Upamiętnianie ludobójstwa wobec gloryfikacji UPA
Piątek, 26 lipca 2013 (19:05)Fragment najnowszego wpisu prof. Mieczysława Ryby opublikowany na blogAiD.
W sobotę tydzień temu (20 lipca 2013) miałem okazję uczestniczyć w inscenizacji spalenia i wymordowania wsi polskiej (inscenizacja zorganizowana w Radymnie).
Burmistrz Radymna oraz organizatorzy przedstawienia doświadczyli olbrzymich nieprzyjemności i nacisków, aby zrezygnować z organizowania imprezy. Rzecz niebywała: w niepodległym państwie polskim nie można upamiętniać ofiar ludobójstwa, gdyż kłóci się to jakoby z procesem pojednania polsko-ukraińskiego.
Zatem pojednania tego nie zakłóca stawianie pomników Ukraińskiej Powstańczej Armii, Stepanowi Banderze itp. Ukraińcy nie zawahali się ani przez chwilę, by dokonać wielkiej rekonstrukcji walk SS Galizien z Sowietami. We wsi Jasionów w obwodzie lwowskim odbyły się uroczystości upamiętniające 70. rocznicę powstania dywizji i to mimo tego, że SS Galizien jest oskarżana o zbrodnie dokonane w kilku krajach europejskich. Ukraińcy chcieli w ten sposób zamanifestować „bohaterskie czyny” tej formacji i UPA.
Ich wizja skupia się na ukazywaniu SS Galizien i UPA jako jednostek zmagających się z totalitaryzmem komunistycznym. Jednakże należy pamiętać, że nic nie jest w stanie usprawiedliwić ludobójstwa: ani walka z Sowietami (wszak niemieckie SS i Wehrmacht też walczyli Rosjanami, a nikt nie zapomina ich zbrodni), ani wielkie pragnienie niepodległości.
Wróćmy jeszcze do inscenizacji zorganizowanej w Radymnie. Inscenizację tę pokazywała m.in. telewizja Polsat. Do studia telewizyjnego zostali zaproszeni prawie wyłącznie Ukraińcy, którzy z wielkim bólem komentowali niewłaściwość postępowania tych, którzy ośmielili się pokazać palenie polskiej wsi. Twierdzono, że nie należało roztrząsać rzekomo zaleczonych ran, że Polacy też uczestniczyli w mordach itp. Ciekawe, że do głosu nie zaproszono nikogo z przeciwnej (polskiej) strony, dodajmy: w sytuacji, gdy dyskusja odbywała się nominalnie w „polskiej” telewizji.
Cały wpis na blogAiD.