Deficyt większy o połowę
Środa, 21 sierpnia 2013 (02:13)W projekcie nowelizacji budżetu, którą zajmie się w przyszłym tygodniu Sejm, rząd zaproponował zwiększenie deficytu budżetowego o 16 mld zł, a kolejne 7,6 mld zł na pokrycie dziury pochodzić będzie z cięć zaplanowanych na ten rok wydatków budżetowych.
Największe cięcia wydatków – 3 mld zł – dotkną budżet ministra obrony narodowej. Zawieszenie na ten rok przepisu o wydatkowaniu na armię środków w wysokości 1,95 proc. PKB pozwoliło MON zostać przodownikiem oszczędności wśród resortów.
Donald Tusk poinformował, że przychylił się do prośby Tomasza Siemoniaka, żeby cięcia nie dotyczyły zakupów dla wojska realizowanych w polskich firmach zbrojeniowych. Blisko miliard złotych rząd zaoszczędzi na wydatkach resortu transportu – chodzi m.in. o zaniechanie wydatków budżetowych na modernizację kolei. Minister finansów Jacek Rostowski poinformował, że na 7,6 mld zł oszczędności złoży się także m.in. ograniczenie wydatków jego resortu o prawie 900 mln zł, mające wynikać ze zmniejszenia – w stosunku do wcześniej przewidywanych – kosztów obsługi długu.
O 560 mln zł wydatki ograniczy Ministerstwo Gospodarki, a w sumie pół miliarda złotych oszczędności mają przynieść cięcia wydatków w resortach nauki oraz rolnictwa.
Ogółem cięcia zaplanowanych w ciągle obowiązującym budżecie państwa wydatków wynieść mają 7 mld 656 mln zł brakujących do zbilansowania tegorocznych dochodów z wydatkami budżetowymi, 16 mld zł rząd pożyczy, zwiększając deficyt z 35,6 mld zł zapisanych w przyjętej na ten rok ustawie budżetowej do 51 mld 565 mln złotych. Rostowski wyjaśniał, że będzie to maksymalny poziom deficytu. Faktycznie zrealizowany deficyt budżetowy może być nawet o kilka miliardów niższy. Tym razem rząd postanowił bowiem przyjąć kwotę deficytu z pewnym zapasem. – Normalnie wynosi to kilka miliardów złotych, zwykle jest to 3-10 miliardów. Nie chciałbym dzisiaj w tak zmiennej sytuacji i tak trudnej do zaprognozowania powiedzieć dokładnie, ile to będzie wynosiło – powiedział Rostowski.
Minister nie wykluczył, że konsekwencją nowelizacji tegorocznego budżetu może być rewizja założeń do budżetu na przyszły rok. Według Rostowskiego, nawet jeśli nastąpi zmiana założeń, to nie będzie ona znaczna. Projekt budżetu na przyszły rok powinien trafić do Sejmu do końca września.
Oględny premier
Premier na konferencji po posiedzeniu rządu, na którym zatwierdzono miliardowe cięcia, sam na temat ograniczenia budżetów poszczególnych resortów się nie rozwodził, pozwalając jedynie wspomnieć o tym Rostowskiemu. Zaznaczył, że blisko 8 mld zł oszczędności, jakie zaproponował ministrom, zostało przyjęte przez wszystkie resorty bez sprzeciwu. Tusk stwierdził, że nowelizacja budżetu była konieczna ze względu na „bezpieczeństwo finansów publicznych” oraz konieczność „ochrony obywateli przed skutkami ograniczenia wydatków”. Ogłosił, że „powolne i systematyczne odbijanie się polskiej gospodarki staje się faktem”, a tak naprawdę to mieliśmy najwyżej „stagnację” i to tylko „przez jeden kwartał w ciągu pięciu lat”.
Premier napomniał również, aby wierzyć, że idziemy w dobrym kierunku. – Jesteśmy dzisiaj naprawdę zdeterminowani w tym, żeby wyprowadzać tę polską gospodarkę z zakrętu, i czujemy, wiemy, że idziemy naprawdę w dobrą stronę. Im więcej z nas będzie w to wierzyło, tym to przyspieszenie będzie także większe – stwierdził Tusk. Po zaproponowanych przez rząd zmianach planowane na ten rok dochody budżetu państwa wyniosą 275 mld 729 mln zł, a wydatki – 327 mld 294 mln złotych. Nowelizacja budżetu przygotowana przez rząd będzie mogła zostać przyjęta, gdyż prezydent Bronisław Komorowski podpisał już w poniedziałek wieczorem nowelę ustawy o finansach publicznych zawieszającą funkcjonowanie w tym roku 50-procentowego progu ostrożnościowego, który – przy obecnej wysokości zadłużenia – uniemożliwiał podjęcie decyzji o dalszym powiększeniu dziury budżetowej.
Centrum Informacyjne Rządu poinformowało, że nowelizacja budżetu jest konieczna m.in. z powodu niższych od zaplanowanych dochodów budżetowych. Przez pierwsze siedem miesięcy tego roku zrealizowane dochody były o 7,5 mld zł (4,5 proc.) niższe niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. W spadku tempa wzrostu gospodarczego można upatrywać jeszcze niższych dochodów m.in. z podatku VAT stanowiącego największą pozycję wśród dochodów budżetowych. Do końca lipca dochody budżetu państwa z podatku VAT spadły w stosunku do ubiegłego roku o 7,3 procent. O 2,7 proc. – 1 mld zł – niższe były dochody z akcyzy, a o 14,8 proc. niższe były wpływy z podatku dochodowego od przedsiębiorstw (CIT). O miliard złotych więcej (4,8 proc.) niż w pierwszych siedmiu miesiącach ubiegłego roku zebrano za to z podatku dochodowego PIT – płaconego przez osoby fizyczne.
Artur Kowalski