Wygrana po latach
Czwartek, 15 sierpnia 2013 (07:53)Polscy piłkarze po raz pierwszy od prawie 36 lat pokonali Danię. Poprzednio Biało-Czerwoni wygrali z tym zespołem 21 września 1977 roku w Chorzowie – w eliminacyjnym meczu MŚ 4:1. Od tamtego czasu zanotowali pięć porażek i jeden remis.
Tym samym Duńczycy zepsuli święto swojemu trenerowi Mortenowi Olsenowi, który w dniu meczu w Gdańsku obchodził 64. urodziny. Było to również pierwsze zwycięstwo Polaków na PGE Arena, którzy we wrześniu 2011 roku zremisowali na tym stadionie 2:2 z Niemcami, a w listopadzie 2012 roku przegrali 1:3 z Urugwajem.
Mecz rozpoczął się fantastycznie dla Polaków, którzy już w czwartej minucie objęli prowadzenie. Najpierw Mateusz Klich zagrał na prawo do Jakuba Błaszczykowskiego, który ograł Nicolai Boilesena i odegrał piłkę na środek pola karnego do Klicha. A pomocnik PEC Zwolle, dla którego był to dopiero drugi mecz w reprezentacji, w dodatku po ponaddwuletniej przerwie od debiutu, pięknym uderzeniem z 13 metrów pokonał Stephana Andersena.
Niewiele brakowało, aby 120 sekund później było 2:0 dla gospodarzy. Tym razem po akcji z Robertem Lewandowskim w dogodnej sytuacji znalazł się Błaszczykowski, ale kapitan Biało-Czerwonych strzelił za lekko i w sam środek bramki gości.
Zapał Polaków szybko się jednak wyczerpał i coraz częściej do głosu zaczęli dochodzić rywale, którzy opanowali środek pola. Co prawda w 15. minucie od straty gola uratował gospodarzy Artur Jędrzejczyk, ale trzy minuty później był już remis.
Po faulu debiutującego w reprezentacji, urodzonego w Gdańsku środkowego obrońcy Steauy Bukareszt Łukasza Szukały, silnym i precyzyjnym uderzeniem z rzutu wolnego z ponad 25 metrów popisał się bardzo dobrze grający 21-letni pomocnik Ajaksu Amsterdam Christian Eriksen. Później świetnych okazji nie wykorzystali jeszcze Martin C. Braithwaite oraz Jędrzejczyk.
W zdecydowanie lepszych nastrojach na przerwę udali się jednak goście. Tuż przed końcem pierwszej połowy po dośrodkowaniu z lewej strony Boilesena Braithwaite przeskoczył Waldemara Sobotę i efektowną główką po raz drugi pokonał Wojciecha Szczęsnego.
Początek drugiej połowy zdecydowanie należał jednak do ekipy trenera Waldemara Fornalika. W 58. minucie wyrównał Sobota, a w tej sytuacji drugą asystą, po sprytnym zagraniu w „uliczkę”, popisał się najlepszy w polskim zespole Błaszczykowski.
Niespełna dwie minuty później kibice na PGE Arena jeszcze raz poderwali się w geście triumfu. Tym razem po złym wybiciu piłki przez Simona Kjaera przejął ją Klich, przedarł się przez środek pola karnego, a tę akcję silnym uderzeniem zwieńczył Piotr Zieliński.
Biało-Czerwoni nie powtórzyli już błędu z pierwszej połowy, kiedy oddali inicjatywę rywalom. Gospodarze zdecydowanie dłużej utrzymywali się przy piłce i nie pozwolili gościom wypracować sobie dogodnych sytuacji. Co prawda w ostatniej akcji Nicki Bille Nielsen znalazł się w polu karnym Polaków, ale jego strzał przeszedł nad poprzeczką.
MM, PAP