Światowe Dni Młodzieży to doświadczenie radości wiary
Poniedziałek, 29 lipca 2013 (10:02)Z Anną Kowalczyk z Warszawy, wieloletnią uczestniczką Światowych Dni Młodzieży, rozmawia Izabela Kozłowska
Zakończyły się Światowe Dni Młodzieży w Rio de Janeiro. Jak Pani wspomina udział w tych wyjątkowych spotkaniach młodych z całego świata?
– Brałam udział w czterech Światowych Dniach Młodzieży i za każdym razem było to dla mnie wspaniałe doświadczenie zarówno jedności, jak i różnorodności Kościoła. Jedności, bo jednoczyła nas osoba Papieża – który zapraszał nas na to spotkanie, oraz różnorodności, którą sprawiała wielość języków, kolorów skóry, flag narodowych, sposobów wyrażania wiary.
Dla mnie było to zawsze także doświadczenie wspólnoty, przynależności do Kościoła powszechnego oraz odnawiania entuzjazmu wiary. Moje najważniejsze wspomnienia dotyczą Światowych Dni Młodzieży w Kolonii w 2005 r., w czasie których miałam możliwość uczestnictwa w porannej Mszy św. odprawianej przez Papieża Benedykta dla niewielkiej grupy osób oraz otrzymania jego indywidualnego błogosławieństwa. Przeżywaliśmy bardzo odejście Jana Pawła II i to, że to nie on, który powołał do życia Światowe Dni Młodzieży, będzie w nich uczestniczył, jednocześnie wyrażając wielką radość z wyboru nowego Papieża.
Spotkałam się z opinią, że jak już raz weźmie się udział w ŚDM, to pragnie się uczestniczyć w każdych kolejnych. Co jest tak fascynującego w tym spotkaniu? Czym różnią się one od siebie?
– Każde kolejne Światowe Dni Młodzieży są okazją do przeżywania swojej wiary, doświadczenia radości wiary. Wiwatujące tłumy na ulicach, młodzi ludzie, którzy nie kryją się ze swoją miłością do osoby Ojca Świętego, lecz wiwatują na jego cześć, wspólnie wielbią Boga są bardzo umacniającym przeżyciem i dają siłę na następny czas.
Czasami brakuje tej spontaniczności i entuzjazmu w codziennym życiu parafii, szczególnie jeżeli ktoś nie należy do jakiejś wspólnoty. Oczywiście jest to też okazja do spotkania ciekawych ludzi z innych krajów, nawiązania kontaktów, a także zwiedzenia ciekawych miejsc, zapoznania sie z kulturą danego kraju. Względy turystyczne oczywiście też mają znaczenie. W czasie ŚDM w Sydney zostaliśmy przyjęci w rodzinach, dzięki czemu można było poznać miejscową kulturę od środka, a także dać świadectwo naszej wiary.
Podczas Światowych Dni Młodzieży pełniła Pani posługę wolontariusza. Na czym polega ta praca?
– Do pracy w Biurze ŚDM w Kolonii zostali zaproszeni wolontariusze na okres od kilkunastu do kilku miesięcy: po dwie osoby z każdej diecezji niemieckiej i z innych krajów. Z Polski pracowało nas w końcu 7 osób. Mój wolontariat trwał rok i polegał na pracy w dziale „Wolontariusze”. Przygotowywaliśmy prace wolontariuszy tzw. krótkoterminowych, czyli osób zaangażowanych w organizacje ŚDM już w czasie ich trwania. Przeprowadzaliśmy podział na grupy, szkoliliśmy „teamleaderów”, planowaliśmy i przydzielaliśmy zadania. Wiele się nauczyłam w czasie tego roku, a nawiązane przyjaźnie trwają do dziś.
Dziękuję za rozmowę.
Izabela Kozłowska