• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Rozmowy w Kompanii Węglowej

Poniedziałek, 19 sierpnia 2013 (18:32)

Związki Zawodowe Kompanii Węglowej, które negatywnie zaopiniowały przygotowany przez zarząd projekt programu dostosowawczego, spotkają się w tym tygodniu z zarządem spółki – informuje Radio Maryja.

W obecnej sytuacji wszystko zmierza w kierunku sporu zbiorowego z zarządem Kompanii – powiedział Jarosław Grzesik, szef górniczej „Solidarności”.

- Wydaje mi się, że tutaj jednak mimo wszystko osoba czy fachowcy z zewnątrz musieliby również przyjrzeć się, dlaczego program Kompanii Węglowej nazywa się „dostosowawczy”. Nie wiem, do czego się mamy dostosowywać. Sądzę, że to powinien być raczej program naprawczy albo mieć bardziej zręczną nazwę. Program dostosowawczy naszym zdaniem to bubel  – podkreślał Jarosław Grzesik na antenie Radia Maryja.

Przypomnijmy - projekt programu dostosowawczego zakłada m.in. głęboką restrukturyzację kopalń „Brzeszcze″ i „Piekary″. Związkowcy domagają się opracowania rzetelnego planu naprawczego dla całej spółki.

Mimo próśb związkowców zarząd nie przedstawił wyliczeń dotyczących tego, jak ta alokacja wpłynie na kondycję finansową kopalń, które miałyby przejmować pracowników.

Proponowane przez zarząd rozwiązania, w dalszej perspektywie, przyczynią się do likwidacji wielu miejsc pracy nie tylko w kopalniach, ale także w firmach kooperujących. Dla regionu śląskiego oznacza to wzrost bezrobocia o blisko 40 tysięcy osób – alarmują związki zawodowe.

W planach jest także zapis sugerujący zwolnienie 2 tysięcy pracowników powierzchni, przy czym byłyby to zwolnienia z przyczyn ekonomicznych, a nie dobrowolne odejścia – akcentował Jarosław Grzesik.

– Program teoretycznie nie zakłada zwalniania pracowników, ale likwidowanie miejsc pracy. Mówi się bowiem o tym, że obniżone zostanie zatrudnienie poprzez odejścia naturalne, czyli na emerytury, lub też z innych powodów, nazwijmy to - cywilizowanych. W ten sposób – w ciągu dwóch najbliższych lat czy też dwóch i pół roku – zatrudnienie obniżone zostanie o 10 tysięcy osób. Na ich miejsce nie będą przyjmowani nowi, młodzi pracownicy. Tak naprawdę stracimy więc 10 tysięcy miejsc pracy. To przełoży się na miejsca pracy w firmach kooperujących w górnictwie – dodał Jarosław Grzesik.

MM