• Czwartek, 2 kwietnia 2026

    imieniny: Franciszka, Władysława, Arona

Duda zagrzewa do protestu

Poniedziałek, 2 września 2013 (02:00)

Z historycznej Sali BHP Stoczni Gdańskiej lider „Solidarności” Piotr Duda wezwał do masowego udziału we wrześniowych protestach. Związkowców wsparł metropolita gdański ks. abp Sławoj Leszek Głódź.

 

– Ci, którzy czują się dzisiaj lekceważeni, mają obowiązek przyjechać do Warszawy. Dość siedzenia przed telewizorami i narzekania na forach internetowych – wołał lider NSZZ „Solidarność” Piotr Duda na rocznicowych uroczystościach poświęconych podpisaniu Porozumień Sierpniowych z 1980 r. i 25. rocznicy strajków z 1988 roku.

Przy okazji oświadczył, że robotnicy, który strajkowali, zostali zdradzeni przez tych, którzy dysponując dziś władzą, próbują bez konsultacji ze związkowcami forsować antypracownicze projekty. Duda ostrzegał, że koalicja PO – PSL chce pod hasłem odebrania przywilejów zlikwidować w Polsce związki zawodowe za to, że krytykują władzę.

Tymczasem – jak mówił – dzisiaj problemem pracowników jest nie tylko kwestia podwyżki płacy minimalnej, umów śmieciowych czy podniesienia wieku emerytalnego, ale przede wszystkim coraz bardziej dotkliwy brak pracy. Zwłaszcza dla ludzi, którzy ukończyli 50. rok życia. – To kolejny paradoks, choć nie ma dla nich pracy, podnosi się wiek emerytalny. Mówią to też pracodawcy, którzy chcą jednocześnie mieć młodego, zdrowego i wydajnego pracownika. To są polskie paradoksy – wskazywał szef „Solidarności”.

Związkowców wsparł metropolita gdański ks. abp Sławoj Leszek Głódź. Podczas homilii wygłoszonej w gdańskiej bazylice św. Brygidy powiedział, że podnoszone przez „Solidarność” postulaty są słuszne. A zadaniem związku jest wypracowanie właściwych relacji z pracodawcami, postawienie spraw pracy w centrum polityki gospodarczej i społecznej państwa, jak również stanie na straży wartości narodowych i chrześcijańskich.

– Praca stanowi podstawowy wymiar bytowania człowieka na ziemi. Wspiera się na rozrządzeniach Bożych – mówił ksiądz arcybiskup.

Przy okazji głośno wypowiedział hasło wrześniowego protestu: „Dość lekceważenia społeczeństwa. Więcej wolności dla Polaków”. Podkreślał, że muszą niepokoić: drastyczne wydłużenie czasu pracy, zagrożenia systemu emerytalnego i zapowiedź zmian w ustawie o związkach zawodowych, uderzających w prawa związkowe, które – jak mówił –„krzywdzą ludzi pracy”.

Jak zaznaczył ks. abp Sławoj Leszek Głódź, „Solidarność” ma prawo do protestu, przypominając, że nie tylko ograniczane są prawa pracownicze, ale też rugowana jest historia ze szkół, atakowane są prawa Kościoła i ludzi wierzących, atakowana jest wreszcie rodzina, a Naród obarczany „odpowiedzialnością za winy niepopełnione”. –Tym zjawiskom trzeba się przeciwstawiać. Nie można dawać przyzwolenia – mówił ksiądz arcybiskup.

Dziedzictwo to nie rekwizyt

Podkreślił też, że ideały, które przyświecały powstaniu „Solidarności”, są wciąż żywe. Wymownym tego symbolem był m.in. obecny przy ołtarzu drewniany krzyż. Ten sam, który 25 lat temu towarzyszył stoczniowcom w ich proteście.

–Przyszliście na Mszę św. ludzi świadomych dziedzictwa „Solidarności” dla polskiego wczoraj i dziś. Także dla polskiego jutra – wskazywał kaznodzieja. Jak zauważył, nie jest ono muzealnym rekwizytem. Dlatego zwrócił uwagę, że źle się stało, że niektórzy byli aktywiści związku „przepraszali za ’Solidarność’”, a są i byli również tacy, którzy weszli dzięki niej na salony władzy.

– Dziś głosują za niepracowniczymi rozwiązaniami i przekreślają swoją dawną drogę. Wyrzekli się jej zasad, etosu i dziedzictwa –mówił metropolita gdański.

Piotr Duda oświadczył wczoraj, że większość z 21 postulatów podnoszonych w 1980 r. przez stoczniowców jest wciąż aktualna. –Te dotyczące choćby służby zdrowia; wiemy, jak ona dzisiaj wygląda, czy większej dostępności do żłobków i przedszkoli. W tym roku dochodzi nam również postulat numer jeden: związki zawodowe niezależne od władzy i polityków – podkreślał, zapewniając, że bez względu na groźby większości rządzącej związkowcy będą krytykować każdą władzę, która będzie uderzała w prawa pracownicze.

Do Gdańska przyjechali w sobotę byli szefowie związku: Marian Krzaklewski, poseł Janusz Śniadek oraz bohaterowie strajków, m.in. Alojzy Szablewski, Krzysztof Wyszkowski, Andrzej Kołodziej czy sygnatariusz Porozumień Sierpniowych z 1980 r. Jerzy Kmiecik.

Szablewski, wspominając strajki z maja i sierpnia 1988 r., podkreślał, że determinacja i odwaga młodych stoczniowców i gdańskiej młodzieży, która namówiła go do wzięcia udziału w proteście, spowodowały, że wielu robotników przestało się obawiać szykan, w tym zwolnienia z pracy, i po raz pierwszy od stanu wojennego zaprotestowali.

– Nie chodziło tylko o sprawy płacowe i bytowe, choć te też były ważne. Ale najważniejszym naszym postulatem była legalizacja „Solidarności” – mówił Szablewski.

Wspomnieniami dzielił się też ks. dr Jarosław Wąsowicz, salezjanin i duszpasterz środowisk kibicowskich. W 1988 roku jako działacz Federacji Młodzieży Walczącej i sympatyk Lechii Gdańsk brał udział w obu strajkach w Gdańsku. – Ci młodzi ludzie, gdy 1 września Wałęsa zakończył strajk, wychodząc ze stoczni, mieli łzy w oczach, bo chcieli dalej walczyć. Potem nie zgadzali się z ugodą Okrągłego Stołu – relacjonował.

Dyrektor gdańskiego oddziału IPN historyk Mirosław Golon wyjaśniał, na czym polega wyjątkowość strajków. W jego ocenie, gdyby nie bunt z 1988 r., „kto wie, jacy dziwni socjaldemokraci rządziliby Polską”.

W sobotniej homilii ks. abp Sławoj Leszek Głódź wspomniał również kapelanów „Solidarności”: męczennika bł. ks. Jerzego Popiełuszkę, ks. Henryka Jankowskiego i ks. Hilarego Jastaka, nazywanego „królem Kaszub”, wielkiego kapłana i patriotę.

Delegacja „Solidarności” złożyła również kwiaty pod pomnikiem ks. Jankowskiego, a także pod gdańskimi krzyżami na placu Solidarności. Piotr Duda podziękował wszystkim członkom Komisji Krajowej, którzy rok temu wzięli udział w usunięciu napisu „im. Lenina” z Bramy nr 2 Stoczni Gdańskiej. –Jak dobrze wejść przez Bramę nr 2, nad którą nie ma tego napisu – skwitował Duda.

Maciej Walaszczyk, Gdańsk