Zapomnieli o Sierpniu '80?
Sobota, 31 sierpnia 2013 (08:20)Sierpień 1980 r. był przełomowym momentem w najnowszej historii Polski. Robotnicy nie pozostawali bierni wobec niesprawiedliwych działań komunistycznych władz, w strajkach upominając się o swoje prawa. Dzisiaj punkt widzenia niektórych ludzi, którzy wtedy tworzyli „Solidarność”, uległ radykalnej zmianie.
To, o co kiedyś walczyli, czyli prawo realnego głosu w przestrzeni publicznej, uważają za zbędne i niekonieczne. Zaskoczeniem dla wielu mogłyby być słowa Lecha Wałęsy, który w przededniu 33. rocznicy podpisania Porozumień Sierpiowych wzywa do nieuczestniczenia w referendum w sprawie odwołania z funkcji prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz, a tym samy rezygnacji z demokratycznego prawa głosu. Czyżby nie o demokrację Wałęsa walczył w 1980 roku, kiedy to domagał się wolnych i niezależnych związków zawodowych?
– Wezwanie do niebrania udziału w referendum warszawskim jest wezwaniem do niewypełniania obywatelskich obowiązków przez Polaków. To tak samo, jakby wzywać obywateli do nieuczestniczenia w wyborach sejmowych lub samorządowych. Wydaje mi się, że należałoby zbadać, czy takie wezwania nie są złamaniem prawa – podkreślił w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl prof. dr hab. Wojciech Polak, historyk.
Także Prezydent Bronisław Komorowski, który bardzo chętnie przypomina o swoim solidarnościowym rodowodzie, zachęca do nieoddania swojego demokratycznie ukonstytuowanego głosu w referendum. Czy to oznacza, że sympatie polityczne bliższe mu są niż demokratyczne ideały?
Wałęsa, który kiedyś upominał się o prawa pracowników i Polaków, dzisiaj zachęca do wyzbycia się tych praw. Co więcej, były prezydent odmawia obecnej „Solidarności” prawa do strajku i domagania się lepszych warunków pracy dla Polaków.
– Wałęsa krytykuje działania obecnej „Solidarności” (zapowiedziane strajki i akcje protestacyjne), zapominając, że to rząd Donalda Tuska odrzuca wszelki realny dialog ze związkami zawodowymi. Dzisiejsza „Solidarność” ma moralne prawo protestować i strajkować, tak samo jak mieli je robotnicy w 1980 r. I nie tylko w pieniądzach tkwi tu problem, ale przede wszystkim w tragicznie złym rządzeniu Polską przez obecna ekipę – komentuje prof. Polak.
Przypomnijmy jednak, że 14 sierpnia 1980 roku robotnicy Stoczni Gdańskiej rozpoczęli strajk, domagając się przede wszystkim przywrócenia do pracy Anny Walentynowicz i Lecha Wałęsy oraz budowy pomnika stoczniowców poległych w grudniu 1970 roku.
W wyniku porozumienia z 31 sierpnia 1980 r. pomiędzy przedstawicielami komisji rządowej a Prezydium MKS, któremu przewodniczył Lech Wałęsa, podpisano 21 postulatów Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego Stoczni Gdańskiej, z których najważniejszym był ten, dzięki któremu powstała „Solidarność” – niezależny, samorządny związek zawodowy.
MM