• Poniedziałek, 16 marca 2026

    imieniny: Hilarego, Izabeli, Herberta

Trudności umacniają Kościół

Czwartek, 25 lipca 2013 (02:06)

Z dr. Kazimierzem Szałatą, etykiem, prezesem Fundacji Polskiej Raoula Follereau, rozmawia Małgorzata Jędrzejczyk

Fundacja dołączyła do grona organizacji i środowisk, które w specjalnym oświadczeniu wyraziły wsparcie dla ks. abp. Henryka Hosera jako autorytetu moralnego, bioetycznego…

– Osobiście znam działalność ks. abp. Hosera, jak też działalność misjonarzy w Afryce, którzy w najtrudniejszych momentach wojny rwandyjskiej znaleźli się na pierwszym froncie walki o życie. Dlatego pojawienie się w mediach sugestii, jakoby misjonarze czy ks. abp Hoser mieli jakieś swoje ukryte interesy i złe intencje, sprawiło, że czuję się w obowiązku interweniować. Zdaje się, że historia z ks. Wojciechem Lemańskim zmobilizowała siły wrogów Kościoła. Można było odnieść wrażenie, że najlepszymi specjalistami, którzy wypowiadali się z rzekomym zatroskaniem o Kościół, byli ludzie mało z nim związani i znani z niewybrednych ataków na Kościół. Ta sprawa przypomina trochę sytuację z procesu kanonizacyjnego Raoula Follereau. Wówczas to wolteryści skierowali do Episkopatu Francji list otwarty „z troską o Kościół francuski”, by przerwać proces beatyfikacyjny. Follereau był bardzo wierzący, wiele mówił o katolickim powołaniu Francji, o katolickiej kulturze tego kraju. Nie podobało się to wolterystom, którzy zarzucali Follereau, że jest antysemitą i gdyby został wyniesiony na ołtarze, mógłby zaszkodzić Kościołowi francuskiemu.

Zasada jest więc podobna: chodzi o zniszczenie autorytetu?

–- Myślę, że tak. Niszczenie autorytetów, choćby z punktu widzenia troski o wychowanie przyszłych pokoleń, jest bardzo groźne. Do ludzi skutecznie przemawiają przykłady osób, które z determinacją, tak jak to czyni ks. abp Hoser, potrafią realizować swe wartości. I nie ma co ukrywać, że ataki na ks. abp. Hosera są związane z przetaczającą się przez media debatą na temat procedury in vitro. Wiemy, że ksiądz arcybiskup jest nie tylko duszpasterzem, teologiem, ale też lekarzem i trudno odeprzeć argumenty osoby, która ma dużą wiedzę medyczną, na wysokim poziomie naukowym.

Czy nie sądzi Pan, że rozgłos wokół ks. abp. Hosera może pobudzić zainteresowanie faktyczną jego działalnością, dokumentami Zespołu Ekspertów ds. Bioetycznych KEP czy nauczaniem Kościoła w kwestiach moralności, bioetyki?

– Już spotykam osoby, które dotąd nie za bardzo interesowały się pracami zespołu, nie interesowały się poglądami ks. abp. Hosera. Myślę, że ta debata jest dobrą okazją, by teraz, w czasie wakacji, sięgnąć do tekstów opracowanych przez zespół bioetyczny, zastanowić się głębiej nad nauczaniem Kościoła np. na temat in vitro. Procedura ta wcale nie jest powszechnie akceptowana przez społeczeństwo, także na Zachodzie. Uczestnicząc w debatach bioetycznych, które toczą się na ten temat w Szwajcarii, we Francji, przekonałem się, że również w tych krajach ocena bioetyczna procedury in vitro wcale nie jest jednoznaczna. Różne środowiska próbują uświadomić niegodziwość tej metody, a nade wszystko fakt, jakim jest zaniechanie rzetelnego leczenia niepłodności.

W sytuacji nagonki medialnej pojawiały się nierzadko głosy nadziei, że ostatecznie wyniknie z niej większe dobro…

– Problem uświadomił nam naszą odpowiedzialność za Kościół. Niejeden człowiek postawił sobie pytanie, czy kiedykolwiek modlił się za swego biskupa, proboszcza… Również wszystkie listy poparcia, zapewnienia o modlitwie są dowodem naszej odpowiedzialności za Kościół, one go budują i umacniają. I myślę, że Kościół wyjdzie z tej próby umocniony.

Dziękuję za rozmowę.

Małgorzata Jędrzejczyk