Silni i zwarci?
Poniedziałek, 2 września 2013 (02:00)Rocznica wybuchu wojny znów stała się okazją do porównań Rzeczypospolitej z przedwojenną Polską.
Premier uważa, że państwo ma szansę wygrać wyścig z historią, który przegrała II Rzeczpospolita. – Nie jest tak różowo, jak chce premier. Armia nie jest w stanie podjąć podstawowych zadań obronnych – ripostuje poseł Krzysztof Szczerski (PiS), były wiceminister spraw zagranicznych.
Premier i ministrowie obrony narodowej, skarbu oraz sprawiedliwości, a także władze Gdańska wzięli udział w uroczystości uczczenia 74. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Oprócz kompanii honorowej Wojska Polskiego byli również harcerze i reprezentacja brytyjskich kadetów.
Jak co roku o godz. 4.45 uroczysty apel odbył się pod pomnikiem Obrońców Wybrzeża na cyplu Westerplatte. To tam padły pierwsze strzały ze strony niemieckiego agresora, a siedmiodniowa heroiczna obrona składnicy tranzytowej przeszła do historii jako wzór poświęcenia i ofiary polskiego żołnierza.
Donald Tusk, przypominając groźbę wybuchu wojny w Syrii, oświadczył wczoraj, że świat stanął na progu kolejnego konfliktu zbrojnego, tłumacząc, że reakcja „wolnego świata” na atak gazowy jest uzasadniona.
Podobnie jak przed rokiem premier podkreślał, że współczesna Polska nie może podzielić losu II RP, która „przegrała wyścig z historią”. – Dzisiaj wspólnie z mini- strem obrony tworzymy armię nowoczesną. Program „Polskie Kły” ma uczynić polską armię zdolną do działania w najtrudniejszych warunkach przy pomocy najnowocześniejszego sprzętu. Wygląda więc na to, że ten wyścig z historią Polska wygra – zapewniał Tusk, podkreślając, że również polska obecność w NATO spełnia warunki dobrych i skutecznych sojuszy.
Dlatego, w ocenie premiera, dzisiejsza Polska jest w lepszej kondycji i sytuacji politycznej niż ta z 1939 roku. Czy aby na pewno? Zdaniem Krzysztofa Szczerskiego, słowa premiera są na wyrost i pobrzmiewa w nich nuta hipokryzji.
– Skoro generał Koziej, szef BBN, mówił, że nie możemy do Syrii wysłać żołnierzy, ponieważ większość z nich jest w Afganistanie, to znaczy, że nie mamy wystarczających sił do obrony granic w kraju. W dzisiejszych warunkach armia nie jest więc w stanie podjąć jakiejkolwiek obrony terytorialnej w przeciwieństwie do 1939 roku – zaznacza poseł.
Cięcia w armii
Parlamentarzysta przypomina, że najnowsza wersja budżetu jest tak skonstruowana, że zmniejszenie wydatków na armię redukuje automatycznie jej zdolność obronną. – Największe cięcia dotyczą właśnie armii. Poza tym ciągle widać, że nie mamy zdolności, by oddziaływać na nasze wschodnie sąsiedztwo. Jeśli dziś czai się jakieś niebezpieczeństwo, to jest to zagrożenie ze wschodu. Ta sytuacja nie jest więc tak różowa, jak chce premier – podkreśla Szczerski.
Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz nazwał westerplatczyków „obrońcami wolności Europejczyków”. – Jako pierwsi na lądzie postawiliście tamę rozlewającej się zarazie totalitaryzmu nazistowskiego. Jako pierwsi na lądzie broniliście wolności nie tylko Polaków – mówił. – Niech nasze poranne spotkanie będzie ogniwem łączącym wszystkie pokolenia Polaków. Majorze Sucharski, jesteśmy z tobą – zakończył przemówienie prezydent Adamowicz.
Wczoraj Muzeum II Wojny Światowej zorganizowało na terenie Westerplatte zwiedzanie półwyspu. Otwarto na nowo zorganizowaną ekspozycję w Wartowni nr 1 Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte.
W południe na placu przed gmachem Poczty Polskiej w Gdańsku odprawiona została Msza św. pod przewodnictwem ks. abp. Sławoja Leszka Głódzia. Przy wojskowej asyście złożono kwiaty pod pomnikiem Obrońców Poczty Polskiej.
Metropolita gdański zaapelował o obronę wartości narodowych i katolickich wzorem gdańskich pocztowców, których bojówki SS brutalnie wymordowały po 14 godzinach obrony. – Czym jest dziś dla nas Poczta? Zamykamy w jej gmachu te najświętsze chrześcijańskie i narodowe wartości. One nie wietrzeją i nie powinny wietrzeć. W gmachu naszej Poczty przeciwstawiamy się wszystkiemu, co ducha Narodu chce osłabić – mówił podczas homilii gdański arcypasterz.
Przy okazji przypomniał sylwetki trzech gdańskich proboszczów, którzy rankiem 1 września 1939 r. zostali przez Niemców wywleczeni z domów, a potem zamordowani w Wielki Piątek 1940 roku w obozie koncentracyjnym w Stutthofie. Chodzi o beatyfikowanych w 1999 r. księży: Bronisława Komorowskiego, Mariana Góreckiego i Franciszka Rogaczewskiego, którzy są obecnie patronami gdańskiego seminarium duchownego.
Maciej Walaszczyk, Westerplatte