• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Polacy zapłacą za nieudolność Rostowskiego

Wtorek, 20 sierpnia 2013 (20:14)

Wcześniejsza nowelizacja ustawy o finansach publicznych, czyli zawieszenie pierwszego progu ostrożnościowego, była pospiesznie realizowana po to, aby przystąpić natychmiast do nowelizacji budżetu.

Będzie ona polegała na tym, że zwiększony zostanie o 16 mld zł deficyt budżetowy i wyniesie ponad 51 mld zł. Z kolei cięcia wydatków będą wynosiły ostatecznie ponad 7,6 mld zł. Zauważmy, że najwięcej do tych cięć dołożyli się: minister obrony narodowej – ponad 3 mld zł, czy minister transportu – ponad miliard złotych.

Ponadto cięcia zostały wprowadzone w rezerwach celowych, co niewątpliwie spowoduje spowolnienie w realizacji projektów unijnych. To właśnie w rezerwach celowych znajdują się pieniądze na tzw. wkłady własne.

Premier Donald Tuska i minister finansów Jacek Rostowski zastrzegają, iż cięcia te nie będą odczuwalne przez obywateli.

Jest to niezgodne z prawdą. Nieprzekazanie ponad 3 mld zł do zakładów zbrojeniowych w Polsce przełoży się zapewne na zmniejszenie zatrudnienia w tych przedsiębiorstwach i być może na obniżkę płac dla pracowników.

Wszystkie zapowiedziane cięcia przełożą się na ograniczenie popytu konsumpcyjnego i inwestycji w naszym kraju. To nie jest na pewno obojętne dla gospodarki i Polaków. Niestety, nowelizacja była nieunikniona.

Tusk i Rostowski doprowadzili polski budżet do tak fatalnej sytuacji, że brakuje blisko 30 mld złotych. Potrzeba było podjąć działania, dzięki którym możliwe będzie choćby wypłacenie we wrześniu wynagrodzeń dla pracowników sfery budżetowej.

Minister Rostowski stwierdził dziś, że nowelizacja budżetu zapewni bezpieczeństwo finansów publicznych. Jego wypowiedzi nie dziwią. W tej chwili wypowiada on zdania, które mają odsunąć od niego odpowiedzialność za sytuację, w jakiej znajdują się polskie finanse. Jak można mówić o poprawie bezpieczeństwa finansów publicznych, jeżeli dokłada się do deficytu, który – przypomnę, miał wynieść 35 mld zł – kolejne 16 mld zł.

Ten ogrom braku wpływów budżetowych nie pojawił się znikąd. Odpowiedzialnym za to jest nie kto inny jak minister Rostowski. Nie zareagował on odpowiednio na to, co działo się z wpływami podatkowymi w 2012 roku. Wówczas zabrakło ponad 16 mld zł, z czego z podatku VAT - ponad 12 mld zł.

Jako opozycja zwracaliśmy uwagę, że są poważne problemy z wpływami z tego podatku i minister powinien ustalić przyczyny tego stanu rzeczy, a następnie zmienić prawo. Rostowski nas nie słuchał i nie zareagował. W tej sytuacji w połowie kolejnego roku okazuje się, że brakuje 30 mld zł wpływów podatkowych. Nie jest to związane jedynie ze spowolnieniem gospodarczym. Szczególnie rzuca się tu w oczy sytuacja z podatkiem VAT.

W ubiegłym roku wpływy z tego podatku były nominalnie mniejsze niż wykonanie w 2011 roku. Jest to sytuacja wyjątkowa, ponieważ zawsze wpływy z tego podatku z roku na rok wzrastały. Natomiast w ciągu dwóch ostatnich lat niestety się zmniejszają.

Podatek VAT jest specyficznym podatkiem od obrotu, a dokładnie od wartości dodanej w każdej fazie produkcji lub obrotu. Jeżeli odnotujemy chociaż minimalny wzrost gospodarczy i niedużą inflację, to wpływy z tego podatku powinny rosnąć. W ciągu ostatnich dwóch lat maleją, co jest ewenementem. Oznacza to najprawdopodobniej gigantyczną prywatyzację wpływów z VAT-u, czyli nie trafiają one do budżetu, lecz do prywatnych kieszeni (tak uważa szef Instytutu Studiów Podatkowych prof. Witold Modzelewski – twórca podatku VAT).

Obecna ekipa rządząca zamiast wprowadzić zmiany w prawie uszczelniające ten podatek, taką sytuację toleruje.

 

Not. IK


Dr Zbigniew Kuźmiuk – ekonomista, poseł Prawa i Sprawiedliwości, członek sejmowej Komisji Finansów Publicznych.

Dr Zbigniew Kuźmiuk