• Środa, 1 kwietnia 2026

    imieniny: Grażyny, Hugona, Zbigniewa

Platformiana wojna o „Pisiora”

Wtorek, 13 sierpnia 2013 (02:00)

Nie ma powodów do zwolnienia szefa gabinetu politycznego ministra spraw wewnętrznych Pawła Majchera – mówi szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz, wskazując na Grzegorza Schetynę jako sprawcę przecieku.

– Czymś trudnym do zaakceptowania przez dolnośląską Platformę jest zatrudnienie Pawła Majchera przez szefa MSW – odpowiada Grzegorz Schetyna. Samo mówienie o kimś „Pisior” nie oburza polityków Platformy, ale nagrywanie i ujawnianie rozmów jest „nieplatformiane”.

Nagranie z zamkniętego spotkania premiera Donalda Tuska z działaczami PO z województw dolnośląskiego, opolskiego i kujawsko-pomorskiego wywołało burzę komentarzy. Propagandową hecę z prezentacją pociągu Pendolino na stacji Wrocław Główny przyćmił konflikt w partii rządzącej.

Jeden z uczestników wspomnianego spotkania Henryk Koczan z wrocławskiej PO zapytał premiera, dlaczego szefem gabinetu politycznego w MSW jest Paweł Majcher. Lokalni działacze PO na Dolnym Śląsku zapamiętali go „z okresu IV RP jako sprawnego funkcjonariusza mediów publicznych”. Majcher w czasie rządów PiS był prezesem Polskiego Radia Wrocław. Ktoś ze stojących obok dorzucił, że to „Pisior”. Premier, nie wahając się, odpowiedział, że trzeba go zwolnić ze stanowiska. – Zupełnie obcy człowiek, tak? „Pisior”, tak? Na mój nos on nie będzie długo dyrektorem gabinetu – ocenił szef rządu.

– Jak się okazuje, prezes Rady Ministrów nie kieruje się żadnymi względami merytorycznymi, ale oskarżeniem, że ktoś jest „Pisiorem”, które jest pogardliwym określeniem ludzi związanych z PiS, tak jak ludzi związanych z Radiem Maryja określano jako „moherowe berety”, co zresztą sam Donald Tusk ogłosił kiedyś z trybuny sejmowej – komentuje Joachim Brudziński z PiS. W jego ocenie, nagranie ujawniło prawdziwe oblicze premiera. – Gdy nie ma kamer, traci nad sobą kontrolę i pogardliwie wyraża się o kimś, kogo mu wskazano jako człowieka niepewnego dla PO – komentuje poseł.

Wczoraj we Wrocławiu sprawę skandalicznego nagrania musieli komentować wspólnie człowiek Tuska, czyli minister Sławomir Nowak, i Grzegorz Schetyna. Co więcej, lider dolnośląskich struktur PO jest podejrzewany o ujawnienie kompromitującego dla premiera nagrania. Wczoraj Schetyna mówił, że zarzuty obarczające go odpowiedzialnością za samo nagranie i jego upublicznienie uważa za absurdalne. – Stałem koło przewodniczącego Tuska. Nagrywało rzeczywiście wiele osób, robiło zdjęcia – to było takie półotwarte spotkanie – relacjonował Schetyna. Jak wyjaśnił, w spotkaniu brało udział blisko 200 osób.

– Rozumiem, że można dokumentować, robić zdjęcia, nagrywać, żeby mieć pamiątkę. Źle jest, jeśli ktoś wykorzystuje to dla walki politycznej. To jest niegodne i nieplatformiane. To szkodzi Platformie Obywatelskiej – dodał, podkreślając, że ujawnienie rozmowy jest niedobrym obyczajem, powszechnym w innych partiach politycznych. – Źle się stało, na pewno będą tego konsekwencje. Nigdy wcześniej tak nie było w Platformie Obywatelskiej. Jestem przekonany, że już nigdy tak nie będzie – mówił Schetyna.

Schetyna atakuje

Podtrzymał jednocześnie zarzuty wobec Majchera i ministra Sienkiewicza. – Czymś trudnym do zaakceptowania przez dolnośląską Platformę jest zatrudnienie Pawła Majchera przez szefa MSW. Stąd wątpliwości i pytania do premiera. Niedobrze, że premier dowiedział się o tym podczas spotkania z Platformą Obywatelską regionalną. Powinien dowiedzieć się od ministra, że na najbardziej polityczne stanowisko w ministerstwie proponowana jest osoba, która wywołuje kontrowersje tutaj, na miejscu. Przypomnę, że to nie jest urzędnik cywilny, tylko jest to miejsce najbardziej polityczne – tłumaczył.

Stojący tuż obok niego Sławomir Nowak wypowiadał się w zupełnie innym tonie.

– Zgodzisz się, Grzegorz, że każdemu trzeba dać szansę stać się dobrym platformersem. Trzeba mieć serce otwarte dla każdego. Każdy minister dobiera sobie współpracowników i bierze za nich odpowiedzialność. Jeśli minister Sienkiewicz ma zaufanie do swojego współpracownika, to trzeba go wspierać – uciął Nowak.

Ze skandalu musiała się wczoraj tłumaczyć także rzecznik partii Małgorzata Kidawa-Błońska. Zapewniała, że nie wierzy, iż za tym stoi Grzegorz Schetyna. W jej ocenie, sprawa może mieć związek z trwającą obecnie kampanią wyborczą w Platformie.

– Zrobiło się tak, że nie ma szacunku dla prywatnej rozmowy, dla tajemnicy – narzekała posłanka. Jednak stojący na czele MSW Bartłomiej Sienkiewicz oświadczył w rozmowie z Polskim Radiem, że nie ma powodów do zwolnienia szefa gabinetu politycznego ministra spraw wewnętrznych Pawła Majchera i nie zostanie on zwolniony, jak sugerował Donald Tusk. Podkreślił, że „więcej pytań” powinno być skierowanych do Schetyny.

– Ktoś nagrywa to wszystko. Mam wrażenie, że tu więcej pytań chyba powinno być skierowanych w stronę Grzegorza Schetyny, to chyba on powinien wyjaśnić, na czym polega ta sytuacja – mówił minister. Podkreślał, że „komuś bardzo zależy na tym, żeby to ministerstwo wyglądało inaczej”.

 

Maciej Walaszczyk