• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

"Solidarność" jest wciąż waszą chlubą

Sobota, 31 sierpnia 2013 (18:30)

Homilia ks. abp. Sławoja Leszka Głódzia, metropolity gdańskiego, w kościele św. Brygidy w Gdańsku wygłoszona podczas Eucharystii w 33. rocznicę Porozumień Gdańskich

Krzyżu Chrystusa, bądźże pochwalony,
z Ciebie moc płynie i męstwo,
w Tobie jest nasze zwycięstwo!

Bracia kapłani!

Drodzy związkowcy, członkowie Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność" z waszym przewodniczącym panem Piotrem Dudą i przewodniczącym Regionu Gdańskiego panem Krzysztofem Doślą!
Weterani sierpniowych strajków 1980 i 1988 roku!

Uczestnicy podziemia solidarnościowego, którzyście w latach osiemdziesiątych nie zaprzestali marszu ku polskiej wolności!

Rodziny tych, co oddali życie za Polskę, za wolność, za "Solidarność"!

Bracia stoczniowcy ze Stoczni Gdańskiej, Północnej, Remontowej wraz z waszymi czcigodnymi związkowymi sztandarami, pośród nich jest także poczet sztandarowy Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego!
Wy wszyscy, którzy rozumiecie wagę dziedzictwa "Solidarności", idziecie drogą, która rozpoczęła się tu, na Wybrzeżu, w sierpniu 1980 roku!

Umiłowani bracia i siostry, uczestnicy tej dziękczynnej Eucharystii w intencji "Solidarności", wdzięczni za dobro, jakie wniosła do polskiego życia, za jej ofiarną służbę dla wspólnoty ludzi pracy i wspólnoty polskiego Narodu!

Od historycznej bramy nr 2 Stoczni Gdańskiej przyszliście tu, bracia i siostry, do tej sławnej świątyni gdańskiej, gdzie już tyle lat trwa ufna, zda się nieprzerwana, modlitwa za Polskę, za "Solidarność", za świat pracy, za jego sprawy.

I. Światło zapalone przez "Solidarność"

W drodze do św. Brygidy wasz pochód pamięci, wierności, wdzięczności i nadziei – prowadził historyczny krzyż. Ten, który towarzyszył sierpniowemu strajkowi w 1988 r. Tamtym dniom, które wstrząsnęły Polską, zadziwiły świat. Bo przecież tu, na Wybrzeżu, w stoczniach, portach, zakładach pracy, było źródło tego wichru wolności, który ogarnął naszą Ojczyznę, utorował drogę do wolności innym narodom Europy Środkowo-Wschodniej.

Krzyż – znak waszej wiary, waszej drogi, waszego zawierzenia Jezusowi Chrystusowi, który na nim – przez swe cierpienie i śmierć – dopełnił dzieła zbawienia. Także znak ludzkiej pracy. Pragniecie, bracia związkowcy, w duchowej łączności z Chrystusem i Jego krzyżem obchodzić wasze święto – rocznicę podpisania Porozumień Gdańskich w 1980 roku.

To także święto ludzi Ojczyzny świadomych znaczenia dziedzictwa "Solidarności" dla polskiego wczoraj, dziś, także dla Polski jutra.

Już trzydzieści trzy lata zbiegło od tamtych pamiętnych dni, pełnych rozmów i sporów gorących, tamtych nocy kiepsko przespanych, mocno wpisanych w pamięć i serca ludzi, którzy wtedy – cytuję słowa pamiętnej piosenki – poczuli /Że są wreszcie teraz u siebie/ Solidarnie walczą o dzisiaj/ I o przyszłość, także dla Ciebie.

To wtedy – przywołuję słowa proroka Izajasza z pierwszego czytania – światło, jak zorza, wzeszło nad naszą Ojczyzną. Światło zapalone przez "Solidarność". Światło wolności, światło nadziei, że uda się wykonać wielką pracę nad polską pracą, odbudować jej podmiotowość, etos, godność. Podjąć – prowadzoną pokojowymi środkami – skuteczną walkę o bardziej dojrzały kształt polskiego życia, „o człowieka, o jego prawa, o jego prawdziwy postęp” (Jan Paweł II, Gdynia, 11 czerwca 1987). Wkroczyć na drogę, której cel wytyczały, wpisane tak głęboko w serca polskich pokoleń, słowa: wolność i niepodległość.

Przy różnych okazjach powtarzamy, przypominamy, odwołujemy się do pamiętnych słów błogosławionego Jana Pawła II, który w Gdyni – zapewne są pośród nas ci, którzy ich wtedy słyszeli – wskazał na doniosłość tego, że słowo – solidarność, „zostało wypowiedziane tutaj, nad polskim morzem”. Także na to, że „zostało wypowiedziane tutaj w nowy sposób i w nowym kontekście (…) jest waszą chlubą, ludzie polskiego morza. Ludzie Gdańska, Sopotu i Gdyni – Trójmiasta, którzy żywo macie w pamięci wydarzenia lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych”.

To słowo – solidarność – jest wciąż waszą chlubą – związkowcy z Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność".

Słowo to i treści, które niesie, próbowano wyrugować z polskiego życia, zniszczyć machiną stanu wojennego, represjami, zakazami. Rozbłysło znowu podczas pamiętnych strajków latem 1988 roku, których pamiątkę – to już dwadzieścia pięć lat – obchodzimy w tym roku w sposób szczególny.

Rozświetla także nasz czas, choć są tacy – wielu ich – którzy chcieliby ten blask przesłonić, osłabić, wręcz zgasić. Byli przecież i tacy, niegdyś aktywiści z waszych szeregów, którzy przepraszali za "Solidarność". Byli – wciąż są – tacy, którzy nie chcą pamiętać, że to dzięki "Solidarności" weszli na pokoje władzy, splendoru, zaszczytów. Dziś zdarza się bez jakichkolwiek skrupułów głosują za niepracowniczymi ustawami, przekreślają swoją dawną drogę. Wyrzekli się "Solidarności", jej etosu, jej zasad. Zdradzili ją!

II. „Z pracy swojej ma człowiek pożywać chleb codzienny”

Umiłowani!

Dziś wracacie wspomnieniami do wydarzeń, tych sprzed trzydziestu trzech lat, także tych sprzed ćwierćwiecza, do historycznej drogi "Solidarności". Wracacie do nich nie jak do muzealnych rekwizytów, do zamkniętej karty historii, na którą można patrzeć chłodno czasem. Słowo solidarność, które – przywołajmy raz jeszcze słowa, bez emocji. Tamte wydarzenia to wciąż fundament waszej drogi. Duchowy imperatyw. Słowo-klucz. Słowo-hasło. Słowo-symbol. Słowo-synteza waszej drogi, waszego, bracia związkowcy, programu, waszej walki o prawa ludzi pracy. O sprawiedliwość społeczną. Właściwe ułożenie relacji między pracodawcami a pracownikami. O to, aby zagadnienia pracy znalazły centralne miejsce w sferze polityki gospodarczej i społecznej państwa. Państwo jest przecież wielkim dobrem. Ma pełnić służebną rolę wobec Narodu.

Nie dość powtarzać, że o pracę wspiera się dobro państwa, Narodu, jego przyszłość, pomyślność. Że praca stanowi podstawę właściwego kształtowanie życia rodziny. A rodzina stanowi rdzeń życia wspólnotowego: kształtuje, wychowuje, wprowadza w świat zasad i wartości, czyni nas dziećmi Ojczyzny.

„Piękno na to jest, by zachwycało – do pracy, praca, by się zmartwychwstało” – pisał Cyprian Norwid.
Zmartwychwstawało do dobra, do sensu, do zrozumienia tego, że praca stanowi podstawowy wymiar bytowania człowieka na ziemi, że wspiera się na Bożych rozrządzeniach. „Z pracy swojej ma człowiek pożywać chleb codzienny”. Takim odwołaniem się do wskazań starotestamentowych: do Psalmisty (por. Ps 128 [127], Księgi Rodzaju, Księgi Wyjścia, Jan Paweł II rozpoczyna encyklikę "Laborem exercens".

Umiłowani!

Czytania dzisiejszego dnia ukazują, powiedzieć można, społeczny wymiar zbawienia. Pierwsze czytanie z proroka Izajasza mówi o postawie empatii, o trosce o „biednych tułaczy”, otwartości w stosunku do „współziomków”, gotowości działania dla dobra wspólnego. Także o konsekwencjach – Bożych konsekwencjach – wdrażania w życie takiej postawy: „Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie,/ chwała Pańska iść będzie za tobą./ Wtedy zawołasz, a Pan odpowie/ wezwiesz pomocy, a On [rzeknie]: "Oto jestem".

Święty Paweł w Drugim Liście do Koryntian przywołuje znaną zasadę: "Kto skąpo sieje, ten skąpo i zbiera". Mówi adresatom swego listu, że ten, kto nie skąpi swojej pracy, szczególnie takiej, której rezultaty będą służyć ludzkiej wspólnocie, zwiększy plon sprawiedliwości. Także i to, że posługiwanie społecznej sprawie, trzeba wkorzeniać w Boga, odnajdywać jedność z Chrystusem, z ewangelicznym wzorem życia.
Ewangelia według św. Mateusza przywołuje Chrystusowe słowa wybiegające w przyszłość, wykreślające scenerię Sądu Ostatecznego, kiedy Syn Człowieczy – Król Wieków, przyjdzie w godzinie ostatecznej i "zasiądzie na swym tronie pełnym chwały". To wtedy zostanie proklamowany Jezusowy kodeks otwierający bramy życia wiecznego. Bo byłem głodny, spragniony, nagi, chory, byłem przybyszem, byłem, byłem w więzieniu – a przyszliście do mnie. Będziemy bowiem sądzeni z uczynków miłości, o nich będziemy świadczyć w ostatecznej godzinie, zdawać przed Królem Wieków egzamin z miłości, miłosierdzia, solidarności z drugim człowiekiem.

"Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych moich braci najmniejszych, Mnieście uczynili" – mówi Chrystus.

III. Walka, która trwa

Umiłowani!

Dziś przynosicie do świątyni Pańskiej, do domu Boga Żywego nie tylko wiano waszej chlubnej przeszłości, nie tylko pamięć wydarzeń, które spowodowały wyłom w komunistycznym systemie, utorowały drogę do polskiej wolności. Nie tylko waszą sławę i chwałę, na zawsze wpisaną jasną barwą w nasz polski los, w historię naszego Narodu i narodów Europy, którym niegdyś zostało narzucone jarzmo komunistycznego zniewolenia. Przynosicie także sprawy dzisiejszego dnia. Problemy, wyzwania, przed którymi dziś stoi "Solidarność". Macie świadomość – zapisała to Komisja Krajowa w przyjętym kilka dni temu stanowisku – że sierpniowe postulaty sprzed z górą trzydziestu lat pozostają aktualne, że nadal trwa walka "o poszanowanie podstawowych praw pracowniczych, związkowych i obywatelskich, która jest dla "Solidarności" wielkim zadaniem i wyzwaniem".
Chcecie te sprawy dziś polecić Bogu, przedstawić je Chrystusowi, który przecież swym życiem w nazareńskiej rodzinie św. Józefa cieśli realizował ewangelię pracy.

Będziecie prosić o wspomożenie przed Bożym Tronem błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszkę, jednego z kapelanów ludzi pracy, zamordowanego z nienawiści do wiary świętej, do "Solidarności", do jej pragnienia wolności.

Wasza droga, droga "Solidarności", wasz etos, wasza posługa wspierała się i wspiera o Chrystusowy Krzyż, o wiarę świętą, o społeczną naukę Kościoła. Wspaniała encyklika "Laborem exercens", jaką na początku swego pontyfikatu Jan Paweł II, niegdyś robotnik w krakowskim Solvayu, ofiarował Kościołowi i światu, jest tego przykładem. Jednym z wielu.

Nosicie w sercach wspomnienie waszych kapelanów, którzy szli z wami, którzy was nie pozostawili w złym czasie. Przeciwnie, właśnie wtedy ukazali wartość swego kapłaństwa, jego służebność, oddanie ludziom w potrzebie.

Po Mszy św. złożymy kwiaty i zapalimy znicze przed pomnikiem ks. prałata Henryka Jankowskiego, który swoje kapłaństwo, swoją posługę związał z tą świątynią, z wami, bracia stoczniowcy, z drogą "Solidarności".
Wspomnijmy jeszcze jednego z tych kapłanów Wybrzeża, co szli drogą "Solidarności", służyli wam posługą sakramentalną, umacniali Słowem Bożym, podtrzymywali nadzieję. Księdza prałata Hilarego Jastaka, tak mocno zapisanego w pamięci ludzi pracy Gdyni, nazywanego "królem Kaszub", wiernego syna Kościoła, wielkiego patrioty.

IV. "Więcej wolności dla Polaków"

Bracia i siostry!

Tegoroczny czas waszego święta, rocznicowych wspomnień, przypadł na trudny, ale ważny moment. "Dość lekceważenia społeczeństwa", "Więcej wolności dla Polaków". To hasła zapowiadanego przez związek protestu. Uzasadniacie jego proklamację lekceważeniem przez rząd waszego związku. Grą pozorów zamiast uczciwego i odpowiedzialnego dialogu. Wprowadzaniem do ustawodawstwa pracy liberalnych rozwiązań, drastyczne wydłużenie czasu pracy to jedno z nich. Niepokoją zagrożenia systemu emerytalnego, projekty zmian ustawy o związkach zawodowych, uderzające w prawa związkowe.

Wciąż pojawiają się oskarżenia, że związki zawodowe, że "Solidarność", wkraczają w sferę polityki. Wypowiadają je niekiedy ci, dla których "Solidarność" stała się trampoliną do politycznych karier. Co to jest polityka? To roztropna troska o dobro wspólne. A co robić, kiedy tej roztropnej troski zaczyna brakować? Kiedy na jej miejsce wkrada się pewność siebie, dezynwoltura, niekiedy tupet wsparty arogancją? Trzeba się przed tym bronić.

Wy zapewniacie, że "Solidarność" nie wkracza w politykę i nie ma aspiracji do pełnienia władzy. Bo my mówimy – polityka to roztropna troska o dobro wspólne. Ale tu, tak jak w rosyjskim przysłowiu: mówimy partia, rozumiemy Lenin – mówimy o polityce, a rozumie się, że mówimy o władzy. Władza, to co mówi, czego żąda, przed czym przestrzega, dyktowane jest powinnością związku zawodowego. To on ma zabiegać o zabezpieczenie słusznych uprawnień ludzi pracy w ramach dobra wspólnego całego społeczeństwa. Bo przecież tak mówią i myślą wasi koledzy związkowcy w całej Unii Europejskiej. A jeżeli ktoś myśli inaczej – tu posilę się rozmową z panem Krzaklewskim w zakrystii, bo w zakrystii też można coś mądrego usłyszeć – kto by w Unii Europejskiej kwestionował związki zawodowe, to jest politykiem zaszeregowanym do niepoprawnych politycznie. Niepoprawny politycznie.

To wasza droga, związkowcy z "Solidarności". Słuszna droga.

V. Strażnicy "ziemi żyznej"

Umiłowani!

Podczas Światowych Dni Młodzieży w Rio de Janeiro, w czasie spotkania z biskupami Ameryki Południowej, Ojciec Święty Franciszek mówił m.in. o rozpowszechniającej się w wielu krajach i wspólnotach swoistej kulturze wykluczania, odrzucania, sytuacjach, kiedy relacje ludzkie "są regulowane przed dwa nowoczesne „dogmaty” skuteczność i pragmatyzm". Doświadczamy tego i u nas. Postępuje proces wykluczania, deprecjonowania, negatywnego stygmatyzowania wartości, które stanowią fundament polskiego życia i naszej narodowej tożsamości. Na tej swoistej liście jest brak szacunku dla Kościoła, osób konsekrowanych, wiary świętej ze wszystkimi tego konsekwencjami dla wspólnotowego życia. Negowanie patriotyzmu zakorzeniającego młode pokolenia w Ojczyźnie. Obarczanie nas odpowiedzialnością za winy niepopełnione, lansowanie przez opiniotwórcze media historiozofii winy. Deprecjonowanie małżeństwa uświęconego Bożym błogosławieństwem, rodziny, świętości ludzkiego życia.

Trzeba się tym zjawiskom przeciwstawić. Bronić się przed dyktatem nihilizmu, stawić tamy atakującej nas pustyni duchowej. Stać na straży "ziemi żyznej". Wartości chrześcijańskich, narodowych. Ukazywać sens, piękno, wartość polskiej drogi. Szczególnie współczesnemu młodemu pokoleniu, wrażliwemu, otwartemu, chłonnemu. Takie próby podjęli Węgrzy. Im się udało. Uczyli się od naszej "Solidarności".

Ze wzruszeniem odczytywaliśmy nazwiska zidentyfikowanych przed kilku dniami bohaterów polskiej wolności, rzuconych niegdyś przez komunistycznych oprawców do dołów niepamięci i pogardy na tzw. Łączce Cmentarza Wojskowego na warszawskich Powązkach. Bohaterów polskiej wolności, pośród nich tych, za którymi, podziemnym nurtem, szła przez lata żołnierska sława i pamięć: mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki", mjr. Hieronima Dekutowskiego "Zapory". Ofiar nieludzkiego systemu, wiernych Polsce, przez lata wyklętych, odrzuconych, wykluczonych z oficjalnych list polskich bohaterów. W tym kontekście przywołuję nazwisko 17-letniej Danuty Siedzikównej ps. "Inka", sanitariuszki od "Łupaszki", z 5. Wileńskiej Brygady AK. 28 sierpnia 1946 roku zginęła z sądowego wyroku w gdańskim więzieniu przy Kurkowej. Tragiczny przykład nienawiści, nieprawości, której wtedy było tak wiele.

Umiłowani!

Wielu jest tych, którzy dobrze zasłużyli się Ojczyźnie, służyli "Solidarności". Spotkały ich represje w grudniową noc, także później, kiedy podjęli służbę podziemnej "Solidarności". Dobrze, że także w waszym środowisku, środowisku "Solidarności", podjęto dyskusję o potrzebie przygotowania ustawy, która wyrównałaby krzywdy wyrządzone przez system komunistyczny w stanie wojennym ludziom "Solidarności" i niepodległościowej opozycji. Więzionym, wyrzucanym z pracy, w różny sposób represjonowanym.

Wtedy, w latach osiemdziesiątych, w ich obronie stanął Kościół. To właśnie tu, u św. Brygidy, zaczęto organizować opiekę lekarską i pomoc materialną dla rodzin represjonowanych. Niestety, ustawa kombatancka uchwalona w 1991 r. zamknęła się na 1956 roku. O tych, co działali, byli represjonowani cierpieli, niekiedy tracili, aż po rok 1989, życie dla wielkiej sprawy polskiej wolności zapomniano. Nie pamiętały także o nich ekipy rządzące wywodzące się z "Solidarności". Do dziś wielu byłych represjonowanych żyje z głodowych rent i emerytur, bo w okresie stanu wojennego pozbawiono ich nie tylko wolności i pracy, ale także ograniczono im podwyżki płacowe i awanse. Najwyższy czas, aby te krzywdy naprawić.

Druga Rzeczpospolita tym, którzy stanęli w sztafecie walczących o wolność polskich pokoleń – weteranom Powstania Styczniowego – nadała nie tylko stopnie oficerskie, prawo do noszenia munduru wojskowego, państwowe odznaczenia, ale także specjalne renty, które pozwoliły im godnie przeżyć jesień życia.
Życzę serdecznie, aby wasze projekty się ziściły.

Niech ci, którzy w sztafecie polskich pokoleń włączyli się w nieśmiertelny nurt polskiej wolności, doznają miłości, szacunku, także materialnego wspomożenia od Ojczyzny. Wszak, jak to ujęła legionowa pieśń, "z trudu waszego i znoju Polska powstała, by żyć".

A wy, braci związkowcy, dziedzice wiana "Solidarności", bogatego w miłość, wierność, prawość, idźcie dalej drogą, która rozpoczęła się tu, na Wybrzeżu, w sierpniu 1980 roku.

Zabiegajcie, aby światło zapalone przez "Solidarność" rozświetlało dalej gmach Ojczyzny.

Jutro dzień 1 września. Rocznica wybuchu II wojny światowej.

Staniemy do apelu na Westerplatte, w innych miejscach narodowej pamięci, walki, martyrologii.
Niech Polska pamięta o swojej drodze. Niech budując swoją przyszłość, wspiera się o pamięć przeszłości. Bo tylko w ten sposób się nie zagubi, nie utraci tego, co tworzy jej tożsamość.

W modlitwę dzisiejszego dnia włączmy modlitwę za nieliczone ofiary tamtej wojny, także za polskich bohaterów, co szli, przez różne fronty, kraje, szańce Powstania Warszawskiego, leśne ostępy – ku Niepodległej.

Bracia i siostry!

Patrzę na Chrystusowy Krzyż, historyczny strajkowy Krzyż, znak męki, ofiary i wielkiego zwycięstwa.
I wobec was, członków "Solidarności", wobec wszystkich, którzy są tu dzisiaj, uczestnicząc w naszej modlitwie, powtarzam słowa, które, mam pewność, są także waszymi słowami, waszą deklaracją, waszym wyznaniem:

Krzyżu Chrystusa, bądźże pochwalony,
na wieczne czasy bądźże pozdrowiony!
Z Ciebie moc płynie i męstwo,
w Tobie jest nasze zwycięstwo!

Amen.

Źródło: Archidiecezja Gdańska