PiS oskarża PSL
Piątek, 2 sierpnia 2013 (19:28)PiS zarzuca współrządzącemu PSL, że pozwala wąskim grupom ubijać interesy kosztem polskiej wsi i samo czerpie z tego profity.
Prezes PiS zarzucił politykom PSL, że nie bronią interesów polskiej wsi, lecz przeciwnie – pozwalają, aby eksploatowały ją niewielkie, ale wpływowe grupy interesów. Zaznaczył, że ludzie związani z PSL mają z tego tytułu wymierne korzyści.
– Nie może być tak, żeby formacja, która odwołuje się do tradycji ruchu ludowego, była jednocześnie reprezentacją niewielkich grup, które na polskiej wsi robią interesy. PiS po dojściu do władzy przeciwstawi się tego rodzaju praktykom! – oświadczył Jarosław Kaczyński, prezes PiS.
Poseł Krzysztof Jurgiel, minister rolnictwa w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, zarzucił ludowcom, że pozwalają na spadek dochodowości w rolnictwie, a będąc 6 lat u władzy, nie potrafili zadbać o wyrównanie dopłat bezpośrednich dla polskich rolników do poziomu krajów zachodniej Europy.
– Z jednej strony niższe dopłaty, co zmniejsza konkurencyjność polskiego rolnictwa, z drugiej – liberalizacja rynków i większa presja konkurencyjna – tłumaczy poseł w rozmowie z NaszDziennik.pl.
Argumentuje, że unijne rynki tytoniu, skrobii, zbóż i cukru zostały zliberalizowane, a w dodatku unijne regulacje, na które zgodził się polski rząd, praktycznie uniemożliwia jakąkolwiek interwencję na rzecz utrzymania cen przy rosnących kosztach produkcji w rolnictwie.
Przypomniał też decyzję PSL z 2008 r. o imporcie pszenicy, która, jak ocenił, doprowadziła do rozregulowania rynku i znacznego spadku cen uzyskiwanych przez rolników. Przywołał też aktualną sprawę importu rzepaku z Ukrainy.
– Skup zbóż i rzepaku jest praktycznie zmonopolizowany, ponieważ magazyny znajdują się w ręku jednej osoby, byłego posła PSL. Działacz tej partii rządzi też państwowym Elewarrem, który może zmagazynować 1 mln ton zbóż – podkreślił Jurgiel.
Polskie rolnictwo znajduje się, według niego, w coraz gorszej kondycji, a produkcji mleka i wieprzowiny grozi wręcz likwidacja.
– Jeśli zniesiemy kwoty mleczne w wielkoobszarowych gospodarstwach, to mniejsze gospodarstwa, 20-30-hektarowe, nie będą miały gdzie sprzedać mleka. Podobnie rynek wieprzowiny zdominowały zakłady wielkoprzemysłowe – ostrzegł Krzysztof Jurgiel.
Małgorzata Goss