• Sobota, 14 marca 2026

    imieniny: Leona, Matyldy, Jarmiły

Zaatakowali nawet turystów

Niedziela, 4 sierpnia 2013 (07:47)

Gazu łzawiącego, armatek wodnych i plastikowych pocisków użyły tureckie siły bezpieczeństwa na głównej handlowej ulicy Stambułu, koło parku Gezi. Wcześniej kilkaset osób zgromadziło się tam na antyrządowym proteście.

Policja interweniowała w środku tłumu, w którym byli m.in. zagraniczni turyści i dzieci, podczas gdy funkcjonariusze specjalnych jednostek policji – wyposażeni w maski gazowe, rozpylacze gazu łzawiącego i pałki – ścigali demonstrantów w bocznych uliczkach odchodzących od promenady handlowej Istiklal Caddesi.

Do późnych godzin wieczornych policjanci używali armatek wodnych z chemikaliami rozcieńczonymi wodą, kierując strumień na demonstrantów, a także na przypadkowych przechodniów.

W sobotnie wieczory na Istiklal Caddesi przebywają tłumy ludzi, a w sąsiednich uliczkach znajdują się popularne wśród turystów kawiarnie i restauracje.

Przechodnie bili brawo protestującym, którzy w chóralnie wznoszonych okrzykach zapowiadali dalszy sprzeciw wobec obecnego rządu.

Policja wtargnęła do kawiarni, do której wcześniej uciekli demonstranci, a następnie kazała wszystkim gościom lokalu przejść przez policyjny kordon. Według agencji dpa, funkcjonariusze najwyraźniej losowo dokonywali zatrzymań wśród młodych osób, a dziennikarzom kazano opuścić to miejsce.

Dpa podaje, że siły bezpieczeństwa zatrzymały tego wieczoru wiele osób.

Istiklal Caddesi położona jest ok. 1,5 km na zachód od parku Gezi i placu Taksim, które znalazły się w centrum czerwcowych protestów przeciwko rządom premiera Recepa Tayyipa Erdogana. Falę ulicznych wystąpień zapoczątkował pod koniec maja stosunkowo niewielki protest przeciwko planowanej przebudowie okolic Taksim i likwidacji Gezi, jednego z niewielu zielonych obszarów w Stambule.

Według szacunków policji, w ciągu trzech tygodni demonstracji, których uczestnicy domagali się dymisji premiera Erdogana, oskarżanego o zapędy islamistyczne, na ulice prawie 80 tureckich miast wyszło w sumie 2,5 miliona ludzi. W demonstracjach zginęło pięć osób, a tysiące zostało rannych.

IK, PAP