• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

Nadzieja w zadłużaniu?

Czwartek, 25 lipca 2013 (02:04)

NIK ostrzega: Przekroczenie kolejnego progu ostrożnościowego – 55 proc. zadłużenia – jest jak najbardziej realne.

Przekroczenie tego progu będzie się wiązać z koniecznością cięcia całego pakietu wydatków publicznych.

Sejm uchwali jutro nowelizację ustawy o finansach publicznych, decydując o zawieszeniu pierwszego progu ostrożnościowego uniemożliwiającego dzisiaj rządowi powiększenie deficytu budżetowego.

Zgodnie z ustawą o finansach publicznych, w sytuacji gdy relacja państwowego długu publicznego do produktu krajowego brutto przekracza 50 proc., rząd nie mógł zdecydować, aby zwiększyć przyjęty na ten rok deficyt budżetowy w kwocie 35,5 mld złotych.

Zapowiedziane przez premiera Donalda Tuska i wicepremiera Jacka Rostowskiego zwiększenie dziury budżetowej o 16 mld zł będzie możliwe dopiero po zawieszeniu przepisu o 50-procentowym progu ostrożnościowym, który miał ostrzegać przed nadmiernym zadłużeniem i skłaniać do przeciwdziałania dalszemu powiększaniu relacji długu do PKB.

Wniosek o odrzucenie projektu już w pierwszym czytaniu poparły wczoraj kluby opozycji. Za zawieszeniem progu zagłosowały PO iPSL oraz posłowie koła Inicjatywa Dialogu złożonego z czworga parlamentarzystów, którzy opuścili Ruch Palikota.

Od głosu wstrzymali się posłowie Platformy: Jarosław Gowin, Jacek Żalek i John Godson. Może im to nie ujść płazem. Po południu zebrało się prezydium klubu PO irzecznik dyscypliny klubowej Iwona Śledzińska-Katarasińska podniosła w trakcie spotkania sprawę „jawnego buntu”. Decyzje co do trzech posłów, którzy nie uważają za zasadne tak głębokiej ingerencji w stabilność finansów publicznych, jeszcze nie zapadły. Rząd nie może raczej liczyć na ich głosy w ostatecznym głosowaniu nad ustawą.

Niewykluczone, że w przyszłym roku ekipa Tuska będzie zmuszona powtórzyć manewr i dokonać kolejnej nowelizacji ustawy o finansach publicznych – tym razem znieść 55-procentowy próg ostrożnościowy. Do zniesienia następnego progu zadłużenia – 60 proc. – rządzący musieliby już znaleźć w Sejmie większość zdolną zdecydować o zmianie Konstytucji, w której ten próg jest zapisany.

Według prezesa Najwyższej Izby Kontroli Jacka Jezierskiego, choć w ubiegłym roku zanotowano obniżenie relacji długu do PKB, to zagrożenie powiększenia się tej relacji jest nadal poważne.

– Istnieje realne zagrożenie przekroczenia drugiego progu ostrożnościowego ustalonego na poziomie 55 procent. Przekroczenie to wiązałoby się z koniecznością podjęcia znacznie bardziej restrykcyjnych działań, w tym istotnego ograniczenia wydatków sektora publicznego w kolejnych latach – mówił wczoraj w Sejmie prezes Izby.

Matnia rachunków

Na koniec ubiegłego roku stosunek długu do PKB wyniósł 52,7 procent. Jednakże tylko kreatywna księgowość ministra Rostowskiego sprawiła, że nie przekroczył progu 55 procent. Rząd Tuska zdecydował bowiem m.in. o przeniesieniu zadłużenia Krajowego Funduszu Drogowego poza sektor finansów publicznych. Tylko dzięki tej decyzji do długu nie wliczono w 2012 r. ponad 42 mld zł długu KFD. Unijne instytucje zaliczają jednak zadłużenie KFD do sektora finansów publicznych. Między innymi dlatego relacja długu do PKB, liczona według metodologii unijnej, wyniosła na koniec ubiegłego roku 55,6 procent.

Opublikowane w poniedziałek przez unijny urząd statystyczny Eurostat dane wskazują, że polski dług publiczny – liczony według metodologii unijnej – w pierwszym kwartale br. zwiększył się do 57,3 procent.

– Naszym zdaniem, stosowanie różnych metod ustalania długu publicznego, a także deficytu sektora finansów publicznych na potrzeby krajowe i zagraniczne powoduje, że stan finansów staje się niejasny, a ostre procedury ostrożnościowe ulegają osłabieniu. Zdaniem NIK, należy dążyć w dłuższej perspektywie do jednej metody ustalania tych wielkości – mówił prezes NIK, który wczoraj zdawał Sejmowi relację z oceny Najwyższej Izby Kontroli wykonania przez rząd budżetu państwa.

Jako prezes NIK Jezierski po raz ostatni oceniał budżet państwa. Wkrótce zostanie bowiem zastąpiony na stanowisku przez posła Platformy Obywatelskiej Krzysztofa Kwiatkowskiego.

Minister finansów Jacek Rostowski podtrzymywał wczoraj, że Polska może się dalej bezpiecznie zadłużać, a katastrofa finansowa nam nie grozi. Świadczyć ma o tym m.in. fakt, iż inne państwa Unii Europejskiej są znacznie bardziej zadłużone niż Polska. Średnia relacja długu do PKB w państwach strefy euro wynosi ok. 90 proc., a w całej UE – blisko 80 proc. –mówił Rostowski.

Przyrównał także Polskę do Stanów Zjednoczonych, informując, że zadłużenie tego państwa przekracza 100 proc. PKB. Niezależnie od tego, czy możemy się zadłużać mniej czy bardziej, bezpieczne zaciąganie długów zaczyna nas coraz bardziej słono kosztować.

Według NIK, za samą obsługę długu zapłaciliśmy w ubiegłym roku 42 mld zł – o 6,2 mld zł więcej niż rok wcześniej, a wydatki na obsługę długu stanowiły ponad 13 proc. wydatków całego budżetu państwa. Prezes NIK zwracał wczoraj uwagę, że w 2012 roku koszty obsługi długu wzrosły o 17,1 proc., podczas gdy pozostałe wydatki budżetu państwa jedynie o 3,4 procent.

Artur Kowalski