Dream Trip u Matki Bożej w Lourdes
Sobota, 3 sierpnia 2013 (09:43)Pod patronatem „Naszego Dziennika”
Relacja z 18. dnia rowerowej wyprawy 12 osób z grupy Dream Trip, które pielgrzymują do Fatimy w intencji Ojczyzny
Jesteśmy w Lourdes. Zostajemy tutaj do wczesnego ranka. Ale jak do tego doszło? Wieczorny odcinek dnia wczorajszego należał, w porównaniu do przedwczoraj, do przyjemnych. Grupie udało się już „zatrybić” i jazda nocna nie sprawiała dużych problemów. Teren też był dla nas łaskawy.
Wprawdzie mieliśmy górki, ale po krótkich, ostrych podjazdach, przeważnie zjeżdżaliśmy długimi, bardzo lekko nachylonymi zjazdami. Pozwalało to utrzymywać bardzo wysokie prędkości przez długi czas.
Udało się dobić prawie do 200 km. Jazda po ciemku w górskim terenie przysparzała też lekkiego dreszczyku emocji. Trzeba przyznać, że oświetlona kolumna 12 rowerów prezentuje się naprawdę okazale. Chwilę po godz. 24.00 rozłożyliśmy się pod supermarketem. Na szczęście nikt nas nie wyrzucił. O godzinie 4.00 wstaliśmy. Ciepłe mleko, chrupki, bagietka i w drogę. Do Lourdes pozostało nam 125 km. Ponownie mieliśmy do czynienia z większymi podjazdami (dzień bez podjazdu dniem straconym, na szczęście tych straconych prawie nie było). Na krótszych postojach Modesta opanowała system spania na rowerze, z głową na bagażniku – pomysł ciekawy, lecz większość grupy na razie go nie praktykuje.
O godzinie 14.00 dojechaliśmy pod grotę w Lourdes. Właściwie od razu znaleźliśmy polskich księży, którzy autem pokazali nam drogę do Polskiej Misji Katolickiej. Oczywiście owa Misja znajduje się na szczycie wzniesienia, pod które prowadzi chyba z 20-procentowy podjazd (jak ktoś jeździ na rowerze, to wie, co to znaczy). Po przybyciu uczestniczyliśmy we Mszy św. w kolejnej powierzonej intencji. Teraz odpoczywamy, później mamy kolację, zwiedzamy i uczestniczymy w nabożeństwie. Na koniec chcielibyśmy serdecznie pozdrowić Justynę, Mateusza i Filipa, z grupy NINIWA Team, którzy wracają dzisiaj z Pekinu. Do tej pory pokonaliśmy 2580 km.
Źródło: oficjalne konto Dream Trip na Facebooku