• Sobota, 14 marca 2026

    imieniny: Leona, Matyldy, Jarmiły

W przededniu konfliktu?

Czwartek, 29 sierpnia 2013 (16:15)

Sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun poinformował, że eksperci ds. broni chemicznej będą kontynuować badanie okoliczności ataku chemicznego pod Damaszkiem do jutra, a w sobotę rano opuszczą Syrię.

Przebywający w Wiedniu szef ONZ dodał, że zaraz po powrocie inspektorzy złożą mu raport z rezultatów swoich prac.

Ban powiedział też, że dzień wcześniej rozmawiał telefonicznie z prezydentem USA Barackiem Obamą, którego poprosił o czas dla inspektorów na zakończenie dochodzenia. Podkreślił, że przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji w sprawie reakcji na atak chemiczny, do którego miało dojść 21 sierpnia pod Damaszkiem, należy wysłuchać wszystkich opinii.

Dziś eksperci wyjechali z hotelu w Damaszku i po raz trzeci udali się na przedmieście stolicy. Tym razem dotarli na wschodnie przemieście – do Dumy. Mają tam zbadać miejsca, w których, zdaniem działaczy antyreżimowych, przechowywane są rakiety z bronią chemiczną.

Eksperci mają także pobrać więcej próbek mogących świadczyć o użyciu gazu i przeprowadzić rozmowy ze świadkami i poszkodowanymi.

Prezydent Barack Obama oświadczył wczoraj w wywiadzie dla telewizji PBS, że nie podjął jeszcze decyzji w sprawie reakcji USA na wydarzenia w Syrii. Dodał, że celem ewentualnej ograniczonej operacji byłoby zapewnienie, że broń chemiczna nie zostanie użyta przeciwko USA. 

Z kolei prezydent Francji François Hollande oświadczył, że należy dążyć do rozwiązania politycznego sytuacji w Syrii, ale społeczność międzynarodowa musi powstrzymać rozlew krwi, którego jednym z przejawów jest atak chemiczny z 21 sierpnia. Hollande spotkał się wcześniej w Paryżu z przywódcą opozycyjnej Syryjskiej Koalicji Narodowej Ahmadem Dżarbą.

Natomiast przywódcy Niemiec i Wielkiej Brytanii zgodzili się, że rząd Syrii powinien ponieść konsekwencje ataku z użyciem broni chemicznej, jakiego miał dokonać przeciwko ludności cywilnej swego kraju.

Według oświadczenia niemieckiego rządu, kanclerz Angela Merkel i premier Wielkiej Brytanii David Cameron zgodzili się podczas rozmowy telefonicznej, że fakt dokonania w ubiegłym tygodniu ataku z użyciem broni chemicznej w pobliżu Damaszku został już „wystarczająco udowodniony”.

Przeciwko interwencji zbrojnej w Syrii opowiadają się m.in. prezydenci Rosji i Iranu, wiele państw Ameryki Łacińskiej, m.in. Kuba, Ekwador, Boliwia i Brazylia.

Władimir Putin i Hasan Rowhani podczas rozmowy telefonicznej wyrazili zgodnie opinię, że użycie broni chemicznej jest nie do zaakceptowania oraz sprzeciwili się wojskowej interwencji w Syrii. Jednak dziś Rosja wysłała na wschodnią część Morza Śródziemnego krążownik rakietowy i niszczyciel w związku z tamtejszą „dobrze znaną sytuacją” – poinformowała agencja Interfax, odnosząc się do obecnego kryzysu w Syrii.

Z kolei minister spraw zagranicznych Chin Wang Yi wezwał do powściągliwości w reakcjach na wydarzenia w Syrii, oświadczając, że jakakolwiek interwencja militarna w tym kraju jedynie pogorszyłaby zamęt na Bliskim Wschodzie.

IK, PAP, Reuters