• Środa, 1 kwietnia 2026

    imieniny: Grażyny, Hugona, Zbigniewa

Darski bezkarny

Wtorek, 30 lipca 2013 (16:13)

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia odrzucił zażalenia dotyczące niszczenia Biblii i publicznego obrażania Boga przez Adama Darskiego ps. „Nergal”.

Zawiadomienie w tej sprawie złożył szef komitetu obrony przed sektami Ryszard Nowak, który nie kryje oburzenia taką decyzją sądu. Sędzia uznał bowiem, że sprawa bluźnierstwa, którego dopuścił się Darski, uległa przedawnieniu.

Ryszard Nowak komentując wyrok, stwierdził, że nie może być tak, że teraz każdy będzie mógł sobie wejść na scenę i obrażać katolików. Od wyroku warszawskiego sądu nie przysługuje odwołanie.

3 czerwca tego roku Sąd Rejonowy w Gdyni uniewinnił Darskiego, który na koncercie w 2007 roku dopuścił się bluźnierstwa wobec Biblii i Kościoła katolickiego.

– Sąd uniewinnił Adama Darskiego od zarzucanego mu czynu, uznając, że oskarżony działał w ewentualnym zamiarze znieważenia uczuć religijnych osób, ale tylko tych obecnych na koncercie, nie zaś pokrzywdzonych występujących w tej sprawie – tak brzmiało wówczas uzasadnienie wyroku uniewinniającego.

Profesor dr hab. Stanisław Mikołajczak, językoznawca z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, wprost nazywa kolejny wyrok w tej sprawie, zwyrodnieniem polskiego wymiaru sprawiedliwości.

– Cała ta sprawa i wszystkie werdykty, które do tej pory słyszeliśmy, każą mocno zastanowić się nad tym, czy my jeszcze żyjemy w państwie prawa – komentuje w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl.  

Jego zdaniem, w państwie demokratycznym wszyscy powinni być równi wobec prawa.

– Jeżeli jakaś grupa obywateli zostaje obrażona w najważniejszej dla siebie sferze wartości, zwłaszcza w sferze religijnej, to taki akt powinien być karany. Teoretycznie mamy prawo, które pozwala na ochronę uczuć religijnych wszystkich obywateli. Niestety, jak widać, realizacja tego prawa nie istnieje. Mamy zatem do czynienia z daleko idącym zwyrodnieniem systemu sprawiedliwości – uważa prof. Mikołajczak.

W jego przekonaniu, ekspresja artystyczna, na którą coraz częściej powołują się sądy, uniewinniając bluźnierstwa wobec katolików, ma swoje granice.

– Sądy nie reagują na obrażanie katolików, co tworzy pewien klimat bezkarności i przyzwolenia na tego typu akty. Myślę, że ma to również związek z szerszym zjawiskiem, a mianowicie z przyjętym przez obecną władzę brakiem określonego systemu wartości. W takiej atmosferze dość szybko rodzi się relatywizm i przyzwolenie na publiczne znieważania osób nie idących w nurcie poprawności politycznej – ocenia prof. Stanisław Mikołajczak.

Paulina Gajkowska