• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Ojciec Święty zadzwonił do ks. Konrada Krajewskiego

Niedziela, 4 sierpnia 2013 (10:44)

Ojciec Święty Franciszek wykonał pierwszy telefon do Polski. Zadzwonił do ks. Konrada Krajewskiego, którego nominował na papieskiego jałmużnika, zapytał nowo mianowanego arcybiskupa, „jak przyjął nominację”, i udzielił  błogosławieństwa.

Ksiądz Konrad Krajewski, od wielu lat posługujący jako ceremoniarz papieski w Stolicy Apostolskiej, został mianowany papieskim jałmużnikiem. Jednocześnie, mianując ks. Krajewskiego na to stanowisko, Franciszek podniósł go do godności arcybiskupiej ze stolicą tytularną w Benewencie w północnej Afryce. Radio Maryja wyjaśnia, że informacja o nominacji zastała ks. abp. nominata Krajewskiego w polskich górach.

– Jestem teraz w Kosarzyskach, w Beskidzie Sądeckim. Tu mnie zastała nominacja – w górach, pośród miejscowych górali. Zresztą mogę to powiedzieć, myślę, że nie będzie naruszeniem jakiejś intymności. Po nominacji pojechaliśmy na Obidzę i wtedy zadzwonił Papież – wyjaśnił rozmówca Radia Maryja i dodał, że Ojciec Święty od razu się przedstawił: „mówi Papież Franciszek”.

– Wiem, że Ojciec Święty już nieraz dzwonił do kapłanów Powiedział do mnie: „słuchaj, jak przyjąłeś moją nominację”? Powiedziałem, że przyjąłem na kolanach, jak mogłem inaczej. „A kto jest z tobą”? – zapytał Papież. Powiedziałem, kto jest ze mną. Papież na to: „To podgłoś telefon, to im pobłogosławię”! I pobłogosławił, i powiedział: „Do dzieła”! I się wyłączył. Myślę, że pobłogosławił nam wszystkim, to był chyba pierwszy telefon do Polski Papieża Franciszka – relacjonował ks. abp Konrad Krajewski.

Jednocześnie nowo mianowany arcybiskup stwierdził, że w czasie, kiedy otrzymał informację o decyzji Papieża, pomyślał, że jego zawołaniem w misji jałmużnika powinno być słowo „miłosierdzie”. Radio Maryja dodaje, że inspiracją dla ks. Krajewskiego jest Matka Teresa, przy której beatyfikacji był obecny.

– Myślę, że od Matki Teresy zaczęło się troszkę nasze inne bycie w Rzymie. Mianowicie wraz z siostrami albertynkami, które pracują w Gwardii Szwajcarskiej, czy z siostrami prezentkami, które pracują w magazynie Ojca Świętego, często wychodziliśmy na uliczki przyległe do Watykanu i zanosiliśmy to, co zostało z mensy, z jadalni, z refektarza Gwardii Szwajcarskiej (tam jest ponad stu mężczyzn), czy to, co zostało ze stołu papieskiego. Po prostu pakowaliśmy i roznosiliśmy – wyjaśnił rozmówca Radia Maryja i dodał: wtedy mi się przypominały słowa Matki Teresy, że kto dotyka ubogiego – dotyka Chrystusa.

– My nie jesteśmy pracownikami socjalnymi. Oni są lepsi od nas, oni są zawodowcami. My to czyniliśmy po to, aby dotknąć się Chrystusa i to właśnie na ulicy. Nie wiem, kto Ojcu Świętemu o tym powiedział. To pozostanie chyba tajemnicą tej nominacji. Ktoś to Ojcu Świętemu musiał powiedzieć. „Doniósł” – można tak powiedzieć. Ojciec Święty mi mówił, że chciałby, bym był jałmużnikiem. Po polsku to słowo chyba nie oddaje do końca znaczenia tej funkcji, ale jest tak rzadko używane, że dobrze, że się teraz pojawiło – mówił ks. abp Krajewski i zaznaczył, że „Ojciec Święty powiedział, że jest tyle przykładów ludzi, którzy potrafili świadczyć miłosierdzie, żebym się od nich uczył i w tym wszystkim miał dużo fantazji”.

– Myślałem o tym właściwie całą podróż do Rio, bo już wtedy wiedziałem, że Ojciec Święty zechce, bym go reprezentował jako jałmużnik. Stwierdziłem, że mottem tego mojego bycia jałmużnikiem powinno być słowo „miłosierdzie” – „misericordia”. Tak jak ks. Mieczysław Mokrzycki – sekretarz dwóch Papieży: Jana Pawła II i Benedykta XVI – za swoje motto wziął jedno słowo, co się bardzo rzadko spotyka – „pokora”, której uczył się od dwóch Papieży. Chciałem połączyć Jana Pawła II z Papieżem Franciszkiem. Właśnie dlatego wybrałem zawołanie „miłosierdzie”, bo to jest drugie imię miłości. W tym zawiera się wszystko – dodał ks. abp Krajewski.

IK