Jaki rząd, taka pomoc
Piątek, 23 sierpnia 2013 (10:26)Zalane domy, uszkodzone dachy, hektary zniszczonych upraw to wynik gradobicia i ulewnych deszczów, jakie na początku czerwca nawiedziły kilka miejscowości w gminie Mielec. Choć od tego czasu upłynęło już kilka miesięcy, mimo strat w uprawach, gospodarstwach oraz infrastrukturze pomoc państwa dla poszkodowanych jest znikoma.
W wyniku czerwcowego gradobicia i ulew najbardziej ucierpiały m.in.: Rzędzianowice, Złotniki, Chorzelów, Trześń.
Nawałnice objęły obszar 1360 ha, ucierpiało 340 gospodarstw. Straty tylko w uprawach rolnych, sadach, plantacjach itp. oszacowane przez gminną komisję przekroczyły 3,5 mln złotych. Tymczasem rządowa pomoc, która trafiła do gminy Mielec, ograniczyła się do 33 tys. złotych.
– Jeżeli chodzi o wsparcie na odbudowę zniszczeń, to tylko trzy rodziny otrzymały po 6 tys. zł na naprawę uszkodzonych budynków czy wymianę dachów. Pozostałe rodziny, których domy zostały podtopione, musiały zadowolić się kilkusetzłotowymi zapomogami – wyjaśnia w rozmowie z portalem NaszDziennik.pl wójt gminy Mielec Kazimierz Gacek, który nie ukrywa rozczarowania brakiem pomocy ze strony władz centralnych.
Gmina na miarę możliwości stara się wspomagać poszkodowanych, ale środki są bardzo ograniczone. Tym bardziej że na przestrzeni ostatnich lat nie są to pierwsze kataklizmy na tych terenach. – Jeszcze do dzisiaj wielu rolników, którzy ucierpieli przed trzema laty, spłaca kredyty. Teraz część z nich została poszkodowana po raz drugi. Mało tego, sporo strat w gminnym mieniu uszkodzonym w tamtym okresie do dzisiaj nie zostało zrekompensowanych przez rząd – tłumaczy wójt Kazimierz Gacek.
O ile rząd nie stanął na wysokości zadania, o tyle pomoc okazują sąsiedzi. Ze wsparciem dla poszkodowanych w gminie Mielec wystąpili m.in. mieszkańcy gminy Gorzyce czy parafia pw. Świętej Rodziny w Trześni. Jest także wsparcie dla rolników z innych regionów w postaci zboża pod zasiew.
– Na początku września planujemy w Rzędzianowicach spotkanie poszkodowanych z przedstawicielami Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa oraz Wojewódzkiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego i będziemy chcieli usłyszeć, czy i na jaką pomoc mogą liczyć ci, którzy ucierpieli, bo jeśli chcemy odnowić produkcję rolną, najwyższy już czas zacząć działać – dodaje wójt Gacek.
Rząd, choć sam nie pomaga, to jeszcze zrzuca odpowiedzialność za wsparcie na barki coraz uboższych gmin. Podobnie jest w gminie Mielec. Wójt Gacek deklaruje, że poszkodowani na skutek klęski żywiołowej, których nie stać na zapłacenie podatku rolnego i od nieruchomości, mogą liczyć na umorzenia.
Efekt jest taki, że w przyszłym roku gmina otrzyma obniżoną subwencję wyrównawczą od państwa w ramach tzw. janosikowego. – Nie dość, że gmina, która np. w wyniku powodzi zostaje pozbawiona dochodów z powodu umorzenia podatków dla poszkodowanych, to jeszcze ogranicza się jej subwencję wyrównawczą, która zgodnie ze swą istotą powinna mieć charakter solidarnościowy. Liczymy, że w tej sytuacji minister finansów spojrzy łaskawszym okiem na budżety urzędów gminnych – mówi z nadzieją wójt Kazimierz Gacek.
Mariusz Kamieniecki