Lawina zwolnień w oświacie
Niedziela, 1 września 2013 (10:21)Blisko siedem tysięcy nauczycieli nie wróci po wakacjach do polskich szkół. Nie ma dla nich pracy. Problem według Ministerstwa Edukacji Narodowej wynika z demografii. Według danych resortu, od 2004 r. do chwili obecnej liczba uczniów w Polsce zmniejszyła się o półtora miliona.
Niestety, nie dla wszystkich nauczycieli znalazły się godziny w gotowym już podziale zajęć na nowy rok szkolny. Według Związku Nauczycielstwa Polskiego na Podkarpaciu, wraz z rozpoczynającym się rokiem szkolnym pracę w regionie straci 569 nauczycieli.
Po co komu nauczyciel
Sytuację dodatkowo pogarsza fakt, że zwiększa się liczba nauczycieli, którym ogranicza się wymiar zatrudnienia. W ubiegłym roku było 2449 takich przypadków, a w roku bieżącym liczba nauczycieli, którym zaproponowano pracę w ograniczonym zakresie, wynosi 3635. – Jeżeli nastąpi zmniejszenie liczby dzieci, zmniejszenie liczby oddziałów czy łączenie oddziałów w szkołach, jak często robią to samorządy, to ci nauczyciele w pierwszej kolejności mogą stracić pracę – uważa Stanisław Kłak, prezes Podkarpackiego Okręgu Związku Nauczycielstwa Polskiego. Jako przykład podaje szkołę ponadgimnazjalną w Nowym Żmigrodzie w pow. jasielskim, gdzie w br. w jednym oddziale było aż 51 uczniów. – Trudno taką armię uczyć, jeszcze trudniej przygotować do zajęć – uważa prezes Klak. Jego zdaniem, zwalnianych nauczycieli można zatrudnić do pracy np. w szkolnych świetlicach, aby zajęli się opieką nad dziećmi z oddziałów zerowych czy z klas I-III, co byłoby z pożytkiem dla wszystkich. Bulwersujące jest także to, że z uwagi na oszczędności ogranicza się liczbę etatów w bibliotekach szkolnych, które są uzupełniane przez nauczycieli i które czynne są godzinę, czasem dwie dziennie w zależności od szkoły.
Nauczyciel na działalności
Tymczasem minister edukacji Krystyna Szumilas, żądając od nauczycieli mobilności w ramach programu dla zwalnianych pedagogów, zaproponowała im znalezienie pracy w innych placówkach oświatowych bądź przekwalifikowanie się. Szefowa MEN proponuje im m.in. staże zawodowe, szkolenia, studia podyplomowe, warsztaty aktywnego poszukiwania pracy czy założenie własnej działalności gospodarczej. Sto milionów złotych z Europejskiego Funduszu Społecznego na aktywizację zawodową tej grupy zawodowej ma pomóc w odnalezieniu się na nowo na rynku zatrudnienia – o czym na stronie internetowej informuje MEN. Nie podaje jednak, jak środki te miałyby zostać podzielone: czy kryterium będzie liczba zwalnianych nauczycieli w danym regionie, czy może każde województwo otrzyma taką samą pulę do podziału między zwalnianych. Informacji tych na razie nie mają też wojewódzkie urzędy pracy.
Tymczasem w ocenie nauczycieli pieniądze, jakie rząd chce przeznaczyć na tzw. pomoc zwalnianym, powinny trafić do szkół na organizację nowych miejsc pracy, jako uzupełnienie etatów. Z jednej strony, można by wzmocnić świetlice oddziałów zerowych. Ponadto wzorem krajów zachodnich można wprowadzić funkcję nauczycieli wspomagających dla uczniów, którzy sobie nie radzą. Najgorszym rozwiązaniem byłoby organizowanie szkoleń dla bezrobotnych nauczycieli – uważają pedagodzy.
Mariusz Kamieniecki