• Środa, 1 kwietnia 2026

    imieniny: Grażyny, Hugona, Zbigniewa

Dlaczego tylko szkolny?

Poniedziałek, 5 sierpnia 2013 (21:13)

Ministerstwo Obrony Narodowej rozpoczęło negocjacje w sprawie zakupu samolotów szkoleniowych dla Polskich Sił Zbrojnych.

Rozmowy są prowadzone z trzema potencjalnymi dostawcami: włoskim koncernem Alenia Aermacchi i brytyjskimi firmami BAE Systems i Lockheed Martin UK. W okresie od 2016 do 2017 roku w ramach Zintegrowanego Systemu Szkolenia Zaawansowanego MON chce kupić osiem samolotów szkoleniowych wraz z pakietem logistycznym i systemem szkolenia. Nie wyklucza też zakupu kolejnych czterech maszyn w następnych latach. Nowe maszyny mają zastąpić wysłużone TS-11 Iskra, których w Siłach Powietrznych służy jeszcze 38 sztuk.

Wprawdzie szczegóły poszczególnych ofert są niejawne, to BAE Systems i Lockheed Martin ujawniły, jakie samoloty proponują. Złożyły też deklaracje, że w przypadku wygranej w przetargu serwisowanie maszyn będzie się odbywało na terenie Polski. W przypadku BAE Systems chodzi o samolot Hawk AJT, a partnerem biznesowym tej firmy miałyby zostać Wojskowe Zakłady Lotnicze w Dęblinie. Z kolei Lockheed Martin proponuje koreańskie samoloty KAI T-50 Golden Eagle, a w przypadku wygranej tej firmy partnerem biznesowym w Polsce miałyby zostać Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 z Bydgoszczy.

Do zakupu samolotów szkoleniowych MON szykuje się już od kilku lat. W 2010 r. ogłoszony został przetarg na Zintegrowany System Szkolenia Personelu Lotniczego, który przewidywał zakup 16 samolotów szkolno-bojowych klasy LIFT. Jednak MON uznało, że Polska nie potrzebuje samolotów bojowych. Obecną procedurę związaną z zakupem samolotów szkoleniowych ogłoszono w połowie ubiegłego roku.

Poseł PiS Dariusz Seliga z sejmowej Komisji Obrony Narodowej w rozmowie z portalem NaszDziennik.pl podkreśla potrzebę inwestycji w polską obronność i konieczność zakupu samolotów szkoleniowych dla Polskich Sił Zbrojnych. Jego obawy budzi jednak czas ogłoszenia informacji o rozpoczęciu negocjacji.

– Zastanawiające jest to, że polski rząd tak ważną decyzję ogłasza w okresie wakacyjnym. Dlaczego tylko samoloty szkolne, a już nie szkolno-bojowe? Dlaczego nie poinformowano nas wcześniej o przystąpieniu do negocjacji i dlaczego nie można było zorganizować w sprawie przetargu i założeń z tym związanych chociażby zamkniętego posiedzenia sejmowej Komisji Obrony Narodowej? – pyta parlamentarzysta PiS. Jego zdaniem, świadczy to o tym, że kontrola parlamentu nad armią jest fikcją.

W opinii Dariusza Seligi, zastanawiające jest również to, w jaki sposób MON zamierza sfinansować tego typu inwestycję, kiedy minister finansów zapowiada ograniczenia wydatków resortu obrony.

– Minister Rostowski ogłosił, że zabierze z MON trzy miliardy złotych. Nie da się tego zrobić bez ograniczenia projektów modernizacyjnych armii, co moim zdaniem kłóci się z ogłoszonym właśnie przetargiem. Jeżeli minister obrony nie potrafi obronić swojego budżetu, to zastanawiające, jak zamierza sfinansować projekt zakupu samolotów szkoleniowych – dodaje poseł Seliga. – Na obronności i bezpieczeństwie państwa, a więc na zakupach czy modernizacji armii, oszczędzać nie można – podkreśla parlamentarzysta.

W ocenie Seligi, wszystko wskazuje na to, że Polska za rządów PO - PSL nie ma jasno określonej polityki dotyczącej obronności. – Premier Donald Tusk, a tym samym rząd, nie ma wizji rozwoju Polskich Sił Zbrojnych. Chciałbym np. wiedzieć, jakie zdanie na temat polskiej obronności i jej rozwoju ma Donald Tusk. Konia z rzędem temu, kto wie, co o wojsku sądzi polski premier. Z tego też wynika chaos, jaki panuje w kwestiach obronności w Polsce – uważa poseł Seliga.

Mariusz Kamieniecki