapłan, są oni świadomi mocy modlitwy i wiedzą, jak ważne jest pokładanie ufności w Bożą Opaczność. News.va dodaje, że w klasztorze schronienie znalazło także kilka rodzin muzułmańskich.
Klasztor w Qarah narażony jest na niebezpieczeństwo i w każdej chwili może być zaatakowany. Ksiądz Maes wyjaśnił, że dotychczas wspólnota uchroniona została od wojennych zniszczeń. Kapłan wskazał, iż zarówno siły rządowe, jak i grupy opozycyjne dotąd szanowały ich życie zakonne poświęcone nieustannej modlitwie oraz niesioną przez nich pomoc.
Ksiądz Maes zaznaczył jednak, że coraz liczniejsze i silniejsze stają się grupy terrorystów i dżihadystów. – Zapowiedziano nam, że możemy być celem ataku w każdej chwili. Ale gdzie mamy iść? Nasza wspólnota zdecydowała się zostać i modlić z ufnością i nadzieją pokładaną w Panu Bogu – powiedział rozmówca agencji Fides.
Izabela Kozłowska