Masakra na premierze
Piątek, 20 lipca 2012 (18:17)12 osób zginęło, zaś 59 odniosło obrażenia w wyniku strzelaniny w kinie pod Denver, do której doszło w nocy z czwartku na piątek. Tragedia rozegrała się na premierowym pokazie najnowszego filmu o przygodach legendarnego Batmana. Nie ustalono powodów, jakimi kierował się zamachowiec.
Masakra w kinie Aurora w aglomeracji Denver miała miejsce podczas nocnej premiery filmu "Mroczny Rycerz powstaje" prezentującącego kolejną część przygód Batmana. Wcześniej informowano o 14 zabitych i 59 rannych. Policja zatrzymała 24-letniego Jamesa Holmesa, który - jak podaje CNN – w chwili zatrzymania miał przy sobie kilka sztuk broni, m.in. strzelbę, nóż i pistolet. Dodatkowo Holmes był ubrany w kamizelkę kuloodporną.
Policja zatrzymała napastnika na parkingu znajdującym się na tyłach centrum handlowego, gdzie mieści się kino. Według funkcjonariuszy, Holmes nie stawiał oporu podczas zatrzymania. Policja ewakuowała także mieszkańców budynku, w którym mieszkał sprawca. Znaleziono tam wiele ładunków wybuchowych, które zabezpieczyły służby. Do ich posiadania przyznał się sam zamachowiec. Według Agencji Reutera, funkcjonariusze nie są w stanie sami poradzić sobie ze skonfiskowanymi ładunkami, dlatego do pomocy wezwano amerykańską armię. Pojawiły się informacje, że zamachowiec pozostawił na terenie centrum handlowego ładunki wybuchowe. Dlatego policja zabezpieczyła budynek i jego okolicę.
Telewizja CNN podała, że po wtargnięciu na salę kinową mężczyzna rozpylił gaz łzawiący albo świecę dymną i rozpoczął strzelanie „na oślep” do zgromadzonej w sali widowni. Świadkowie strzelaniny twierdzą, że początkowo myśleli, że jest to zabieg promujący.
– Oglądaliśmy film, gdy nagle rozbłysło dziwne światło i głośny huk z prawej strony ekranu. Następnie kolejny i jeszcze jeden. Na pierwszy rzut oka wyglądało to jak fajerwerki czy jakiś wybryk chuligański – powiedział CNN Adam Witt, jeden z widzów. Jak dodał, natychmiast rzucił się na podłogę i ukrył za siedzeniami, szybko ściągając w to miejsce swoją żonę.
– To były najdłuższe minuty mojego życia. Padały strzały. Byłem świadomy, że śmierć może przyjść w każdej chwili, że życie stracić może moja żona. Całe wydarzenie było surrealistyczne – wyjaśnił Witt. Według innego świadka, napastnik szedł "wolno po schodach, strzelając do przypadkowych ludzi".
Po masakrze w aglomeracji Denver prezydent Barack Obama zawiesił na jeden dzień kampanię wyborczą. - Będą inne dni na politykę. Uważam, że jest to dzień na modlitwę i refleksję – powiedział. Jednocześnie wezwał Amerykanów, by minutą ciszy uczcili pamięć ofiar strzelaniny.
Wcześniej Obama zapewnił, że władze "zaangażowały się na rzecz doprowadzenia sprawcy przed oblicze wymiaru sprawiedliwości, zapewnienia bezpieczeństwa, a rannym opieki". - Tak jak zwykle to czynimy w trudnych i bolesnych chwilach, musimy teraz trwać razem jak jedna amerykańska rodzina. Wszyscy musimy myśleć o mieszkańcach Aurory i modlić się za tych, którzy muszą zmierzyć się z utratą rodziców, przyjaciół i sąsiadów. Musimy być solidarni z nimi w nadchodzących trudnych godzinach i dniach - oświadczył.
W ostatnim czasie w Stanach Zjednoczonych doszło do kilku równie tragicznych wydarzeń. 2 kwietnia br. 43-letni Koreańczyk zabił siedem osób, a trzy ranił na chrześcijańskim uniwersytecie Oikos w Kalifornii, po czym oddał się w ręce policji. Sprawca strzelał metodycznie do swych ofiar ustawionych pod ścianą. 3 kwietnia 2009 roku mężczyzna o wietnamskich korzeniach zabił 13 osób podczas strzelaniny w ośrodku dla imigrantów w Binghamton w stanie Nowy Jork. Następnie 5 listopada 2009 roku zamach przeprowadził wojskowy psychiatra pochodzenia palestyńskiego. Był on sprawcą najkrwawszej w historii strzelaniny, do jakiej doszło na terenie amerykańskiej bazy wojskowej. W bazie Fort Hood w Teksasie zabił 13 osób, 42 ranił, po czym został schwytany.
Izabela Kozłowska