Cuda statystyczne
Piątek, 30 sierpnia 2013 (14:46)Główny Urząd Statystyczny opublikował dziś dane dotyczące produktu krajowego brutto, z których wynika, że w drugim kwartale 2013 roku wzrósł on o 0,8 proc. rok do roku w porównaniu ze wzrostem o 0,5 proc. rok do roku w I kwartale. Dane te są zadziwiające i mam wrażenie, że zaprezentowano nam wynik „cudów statystycznych”. Wystarczy spojrzeć na poszczególne dane składowe PKB za I kwartał i II kwartał 2013 roku, żeby pojawił się szereg wątpliwości na temat zaprezentowanych dziś wyników.
Zwróćmy uwagę, że PKB za drugi kwartał bieżącego roku wzrósł o 0,8 proc. rok do roku w porównaniu ze wzrostem o 0,5 proc. rok do roku w I kwartale. Natomiast praktycznie wszystkie składowe PKB znacząco spadły. Z danych GUS wynika, że wzrósł jedynie eksport o 5,1 procent. Przypomnę, że eksport w Polsce stanowi zaledwie około 30 proc. naszego PKB. Jednak spożycie indywidualne było praktycznie zerowe i wyniosło 0,2 procent. Popyt krajowy spadł aż o 1,9 procent. Inwestycje brutto spadły o prawie 4 proc., a kumulacja brutto aż o 14 procent. Jest to zadziwiające, że przy spadających praktycznie wszystkich najważniejszych elementach składowych wzrostu gospodarczego odnotowywany jest wzrost PKB. Wyniki te są niższe niż w pierwszym kwartale, kiedy również były niekorzystne dla nas.
Wszystko wskazuje zatem na to, że mamy do czynienia z kolejną odsłoną kreatywnej księgowości. Z moich wyliczeń wynika, że ten wzrost za II kwartał nie powinien być większy niż 0,6 proc., czyli niewiele wyższy niż w I kwartale. Nasuwa się więc pytanie, czy przypadkiem nie dla celów propagandowych wmawiane jest Polakom, że mamy ożywienie gospodarcze i dla tych potrzeb podejmowane są takie, a nie inne działania statystyczne.
Przy okazji dzisiejszej publikacji danych przez GUS niektórzy eksperci twierdzą, że polska gospodarka ma już najgorsze za sobą i teraz czekają nas tylko lepsze czasy. Są to propagandowe brednie. Wystarczy spojrzeć na wyniki elementów składowych PKB, które – jak wcześniej mówiłem – spadają, z wyjątkiem eksportu, który także osłabnie, bowiem znaczną część ponad 5-procentowego wzrostu eksportu stanowiła sprzedaż polskiej żywności do Federacji Rosyjskiej i krajów dawnego Związku Sowieckiego. Coraz częściej pojawiają się informacje o problemach eksportu naszego mięsa, warzyw, jabłek, to wszystko wpłynie na przyhamowanie wzrostu transportu.
Jeżeli nie będzie radosnej twórczości statystycznej, a rząd Donalda Tuska nie będzie promował „cudów statystycznych”, to polskie PKB nie powinno znacząco wzrosnąć. Widzimy wyraźnie, że Polacy nie kupują, bo nie mają pieniędzy. Inwestycje są wstrzymywane, ponieważ brakuje środków na ich wykończenie. Wszystko to daje nam jasny obraz sytuacji, w jakiej znalazła się polska gospodarka. W drugiej połowie 2013 roku nic nie zapowiada, że będzie lepiej. W mojej ocenie, na koniec obecnego roku możemy spodziewać się 1-procentowego wzrostu PKB. Natomiast rząd planował go w wysokości 2,2 proc. PKB, a to oznacza, że znacząco się pomylił. W przyszłym roku również możemy spodziewać się pomyłki ze strony ministra finansów Jacka Rostowskiego. Przypomnę, że na przyszły rok przewidywany przez premiera Tuska i ministra Rostowskiego wzrost PKB ma wynieść 2,5 proc., co jest nierealne.
not. IK
Janusz Szewczak – główny ekonomista Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych (SKOK)
Janusz Szewczak