Gaz w Damaszku
Czwartek, 22 sierpnia 2013 (07:23)W okolicach Damaszku doszło prawdopodobnie do ataku z użyciem gazu bojowego, ofiar może być ponad tysiąc. Opozycja oskarża o ten czyn siły prezydenta Baszara al-Asada. Syryjski rząd jednoznacznie odrzuca oskarżenia, twierdząc, że za atakiem stoją rebelianci.
Do użycia rakiet z głowicami z gazem doszło na przedmieściach Damaszku – Ain Tarma, Zemalka i Dżobar. Agencje szacują liczbę ofiar ataku od dwustu do nawet tysiąca trzystu osób, wiele z nich to kobiety i dzieci. – Ofiary przywożono z rozszerzonymi źrenicami, zimnymi kończynami i pianą na ustach. Lekarze twierdzą, że to typowe objawy użycia gazów bojowych – powiedziała pielęgniarka Bajan Baker. Internetowe filmy z miejsca zdarzenia pokazują rannych opatrywanych w prowizorycznych punktach ratunkowych.
Większość z poszkodowanych widocznych na nagraniach nie jest w stanie samodzielnie się poruszać, ma trudności z oddychaniem. Do tej pory nikt nie był w stanie potwierdzić autentyczności nagrań. Część z komentatorów sądzi, że obrazy zostały sfabrykowane, bo armia Asada prawdopodobnie nie podjęłaby prób użyci broni chemicznej w czasie, gdy w Syrii przebywają oenzetowscy inspektorzy.
Rząd oskarża rebeliantów
Syryjskie władze zdementowały informacje obarczające winą za atak siły reżimowe. Według rządowej agencji informacyjnej SANA, doniesienia te mają na celu odciągnięcie od pracy ONZ-owskich ekspertów ds. broni chemicznej. Od niedzieli w Syrii przebywa 20-osobowa misja ONZ, która ma w trzech miejscach zweryfikować doniesienia o użyciu broni chemicznej w czasie syryjskiego konfliktu. Syryjski rząd zaprzeczał, by w walkach sięgał po taki arsenał. Twierdził jednocześnie, że broni chemicznej użyli rebelianci walczący z Asadem.
Przeprowadzenia oenzetowskiego śledztwa w tej sprawie chcą Amerykanie. Na wczorajszy wieczór zostało zwołane w trybie pilnym specjalne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ. – Stany Zjednoczone są bardzo zaniepokojone doniesieniami, że setki syryjskich cywilów zostało dziś koło Damaszku zabitych w ataku syryjskich sił rządowych, w tym z użyciem broni chemicznej. Zwracamy się z formalnym żądaniem, by Narody Zjednoczone pilnie zbadały ten nowy zarzut – oświadczył rzecznik Białego Domu Josh Earnest.
Wielka Brytania oświadczyła, że jeśli informacje o ataku potwierdzą się, będzie to oznaczać szokującą eskalację konfliktu w tym kraju. Londyn zapowiedział, że podniesie ten temat na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ, a minister spraw zagranicznych William Hague wyraził głębokie zaniepokojenie. Szef inspektorów ONZ ds. broni chemicznej, szwedzki naukowiec Ake Sellstroem potwierdził, że doniesienia o ataku powinny zostać zbadane. – Będzie to zależało od tego, czy któreś z państw członkowskich ONZ zwróci się w tej sprawie do sekretarza generalnego ONZ. My jesteśmy na miejscu – cytują agencje słowa Sellstroema.
Obie strony konfliktu w Syrii oskarżają się wzajemnie o używanie broni chemicznej już od kilku miesięcy. Choć wielu liderów zachodnich państw wskazywało, że są w posiadaniu informacji wskazujących na to, iż to armia rządowa stosuje gaz bojowy, to jednak żaden oficjalnie nie obarczył winą Baszara al-Asada.
Łukasz Sianożęcki