Wrócą z próbkami?
Wtorek, 6 sierpnia 2013 (02:00)Dobiega końca proces pobierania próbek m.in. z wnętrza samolotu Tu-154M nr 101. Polscy biegli wrócą do Warszawy w czwartek. Być może z zebranym materiałem.
Prowadzone w Smoleńsku prace biegłych są mocno zaawansowane – wynika z informacji, jakie „Naszemu Dziennikowi” przekazał prok. ppłk Karol Kopczyk, główny referent śledztwa. Eksperci przebadali już 75 zabezpieczonych jesienią ub.r. worków z elementami pochodzącymi z samolotu. Wczoraj do przebadania pozostawało jeszcze 20 podobnych pakunków.
Według Naczelnej Prokuratury Wojskowej, biegli zakończą prace w tym tygodniu, a ich powrót do kraju przewidywany jest w czwartek. Wszystko wskazuje na to, że prokurator i czterej biegli tym razem przywiozą ze sobą zabezpieczony materiał. To ok. 250 próbek.
– Istnieje prawdopodobieństwo, że próbki te prokurator i biegli przywiozą z chwilą powrotu do kraju. Innymi słowy, nie będzie trzeba czekać dodatkowo na ich późniejsze przekazanie z Rosji za pośrednictwem organów procesowych, co wpłynęłoby na przyspieszenie wydania opinii laboratoryjnej – zaznacza ppłk Janusz Wójcik, p.o. rzecznik NPW.
Dopytywany przez „Nasz Dziennik”, od czego powrót próbek jest uzależniony, rzecznik nie chciał udzielić szerszej informacji. Dodał tylko, że prokuratura przyjęła pewną politykę informacyjną i o sprowadzeniu próbek poinformuje, jeśli te już znajdą się w kraju.
– Chcemy mieć pewność, że to się stanie. Zawsze jest pewien element niepewności, stąd taka formuła – tłumaczy.
Prowadzone w Smoleńsku prace były możliwe w drodze realizacji wniosku o pomoc prawną, jaki w maju br. do Federacji Rosyjskiej skierowała prokuratura. Biegli wyjechali do Smoleńska 22 lipca. Planowano wówczas, że prace zajmą ok. 14 dni. To drugi wyjazd biegłych, którzy kompletowali próbki na potrzeby badań pirotechnicznych. Jesienią ub.r. eksperci z uwagi na panujące warunki atmosferyczne nie zdołali wykonać wszystkich prac. Odnalezione wówczas elementy samolotu, m.in. elementy foteli samolotu, zostały posegregowane i przygotowane do badania przy użyciu przenośnych detektorów i wyselekcjonowania materiału do dalszych badań laboratoryjnych w Polsce.
Badania pierwszej transzy próbek od grudnia ub.r. prowadziło Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Policji w Warszawie. Pod koniec czerwca NPW poinformowała, że biegli nie stwierdzili pozostałości materiałów wybuchowych na elementach wraku Tu-154M.
Kompletowany teraz materiał selekcjonowany jest taką samą metodą, za pomocą spektrometrów ruchliwości jonów, a urządzenia i tym razem reagują w analogiczny sposób, jak podczas poprzedniego wyjazdu, czyli na wyświetlaczach pojawiają się symbole, które w pamięci urządzeń są przypisane jako określone materiały wybuchowe.
– Zawsze podkreślamy, że tego rodzaju wskazania na wyświetlaczach mają jedynie charakter wstępny i przesiewowy. Dopiero po zbadaniu próbek będzie można sformułować jednoznaczne wnioski, tak jak stało się to poprzednio – podkreśla ppłk Wójcik.
Kompletne badania próbek stanowić będą jeden z elementów końcowej opinii biegłych. Do materiałów służących do jej wydania dołączone będą też wyniki badań laboratoryjnych próbek zabezpieczonych z ekshumowanych zwłok ofiar katastrofy, wyniki badań próbek z brzozy oraz wnioski wynikające z oględzin wraku i miejsca katastrofy.
Marcin Austyn