Williams pokonała Radwańską
Niedziela, 11 sierpnia 2013 (08:02)Agnieszka Radwańska po wielkim meczu, jak to określili komentatorzy, uległa Amerykance Serenie Williams 6:7 (3-7), 4:6 w półfinale turnieju WTA Tour w Toronto.
– Grałaś wspaniale – rzekła do Polki, ściskając jej dłoń, liderka rankingu światowego tenisistek.
Trwający godzinę i 52 minuty pojedynek na twardych kortach, w turnieju z pulą nagród 2,369 mln dolarów, krakowianka rozpoczęła od gema bez straty punktu z asem serwisowym. Takie niepowodzenia na otwarcie rzadko się zdarzają Williams, która odniosła 88 zwycięstw z zawodniczkami z czołowej piątki, doznając zaledwie 30 porażek w całej karierze. Zaskoczona takim początkiem szybko się zmobilizowała i doprowadziła do remisu 1:1.
Trzeci gem wygrany przez Radwańską był – zdaniem komentatorów – jednym z najpiękniejszych w turnieju. Po fantastycznej serii wymian i zagraniach Polki, brawa biła nie tylko publiczność, ale także rywalka, która mocno podrażniona objęła niebawem prowadzenie 3:2. Ale nie na długo, bo odważna gra krakowianki sprawiła, że było 4:3 po jej stronie. Co chwilę z ust Amerykanki padał okrzyk „Come on!”. Może to pomogło, bo wyrównała na 4:4 asem serwisowym.
Kryzys w grze Radwańskiej nastąpił w dziewiątym gemie, kiedy miała dwa podwójne błędy, a przy jednej próbie uderzyła tak słabo, że piłka nie doleciała nawet do siatki. Williams cieszyła się z drugiego przełamania, na 5:4.
Liderka światowego rankingu uderzała z całych sił, ale miała też dwukrotnie więcej niewymuszonych błędów (20-10 po 10 gemach). Polka zdołała odrobić straty i wygrywając gema do zera, na tablicy zmienił się wynik na 5:5. Po chwili „na sucho” wywalczyła jedenastego gema i cieszyła z rezultatu 6:5.
Dwa z rzędu przegrane do zera gemy nie wytrąciły z równowagi Sereny, która doprowadziła do tie-breaka. A w nim szybko wyszła na 2-0, 3-1, później na 5-2 i zakończyła seta po 56 minutach walki asem serwisowym.
W przerwie przed drugim setem mająca kłopoty żołądkowe Williams poprosiła o przerwę medyczną, a lekarka podała jej tabletkę.
Na początku drugiej części wielkiego widowiska, nagradzanego często przez widownię burzą oklasków, „Isia” przyciskała rywalkę, jak tylko mogła. W trzecim gemie wywalczyła dwa break-pointy i prowadziła 2:1, mimo że było 40:15 dla Williams, która krzyknęła „Oh my God” (o mój Boże).
Po zaciętym boju w czwartym gemie, w którym Polka utrzymała podanie, było 3:1 dla niej. Krakowianka starała się posyłać piłkę do linii końcowej, zwłaszcza przy returnach, by Serena nie mogła uderzać „bomb” nie do przyjęcia.
Dziewiąty gem był najdłuższy w meczu. Radwańska popisywała się świetnymi crossami, natomiast Amerykanka – wygrywającym serwisem. I to ona zaczęła nieco dominować w końcówce od stanu 4:4. Po szaleńczej wymianie prowadziła 5:4, a crossowym bekhendem w samą linię boczną zapewniła sobie piłkę meczową. Polka próbowała jeszcze podjąć walkę, ale Williams po chwili zakończyła prawie dwugodzinne spotkanie potężnym smeczem.
– Agnieszka grała niesamowicie, ciężko mi ją było pokonać. Miałam kłopoty żołądkowe i musiałam pić więcej wody – powiedziała publiczności. Zanim podeszła do mikrofonu, rzekła do Polki przy siatce: „Grałaś wspaniale”.
Radwańska poprzednio rywalizowała z Sereną Williams pod koniec marca w półfinale zawodów na takiej samej nawierzchni w Miami. Przegrała 0:6, 3:6, a mecz trwał niewiele ponad godzinę.
W finałowym pojedynku w Toronto Williams spotka się z Rumunką Soraną Cirsteą, która w półfinale pokonała Chinkę Na Li.
Wyniki półfinałowych meczów:
Sorana Cirstea (Rumunia) – Na Li (Chiny, 4) 6:1, 7:6 (7-5), Serena Williams (USA, 1) – Agnieszka Radwańska (Polska, 3) 7:6 (7-3), 6:4
MM, PAP