Ordery z błędem
Poniedziałek, 29 lipca 2013 (02:00)„Nasz Dziennik” ujawnia
Do prezydenta trafił wniosek o odebranie Orderu Virtuti Militari pięciu funkcjonariuszom KBW i żołnierzom LWP, którzy w 1946 r. wzięli udział w likwidacji mjr. Mariana Bernaciaka „Orlika”, legendy antykomunistycznej partyzantki na Lubelszczyźnie.
Wniosek w tej sprawie skierowała miesiąc temu Kapituła Orderu Virtuti Militari. Taki krok rozpoczyna formalnie procedurę odebrania orderów i odznaczeń. Wniosek Kapituły Orderu Wojennego Virtuti Militari w tej sprawie wszczyna procedurę pozbawienia orderów – informuje Biuro Prasowe Kancelarii Prezydenta.
Jednak jak przewidują odpowiednie przepisy ustawy o orderach i odznaczeniach z 1992 r., decyzja należy do prezydenta. Jak dowiedział się „Nasz Dziennik”, decyzja ta na razie nie zapadła.
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Bronisław Komorowski nie podjął ostatecznej decyzji w tej sprawie – przyznaje Biuro.
Zgodnie z przepisami cofnięcie odznaczenia może nastąpić w sytuacji, kiedy do jego nadania doszło w wyniku „wprowadzenia w błąd” lub „odznaczony dopuścił się czynu, wskutek którego stał się niegodny orderu lub odznaczenia”.
W ocenie konstytucjonalisty doc. dr. Ryszarda Piotrowskiego (UW), w tym konkretnym przypadku do nadania orderów VM doszło w wyniku błędnego zastosowania ówczesnych przepisów.
Władze komunistyczne odznaczyły Krzyżami Virtuti Militari V klasy pięciu żołnierzy i funkcjonariuszy Ludowego Wojska Polskiego i Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, którzy 24 czerwca 1946 r. uczestniczyli w zasadzce na mjr. Bernaciaka i kilku ludzi z jego oddziału Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” w okolicach Puław, która zakończyła się śmiercią „Orlika”.
Do nadania im orderów doszło w oparciu o dekret PKWN z 23 grudnia 1944 r., który przewidywał, że VM nadaje się w celu nagrodzenia czynów męstwa i odwagi wykazanych w boju bądź innych zasług położonych dla chwały i pożytku Rzeczypospolitej, w szczególności w dziele odrodzenia demokratycznej państwowości polskiej lub polskich Sił Zbrojnych albo w walce z hitlerowskim najeźdźcą lub jego najemnikami.
– Jeżeli nie zachodzą te przesłanki, to znaczy, że nadano ten order, błędnie stosując ówczesne przepisy – podkreśla doc. Piotrowski. Dodaje, że błędnie zastosował ówczesne przepisy organ, który przyznał te ordery. Nie można bowiem uznać walki wojska i specjalnych oddziałów z formacjami niepodległościowymi za dzieło „odrodzenia demokratycznej” Polski.
Kto nie zasługuje na order?
– Jak można odznaczać ludzi, którzy mordowali polskich niepodległościowców? – pyta oburzony Leszek Żebrowski, zajmujący się historią formacji niepodległościowych.
– Wszyscy tzw. utrwalacze dostawali, naszym zdaniem, odznaczenia nieprawnie, za gnębienie i mordowanie rodaków – uważa Tadeusz Filipkowski, rzecznik Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.
Poza tym dekret z 1944 r. odwołuje się do ustawy z 1919 r. dotyczącej orderu VM, mówiącej, że przywracane właśnie odznaczenie stanowi nagrodę za czyny wybitnego męstwa i odwagi dokonane w boju i połączone z poświęceniem się dla Ojczyzny. Konstytucjonalista podkreśla, że także te przesłanki należy brać pod uwagę.
– Jeżeli weźmiemy oba akty prawne, dekret PKWN i ustawę z 1919 r., to staje się oczywiste, że w odniesieniu do sytuacji z lat 40. XX w., obcej interwencji, nie zachodzą przesłanki tam wymienione, czyli organ, który nadał order, działał w wyniku wprowadzenia w błąd – podkreśla Piotrowski.
– Wobec tego prezydent ma w ustawie o orderach i odznaczeniach podstawę do stwierdzenia, na wniosek kapituły lub z własnej inicjatywy, że zachodzą przesłanki, aby tego orderu określone osoby pozbawić z uwagi na ewidentny błąd – uważa prawnik.
Piotrowski zaznacza, że istotne jest też stwierdzenie art. 1 ustawy o orderach i odznaczeniach mówiącego o zapewnianiu ciągłości tradycji narodowych w wyróżnianiu zasług cnót obywatelskich i wybitnych osiągnięć.
– Ten, kto zabijał innych Polaków w interesie obcych mocarstw, nie zasługuje na order i prezydent powinien pozbawić go tego orderu ze względu na ustawowy obowiązek zapewnienia ciągłości tradycji narodowych w wyróżnianiu zasług – wskazuje.
Jest jeszcze co prawda drugi powód odebrania odznaczeń, ale w tym konkretnym przypadku trudno go wykorzystać. Piotrowski zwraca uwagę, że czyn niegodny musiałby nastąpić już po nadaniu orderu.
Niech prezydent weryfikuje
W ocenie konstytucjonalisty, nie są konieczne nowe przepisy, ponieważ w oparciu o już istniejące można pozbawić wysokich odznaczeń osoby uhonorowane nimi w okresie wczesnej władzy komunistycznej ogólnie za tzw. utrwalanie władzy ludowej.
Domagają się tego od dawna środowiska skupiające uczestników walk niepodległościowych.
– Nasze stanowisko jest znane, jesteśmy za odebraniem tzw. utrwalaczom odznaczeń – podkreśla Filipkowski.
– W poszczególnych przypadkach nie interweniujemy, ponieważ nie mamy do tego ani sił, ani możliwości. Uważamy, że tutaj powinny działać odpowiednie organy: kapituła orderu, prezydent – przyznaje.
Filipkowski postuluje przypominanie tej kwestii przez publicystów i historyków. Z kolei Żebrowski oczekuje nacisku na prezydenta, aby ten podjął decyzje nie tylko w sprawie uczestników likwidacji Bernaciaka, ale także wielu innych osób.
– Nacisk powinien być, i to stały, to jest decyzja spóźniona o ponad 20 lat, sprawa nic absolutnie nie kosztuje, a skandalem moralnym jest, że te łotry są obwieszone najwyższymi orderami polskimi w sytuacji, kiedy powinni stawać przed sądami – podkreśla historyk.
– Na postawienie ich przed sądem nie ma raczej szans, ale przynajmniej trzeba dopełnić tego aktu sprawiedliwości, odebrać im wszelkie zaszczyty, tytuły, honory, oni nie mogą być równani z bohaterami polskimi, dzisiaj chodzą w chwale, a o tamtych prawie nikt nie pamięta – ubolewa.
Marian Bernaciak walczył w wojnie obronnej w 1939 r., dostał się do niewoli sowieckiej. Uniknął tragicznej śmierci w Katyniu, uciekając z transportu. Walczył w Armii Krajowej, zajmując w 1944 r. samodzielnie ze swoim oddziałem Ryki na Lubelszczyźnie.
Potem, stojąc na czele oddziału WiN, walczył z reżimem komunistycznym, m.in. rozbijając Urząd Bezpieczeństwa w Puławach, uwalniając ponad stu więźniów czy staczając zwycięską bitwę pod Lasem Stockim z 680-osobową grupą operacyjną KBW, UB i NKWD.
Te i inne akcje spowodowały, że komuniści tropili go ze szczególną bezwzględnością, zmobilizowano kilkanaście tysięcy żołnierzy LWP, KBW, funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa i siatkę konfidentów. Jego rodzinę poddano represjom – aresztowano rodziców i brata.
Po śmierci „Orlika” komendant Związku Zbrojnej Konspiracji mjr Franciszek Jerzy Jaskulski „Zagończyk” (stracony na mocy wyroku Wojskowego Sądu Rejonowego w Kielcach 19 lutego 1947 r.) zarządził specjalnym rozkazem 4-tygodniową żałobę we wszystkich oddziałach, pisząc: „Odszedł od nas Żołnierz, który całe swe życie, całą swą wolność poświęcił Tej, którą ukochał nad wszystko”.
Zenon Baranowski