• Środa, 1 kwietnia 2026

    imieniny: Grażyny, Hugona, Zbigniewa

Wysoki poziom ryzyka

Wtorek, 6 sierpnia 2013 (02:00)

Uczestnicy Święta Niepodległości, na które w związku ze szczytem klimatycznym zjedzie do stolicy tysiące alterglobalistów, nie będą bezpieczni – uważa opozycja.

– Podjęcie decyzji, aby w tym samym dniu rozpocząć konwencję klimatyczną, która nie tylko całkowicie sparaliżuje ruch w mieście, ale i przyciągnie dziesiątki tysięcy uczestników, często nastawionych na fizyczną konfrontację, jest umyślnym skierowaniem zagrożenia życia i zdrowia na uczestników obchodów Święta Niepodległości – ocenia Tomasz Kaczmarek, poseł PiS.

W opinii posła, przy obecnej strukturze zarządzania policją i jej niewystarczającej obsadzie kadrowej należyte zabezpieczenie obu imprez jednocześnie jest nierealne. Dlatego parlamentarzysta złożył do prokuratora generalnego zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przez premiera Donalda Tuska i ministra środowiska Marcina Korolca przestępstwa polegającego na niedopełnieniu obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa uczestnikom uroczystości mających odbyć się w Warszawie 11listopada 2013 roku.

– Zarówno Donald Tusk, jak i podległy mu Marcin Korolec z pełną świadomością zaprosili do Warszawy na Święto Niepodległości kilkadziesiąt tysięcy delegatów z całego świata. Wraz z nimi przyjadą tysiące alterglobalistów, anarchistów, aktywistów różnych organizacji – zauważył poseł Kaczmarek.

W tym samym czasie przez Warszawę będą przechodzić dziesiątki tysięcy Polaków, chcących świętować tę najważniejszą dla nich państwową rocznicę.

– W ostatnich latach z uwagi na niekompetencję władz miasta oraz organizacyjną niemoc kierownictwa policji tego dnia dochodziło do starć z policją, bójek, a nawet podpaleń – uzasadnił poseł.

Minister bagatelizuje

Sprawę bagatelizuje resort środowiska. Wczoraj minister Korolec przyznał, że nie widzi „nadmiernego niebezpieczeństwa związanego ze startem konferencji klimatycznej 11 listopada w Warszawie”, bo zwykle szczyty przebiegają spokojnie.

– Wyjątkiem była Kopenhaga, która była szczególnym spotkaniem. Był to największy zjazd premierów i prezydentów w historii świata. Duńska dyplomacja nakręcała atmosferę i spiralę emocji, ponieważ w Kopenhadze miało zostać zawarte nowe porozumienie klimatyczne – powiedział Korolec.

Jak dodał, w Warszawie ma być spokojnie, bo negocjacje dopiero ruszają, a decyzje wiążące prawdopodobnie zapadną dopiero w 2015 r. na konferencji w Paryżu. Nowe porozumienie klimatyczne ma obowiązywać po 2020 roku.

Korolec tłumaczył też, że zarzuty dotyczące wyboru kolizyjnej daty konferencji nie mają podstaw, bo ta została wyznaczona w 2008 r. ibył to wybór ONZ.

– To była decyzja 193 państw członkowskich. Oczywiście należy szukać kompromisu i szukać daty, która będzie kompromisowa dla wszystkich, choć przy takim zróżnicowaniu państw znalezienie dwóch do trzech tygodni bez święta narodowego jest praktycznie niemożliwe – dodał.

Minister oświadczył też, że kosztująca 100 mln zł organizacja szczytu (z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, w tym 26 mln zł na wynajęcie Stadionu Narodowego) zwróci się, bo około 10-14 tys. delegatów przez dwa tygodnie zostawi w stolicy większą kwotę. Konferencja klimatyczna będzie trwała dwa tygodnie. Zwyczajowo zaczyna się w poniedziałek i przez pierwsze osiem dni jest spotkaniem negocjatorów, urzędników, dyrektorów, którzy przygotowują przyjazd ministrów. Jednak przed formalnym startem konferencji przyjeżdża kilkuset negocjatorów, którzy zaczynają pracę w różnych grupach.

Powtórka z ekscesów

Z taką oceną nie zgadza się Janusz Wojciechowski (PiS), poseł do Parlamentu Europejskiego, który w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” podkreślił, że jeśli decyzje o terminie konferencji zapadały pięć lat temu, to tym bardziej był czas, by wybrać bardziej dogodny termin.

– Z takim wyprzedzeniem nikt nie ma zapisanego kalendarza. Zatem tak naprawdę każda data wchodziła w grę. Doskonale wiemy, co dla nas oznacza data 11 listopada. Tysiące Polaków z całego kraju chcą uczcić ten dzień na terenie Warszawy i chcą uczynić to w spokoju. I nie potrzeba w tym dniu organizować dodatkowych „atrakcji” – ocenia.

Jak zaznacza Wojciechowski, alarmujące były już ekscesy młodych Niemców, którzy w ubiegłym roku na 11 listopada przyjechali do Warszawy, żeby „Polakom wybić z głowy faszyzm”. Teraz do zagrożeń dołączyć trzeba jeszcze fakt, że każdemu szczytowi towarzyszy hasło „zadymiarze wszystkich krajów łączcie się”.

– Przyjeżdżają tysiące ludzi, którzy wykorzystują zainteresowanie szczytem dla zaprezentowania swoich racji, ale też dla wszczęcia rozrób. Widzieliśmy, jak wyglądała Kopenhaga, Strasburg… Pan Korolec widać jest optymistą, ja mam odmienne zdanie, bo ryzyko wystąpienia awantur jest duże – dodaje Wojciechowski.

Wcześniej Jarosław Kaczyński uznał, że zorganizowanie szczytu klimatycznego ONZ w Warszawie 11 listopada, w Święto Niepodległości, to prowokacja. Prezes PiS ocenił, że ktoś chce doprowadzić w stolicy do awantury, ale – jak dodał – odpowiedzialność za ewentualne rozruchy poniosą premier i szef MSW.

Marcin Austyn