• Środa, 1 kwietnia 2026

    imieniny: Grażyny, Hugona, Zbigniewa

Powstańcy są bezbronni

Środa, 31 lipca 2013 (02:00)

Warszawscy powstańcy są rozgoryczeni atakami, jakich na etos Powstania Warszawskiego dopuszczają się niektóre media. Zwłaszcza że dzieje się to w przededniu 69. rocznicy wybuchu walk z Niemcami w stolicy.

– My nie możemy się przed tym niestety obronić. To bolesne i przykre – tak w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Barbara Chrzanow- ska, sanitariuszka z 5.kompanii batalionu „Kiliński”, komentuje okładkę ostatniego wydania tygodnika „Wprost”, na której widać zdjęcie powstańca z doklejoną głową myszki Miki.

Także w innych mediach można znaleźć opinie kwestionujące sens wybuchu Powstania i uroczystego obchodzenia kolejnych jego rocznic. Powstańcy nie są w stanie pojąć takiej „twórczości”, bo dla pani Barbary i jej kolegów udział w Powstaniu był naturalnym nakazem.

– Walczyłam na Woli i Starówce. W czasie konspiracji byłam łączniczką, a gdy zaczęło się Powstanie i pojawili się pierwsi ranni – sanitariuszką, ponieważ miałam wyszkolenie bojowe i sanitarne. Z Woli przeszliśmy do ratusza. Po drugiej stronie placu Teatralnego byli Niemcy i często słychać nawet było niemieckie rozmowy, dzielił nas tylko plac – wspomina Barbara Chrzanowska.

Dodaje, że na ulicy Długiej w prywatnym mieszkaniu zrobili z kolegami prowizoryczny szpital, gdzie opiekowali się rannymi.

– Cała nasza 5. kompania przeszła kanałami na Warecką, a na Jasnej mieliśmy dowództwo. Sześciu kolegów nie było jednak w stanie iść kanałami, zostałam więc z tymi rannymi, byłam bowiem jedyną osobą, która mogła coś im pomóc – mówi ze wzruszeniem była sanitariuszka.

Barbara Chrzanowska i jej towarzysze broni tak jak co roku uczcili pamięć swoich poległych kolegów przy pomniku na placu Powstańców Warszawskich. Oprócz byłych żołnierzy „Kilińskiego” w poniedziałek przybyła też młodzież i żołnierze Wojska Polskiego. Poległych uczczono minutą ciszy i złożeniem wieńców.

– Już po raz 34. spotykamy się pod tym pomnikiem, właściwie płycie, bo wtedy pomnika nie można było postawić. Monument ten wziął się przede wszystkim z inicjatywy pułkownika Roycewicza [płk Henryk Leliwa-Roycewicz był dowódcą batalionu „Kiliński” –przyp. red.], który postawił sobie za punkt honoru, że „Kiliński” musi być uczczony, wszystkie 9 kompanii – podkreśla Stanisław Brzosko „Socha”, który w czasie Powstania był dowódcą 2. kompanii batalionu „Kiliński”.

Zaznaczył, że sam pomnik poświęcony jest pamięci około 500 koleżanek i kolegów, którzy polegli w czasie Powstania Warszawskiego. Przypomniał, że w skład batalionu wchodziło wielu rzemieślników warszawskich, jak również młodzież szkolna i akademicka.

–Po latach przychodzą rozmaite refleksje, ale Powstanie to był zryw i nie było wyjścia. Nie myśleliśmy w pierwszym momencie, co może nas czekać. Po prostu walczyliśmy za Ojczyznę – podsumowuje Stanisław Brzosko.

Piotr Czartoryski-Sziler