• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Moskwa grozi embargiem

Poniedziałek, 2 września 2013 (02:04)

Rosja może wprowadzić embargo na import polskiego mięsa i mleka.

Tak wynika z informacji rosyjskiej Federalnej Służby Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego (Rossielchoznadzor).

Przedstawiciel Rossielchoznadzoru Aleksiej Aleksiejenko przekazał, że tylko w ciągu ostatniego tygodnia w przypadku polskich dostawców odnotowano trzy naruszenia zakwalifikowane jako „oszustwo na dużą skalę”. Aleksiejenko twierdzi, że do Rosji próbowano wwieźć mięso i sery na podstawie certyfikatów niezgodnych ze stanem faktycznym. Jako przykład wymienił transport towarów z innych państw, RFN i Hiszpanii, jako swojej produkcji lub ze zmienionymi etykietkami.

Przedstawiciel Rossielchoznadzoru tłumaczy, że choć zastrzeżenia dotyczą określonej grupy produktów rolnych, to jednak chodzi o problem zaufania do całego systemu certyfikacji polskiej żywności. – Mamy nadzieję, że szybko podejmą oni wszelkie niezbędne kroki, ponieważ jest to wyjątkowo poważne naruszenie – powiedział Aleksiejenko.

Poinformował ponadto, że wszystkie problemy związane z importowaną z Polski żywnością Rossielchoznadzor omawiał już tydzień temu z ambasadorem RP w Moskwie Wojciechem Zajączkowskim. Odbyły się też rozmowy zastępcy szefa zarządu Federalnej Służby Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego Aleksandra Ponomariowa z polskim głównym lekarzem weterynarii Januszem Związkiem.

Kilka dni wcześniej Rosjanie informowali o zatrzymaniu w obwodzie kaliningradzkim 12 ton serów polskiej firmy Polmlek. Powodem było podejrzenie fałszerstwa etykiet. Strona rosyjska podała, że pod etykietą polskiej firmy odkryto etykiety dwóch innych polskich zakładów, które nie mają prawa eksportu do Rosji. Informacje te nie zostały ujawnione w certyfikacie, który był dołączony do przesyłki.

Władze w Moskwie zdecydowały także o wprowadzeniu ścisłej kontroli wszystkich partii mięsa wieprzowego sprowadzanego z Polski. To konsekwencja wykrycia przez rosyjskie służby weterynaryjne w jednej z partii mięsa pochodzącego z Hiszpanii, przy czym – z zakładów, które od 18 kwietnia 2013 r. nie mają prawa eksportować swojej produkcji do Rosji. „Ścisła kontrola” oznacza rozładunek, sprawdzenie i ponowny załadunek mięsa, co znacznie wydłuża odprawę na granicy.

Działania Rosjan trzeba oceniać w kategoriach politycznych, bo ma to służyć załatwieniu jakichś rosyjskich interesów w Polsce. Poseł Jan Ardanowski, były wiceminister rolnictwa, przypomina, że w 2007r. Rosja wprowadziła podobne embargo i wówczas politycy PO i PSL grzmieli, że jest to skutek antyrosyjskiej polityki rządu Jarosława Kaczyńskiego. Obecnie – zauważa Ardanowski – stosunki Polski i Rosji są podobno świetne, ale embargo znowu nam grozi. Poseł zastanawia się też, na kogo koalicja teraz zrzuci odpowiedzialność za ewentualne zablokowanie możliwości eksportu polskiego mięsa i produktów mleczarskich na Wschód.

Co ciekawe, w sytuacji, gdy rosną zadania urzędów zajmujących się kontrolą żywności, ministerstwo rolnictwa zaproponowało obcięcie im funduszy w ramach oszczędności budżetowych zaordynowanych przez ministra finansów Jacka Rostowskiego. I tak budżet najważniejszej z tych agencji – Inspekcji Weterynaryjnej –ma zostać zmniejszony o 1,6 mln zł, a Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin o 700 tys. złotych.

Poseł Cezary Olejniczak (SLD) podczas piątkowego posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa alarmował, że już teraz pensje w instytucjach zajmujących się kontrolą produktów rolniczych są niskie, a wielu pracowników po prostu stamtąd ucieka, szukając zatrudnienia w sektorze prywatnym.

W efekcie skuteczność kontroli żywności jest coraz gorsza. Posłowie mają też pretensje do resortu rolnictwa, że nie robi nic w celu powołania jednej instytucji, która miałaby zająć się m.in. wydawaniem certyfikatów eksportowych i kontrolą produktów spożywczych. Plany powołania Inspekcji Bezpieczeństwa Żywności zgłaszał jeszcze poprzedni minister rolnictwa Marek Sawicki. Od tamtej pory jednak prawie nic w tym kierunku nie zrobiono.

ŁS