• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

Triumf Wisły Płock

Niedziela, 1 września 2013 (21:38)

Piłkarze ręczni Orlenu Wisły Płock awansowali do Ligi Mistrzów. W rewanżowym meczu o miejsce w grupie B wygrali u siebie z Montpellier Agglomeration HB 28:23 (13:10). Pierwsze spotkanie, w czwartek, wygrał francuski zespół 29:27.

Mecz rozpoczął się dla płockiego zespołu znakomicie, w 6. minucie prowadził 5:1, a w 13. 8:3. Wydawało się, że to będzie pogrom Francuzów, ale wystarczyła chwila rozluźnienia, by w 19. minucie goście zmniejszyli straty do jednej bramki – 9:10. Trener Manolo Cadenas wziął czas, a po wysłuchaniu jego uwag, w końcówce spotkania Orlen Wisła zwiększyła przewagę do trzech goli.

Pierwsza połowa nie była dobrym widowiskiem. W rolach głównych występowali bramkarze Thierry Omeyer i Marin Sego. Obie drużyny popełniały mnóstwo błędów, znacznie lepiej radząc sobie w grze obronnej niż w ataku. Pierwsza siódemka Orlen Wisły panowała na parkiecie, a zmiany w składzie sprawiały, że do głosu dochodzili goście, niwelując przewagę gospodarzy.

Po przerwie powtórzyła się sytuacja z pierwszego meczu. Płocczanie szybko stracili przewagę, a w 36. minucie, po trzech efektownych akcjach Dragana Gajica, zrobiło się tylko 15:14 dla Orlenu.

Odpowiedź była natychmiastowa, a w roli głównej wystąpił Valentin Ghionea, który strzelił trzy gole i płocczanie znów mieli bezpieczną przewagę. Rozpoczęła się najbardziej nerwowa część spotkania, ale to gospodarze wyszli z niej zwycięsko. Grali rozsądniej, pilnowali piłki i choć nie ustrzegli się błędów, to wysoko wygrali mecz i awansowali do Ligi Mistrzów.

Powiedzieli po meczu:

Patrice Canayer (trener Montpellier): To był dla nas wyjątkowo trudy mecz, tym bardziej w atmosferze, jaką stworzyli płoccy kibice. W drugiej połowie mieliśmy taki 15-minutowy okres, gdzie zagraliśmy bardzo dobrze, ale chyba już uwierzyliśmy, że jesteśmy bliscy sukcesu, nastąpiła dekoncentracja i Wisła nam odjechała. Trudno, musimy przełknąć gorycz porażki.

Manolo Cadenas (trener Wisły): W spotkaniu przeciwko tak uznanej marce, jaką jest Montpellier, spodziewaliśmy się, że losy tego pojedynku będą się rozstrzygnąć w ostatniej minucie. Myślę, że dziś mieliśmy więcej energii, a to ze strony naszego ósmego zawodnika, czyli kibiców. Ponadto w bramce mieliśmy Marina Sego, który dawał nam taki bufor bezpieczeństwa.

IK, PAP