Niedzielny wypoczynek Dream Trip
Poniedziałek, 29 lipca 2013 (09:51)Pod patronatem „Naszego Dziennika”
Relacja z 13. dnia rowerowej wyprawy 12 osób z grupy Dream Trip, które pielgrzymują do Fatimy w intencji Ojczyzny
La Salette, La Salette... jak cudownie to brzmi, a jak cudownie wygląda. Tak, niedziela w La Salette była kolejnym niesamowitym dniem wyprawy. Jeśli ktoś tu był, lub chociaż widział, ten wie, o czym piszemy. Ale dla tych, co nie byli, lub nie widzieli, to postaramy się troszeczkę przybliżyć to miejsce. Sanktuarium znajduje się wśród szczytów gór, otoczone wokół tylko i wyłącznie naturą.
Niektóre pagórki przypominają troszkę Shire z "Władcy Pierścieni", inne zachwycają swą surowością. Oprócz kompleksu nie ma tu nic. I w tym bajecznym krajobrazie o godzinie 9.00 zabrzmiała w uszach znana już uczestnikom melodia: „Kubuś, Puchatek, Kubuś...”, która tym razem pozostała bez odzewu. Świadomość niedzieli nie pozwalała wyrwać się z łóżek.
O godz. 10.00 mieliśmy jednak Msze św. dla młodzieży z całego świata, z okazji zakończenia Światowych Dni Młodzieży w Rio. Wspaniały klimat, wspaniali ludzie. Tyle entuzjazmu. Dowiedzieliśmy się także, że za trzy lata to właśnie w Polsce będziemy mogli gościć młodych z całego świata. Super!
Po Mszy św. stwierdziliśmy, że zapasy żywności na dzień dzisiejszy są ubogie (w zasadzie to nikt nic nie miał, bo nie chcieliśmy wieźć jedzenia pod górę). Okazało się, że ceny na górze przyprawiają o dreszcze. Pomimo niedzieli, w tej sytuacji, Czarek i Bart zostali oddelegowani na autostopową podróż po zakupy u podnóża góry. Pomimo walki nie udało się zdobyć nic. Niestrudzeni, próbowali dalej. Dzięki uprzejmości Mileny Lipiec – polskiej wolontariuszki na La Salette, udało się „wyłudzić” jedzenie. W tym czasie pozostali uczestniczyli w nabożeństwie po francusku w bazylice.
Także, dzięki Milenie, udało się wyprać nasze rzeczy. Z tego miejsca chcielibyśmy jej, a także wszystkim nam tutaj życzliwym serdecznie podziękować.
I tak właściwie minęło pół dnia. Później polski ksiądz opowiadał nam historie objawienia Maryi w La Salette. Następnie Modesta skorzystała z okazji i poszła na koncert organowy. Zdobyła też autograf i jest szczęśliwa.
Później wybraliśmy się jednak na obiadokolację do stołówki. I w zasadzie tak minęła nam niedziela. Na koniec dnia wzięliśmy jeszcze udział w Drodze Krzyżowej na górze.
Wszystko, co dobre, szybko się kończy. Jutro ruszamy w dalszą drogę. Kierunek Montpelieurs. Pozdrawiamy!
Źródło: oficjalne konto Dream Trip na Facebooku