• Środa, 1 kwietnia 2026

    imieniny: Grażyny, Hugona, Zbigniewa

Męczennik radomskiego Czerwca

Poniedziałek, 19 sierpnia 2013 (02:08)

W Pelagowie koło Radomia, ostatniej parafii ks. Romana Kotlarza, zostanie utworzona izba pamięci poświęcona kapłanowi, jednemu z bohaterów radomskiego Czerwca ’76.

Wczoraj obchodziliśmy 37. rocznicę męczeńskiej śmierci ks. Romana Kotlarza. Uroczystości rozpoczęły się przed południem w Radomiu. Delegacje NSZZ „Solidarności” pracowniczej i rolniczej złożyły kwiaty przy pomniku ks. Romana Kotlarza, stojącym przy rondzie jego imienia. Odmówiono modlitwę w intencji ofiar radomskiego Czerwca ’76 i o beatyfikację ks. Kotlarza.

W południe w kościele parafialnym Matki Boskiej Częstochowskiej w Pelagowie – ostatnim miejscu posługi duszpasterskiej ks. Romana Kotlarza – została odprawiona Msza św. w intencji kapłana męczennika. Liturgii przewodniczył ks. proboszcz Jan Podsiadło, który został niedawno mianowany przez ks. bp. Henryka Tomasika, ordynariusza radomskiego, kapelanem uczestników robotniczego protestu w Radomiu 25 czerwca 1976 roku.

W homilii ks. kanonik Stanisław Sikorski, kapelan radomskiej „Solidarności”, nazwał ks. Romana Kotlarza „przewodnikiem wiary”. Podkreślił, że w dzisiejszych czasach potrzeba nam takich świadków wiary jak ks. Kotlarz, ks. Jerzy Popiełuszko, ks. kard. Stefan Wyszyński i Papież Jan Paweł II.

– Jeśli ktoś jest konsekwentny w obronie swojej wiary, może zapłacić taką cenę, jak ks. Kotlarz – powiedział ks. kanonik Sikorski. – Skoro mamy tak wybitnych przewodników, jak ks. Roman, to mamy przetartą drogę – argumentował ks. Sikorski.

Po Mszy św. wierni przeszli przed budynek starej, drewnianej plebanii, gdzie mieszkał ksiądz Kotlarz. Ściany plebanii były niemym świadkiem męczeństwa kapłana – tutaj napadali go kilka razy i dotkliwie pobili nasłani przez SB „nieznani sprawcy”. Po ich ostatniej „wizycie” ks. Kotlarz stracił przytomność podczas odprawiania Mszy Świętej.

15 sierpnia 1976 r., w uroczystość Wniebowzięcia Matki Bożej, został natychmiast przewieziony do szpitala, ale po kilkudniowej agonii zmarł 18 sierpnia. Przed wejściem do plebanii złożono wieńce i zapalono znicze. 60-letni budynek ma zostać wyremontowany. Zostanie tu urządzona izba pamięci ks. Romana Kotlarza. Wiele pamiątek po swoim proboszczu mają jeszcze mieszkańcy pelagowskiej parafii, jak również parafii, gdzie ksiądz pracował wcześniej. Sporo materiałów znajduje się także w dawnych archiwach SB. Ekspozycja zostanie wzbogacona o archiwalia kościelne.

Wielu uczestników niedzielnych uroczystości zetknęło się w młodości z bohaterskim kapłanem. I mają nadzieję, że dożyją jeszcze chwili, gdy ks. Roman Kotlarz zostanie wyniesiony na ołtarze. Jan Kwiatkowski wspomina, że plebania była miejscem częstych spotkań ks. Kotlarza z wiernymi, dla których miał zawsze czas. I jeszcze przed dramatycznymi wydarzeniami 1976 roku dał się poznać jako kaznodzieja, który dopomina się o respektowanie przez władze praw katolików, o poszanowanie ludzkiej godności.

Zachowana pamięć

– Plac pod plebanię przekazał mój stryj. Pamiętam, jak przywoziliśmy drewno na jej budowę – relacjonuje Kwiatkowski. Wielu osobom w pamięci utkwiły uroczystości organizowane w parafii, w tym zwłaszcza dożynki.

– Ksiądz Kotlarz był naszym duszpasterzem, ale i rolnikiem. Uprawiał parafialną ziemię, obok plebanii stała stodoła – opowiada mężczyzna.

Zbigniew Haliniarz pochodzi z Sandomierza. Z ks. Kotlarzem zetknął się dzięki narzeczonej. Pracowała wtedy w szpitalu w pobliskich Krychnowicach jako pielęgniarka i pomagała księdzu w organizowaniu Mszy św. dla chorych.

Było to nielegalne, bo ówczesne komunistyczne władze zakazywały księżom pełnienia posługi kapłańskiej w szpitalach. Księdza Kotlarza długo jednak tolerowano dzięki przychylności dyrekcji lecznicy.

– Ślub wzięliśmy w Sandomierzu w 1975 r., ale nauki przedślubne odbywaliśmy u ks. Kotlarza – mówi Zbigniew Haliniarz. – To był świątobliwy człowiek, ale zasadniczy, wymagający – dodaje. Wspaniale zapisał się on także w pamięci mieszkańców innych parafii, gdzie pracował. W Szydłowcu powstało Stowarzyszenie im. Ks. Romana Kotlarza, które ma m.in. przybliżać ludziom postać kapłana.

Ksiądz Roman Kotlarz został pochowany na cmentarzu w rodzinnych Koniemłotach koło Staszowa. Grób kapłana męczennika jest często odwiedzany przez uczestników radomskiego Czerwca ’76, związkowców z „Solidarności” zwłaszcza w okolicach rocznicy śmierci. Wczoraj też przyjechali do Koniemłotów, żeby pomodlić się przy jego grobie.

Ksiądz Roman Kotlarz pełnił posługę duszpasterską w podradomskim Pelagowie przez 15 lat. 25 czerwca 1976 r. był w Radomiu i widział rzesze robotników, którzy szli w kierunku komitetu wojewódzkiego PZPR, aby zaprotestować przeciwko drastycznym podwyżkom cen żywności.

Ksiądz Kotlarz poszedł razem z nimi i udzielił im błogosławieństwa ze schodów kościoła Św. Trójcy. Po brutalnej rozprawie z robotnikami dokonanej przez milicję, ZOMO i SB ks. Kotlarz w kazaniach ujmował się za skrzywdzonymi i prześladowanymi.

W efekcie sam był wzywany na przesłuchania, komuniści interweniowali także u biskupa sandomierskiego, aby „zamknąć księdzu usta”. Władze posunęły się także do fizycznej rozprawy z ks. Kotlarzem, którego esbecy kilka razy napadli na plebanii i dotkliwie pobili – to była główna przyczyna jego śmierci.

Pogrzeb księdza Romana Kotlarza przerodził się w wielką patriotyczną manifestację, przybyli także licznie uczestnicy czerwcowego protestu, aby w ten sposób podziękować kapłanowi za moralne wsparcie. Ciało księdza było w procesji niesione kilka kilometrów ze szpitala w Krychnowicach do kościoła w Pelagowie. Kilka lat temu oficjalnie rozpoczęły się starania o ogłoszenie ks. Romana Kotlarza błogosławionym męczennikiem za wiarę.

Krzysztof Losz, Radom, Koniemłoty