W drodze po umocnienie wiary
Wtorek, 13 sierpnia 2013 (19:41)Z ks. dr. Michałem Bajcarem, proboszczem parafii rzymskokatolickiej pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Gródku Jagiellońskim na Ukrainie, sędzią Sądu Metropolitalnego Archidiecezji Lwowskiej, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Który to już raz pielgrzymi zza wschodniej granicy biorą udział w pielgrzymce do Kalwarii Pacławskiej?
– W br. jest to już 22. Pielgrzymka Archidiecezji Lwowskiej do Kalwarii Pacławskiej. Tworzą ją dwie grupy: Grupa Lwowska pod patronatem św. Franciszka i św. Antoniego, do której po drodze dołączyli nasi pielgrzymi z Gródka Jagiellońskiego, oraz Grupa z Mościsk, której patronuje św. Józef. Grupie Lwowskiej liczącej ponad 90 pątników przewodniczą ojcowie franciszkanie. Grupa Mościska, której przewodzi dziekan mościski ks. Stanisław Węgrzyński, liczy 112 osób, to więcej niż bywało wcześniej.
Kto bierze udział w lwowskiej pielgrzymce?
– Na Wielki Odpust Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Kalwarii Pacławskiej zmierzają ludzie w większości zahartowani już w pielgrzymim trudzie, dla których jest to już któraś z kolei wędrówka. Są jednak ludzie, którzy idą do Maryi pierwszy raz, niosą swoje problemy i kłopoty, chcąc je złożyć przed tronem Matki Bożej Kalwaryjskiej zwanej też Słuchająca. Są ludzie, którzy pragną się wyrwać ze środowiska, w którym przebywają na co dzień, by w tym czasie być bliżej Pana Boga i Maryi. Wśród pielgrzymów ze Lwowa są także grekokatolicy. Są także potomkowie dawnych Mazurów, parafianie z Maćkowiec – miejscowości położonej niedaleko Chmielnickiego za Tarnopolem, a także wierni z Boryspola.
Co przyciąga pielgrzymów z Ukrainy do sanktuarium Matki Bożej w Kalwarii?
– Ludzie we współczesnym świecie coraz bardziej potrzebują pomocy Bożej, bo o własnych siłach sobie po prostu nie radzą. Środowiska, w których żyją, wywierają ogromną presję, w której potrzebne jest wsparcie i bliższa relacja z Panem Bogiem i na tej płaszczyźnie także z drugim człowiekiem. Pielgrzymka jest okazją do głębszej refleksji, otwiera na Pana Boga, sprawia, że człowiek wchodzi w tę nadprzyrodzoną rzeczywistość, gdzie czuje się bardziej swobodnie. Obecną pielgrzymkę przeżywamy w Roku Wiary, którą każdy z pielgrzymów poprzez pątniczy trud, modlitwę i kontemplację Tajemnic Bożych chciałby wzmocnić i pogłębić.
Z jakimi intencjami zmierzają wierni na kalwaryjskie wzgórze?
– Pierwszą i zasadniczą intencją jest podziękowanie za wiarę i prośba o jej pogłębienie. Młode małżeństwa, a także młodzi ludzie, którzy w przyszłości pragną wstąpić w związek małżeński, proszą o dar macierzyństwa i ojcostwa. Wśród intencji przewija się także troska o dobre rodziny, żeby w tym zlaicyzowanym świecie nie zagubiły się i były bliżej Pana Boga, a także modlitwy za kapłanów i siostry zakonne. Ponadto pielgrzymom towarzyszą prośby o wyrwanie z mocy uzależnień, szczególnie z alkoholizmu. Ludzie, mając świadomość, że poziom służby zdrowia na Ukrainie jest daleki od oczekiwań, proszą Matkę Bożą o zdrowie. Pielgrzymi z Ukrainy pragną normalizacji życia i uważają, że tylko Pan Bóg i Matka Najświętsza mogą im pomóc.
A jakie intencje niesie młodzież?
– Młodzież zawierza bezwarunkowo siebie Matce Najświętszej. Proszą, aby Maryja otoczyła ich swoją opieką na drodze do dorosłości.
Na Kalwarię Pacławską Ksiądz pielgrzymuje już 12. raz...
– Dla mnie jest to czas i miejsce na refleksję, którego z racji obowiązków często brakuje na co dzień. Mimo posługi duszpasterskiej, do której jak każdy kapłan jestem powołany, do tej pracy wkrada się dużo spraw świeckich, które z konieczności kapłan pracujący na Ukrainie musi wykonywać. Idąc na Kalwarię, do Matki Bożej, człowiek to wszystko zostawia za sobą, ma więcej czasu, aby jeszcze bardziej zbliżyć się do Pana Boga, ma okazję sprawdzić, na ile jego wiara jest mocna, i prosić o jej pogłębienie. Wszystko po to, by móc jeszcze pełniej służyć Panu Bogu i ludziom. Zatem moja pielgrzymka to z jednej strony dziękczynienie za dar kapłaństwa, a z drugiej prośba o umocnienie na drodze powołania, aby Bóg był ze mnie zadowolony, żebym potrafił nadal służyć ludziom na miarę ich oczekiwań, co nie jest wcale takie łatwe.
Dziękuję za rozmowę.