• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

Polityka budżetowa Rostowskiego zbankrutowała

Środa, 24 lipca 2013 (14:57)

Minister finansów Jacek Rostowski lekceważy polski parlament, a także Polaków, gdyż podczas wczorajszej debaty w Sejmie w trakcie pierwszego czytania nowelizacji ustawy o finansach publicznych nie usłyszeliśmy od niego po raz kolejny żadnych konkretów, żadnej strategii, która miałaby pomóc w rozwiązywaniu problemów gospodarczych w Polsce. A raczej mogliśmy się przekonać, że polityka realizowana przez ministra finansów oparta jest na kreatywnej księgowości i przejadaniu pieniędzy publicznych.

Gdyby tak spojrzeć na wydatki, które są realizowane przez ten rząd, to z jednej strony widzimy rozrost administracji, a z drugiej strony widzimy pieniądze, które są przeznaczane na przykład na organizację imprez muzycznych na Stadionie Narodowym, a dodajmy, że jest to jeden z najdroższych stadionów w Europie. Tak można byłoby wyliczać w nieskończoność.

Co więcej, minister Rostowski okłamuje Polaków, porównując dane statystyczne i wskaźniki obrazujące polską gospodarkę do danych krajów europejskich, o zupełnie innej sytuacji i strukturze gospodarczej.

Czym innym jest zadłużenie w Niemczech i inaczej ono skutkuje w gospodarkach rozwiniętych. Porównywalny poziom długów w Polsce powoduje o wiele bardziej dotkliwe skutki dla społeczeństwa.

A zauważmy, że minister Rosowski nie myśli o tym, że po drugiej stronie jego wyliczeń są nie tylko rynki finansowe, ale przede wszystkim konkretni ludzie.

Rosnące bezrobocie, pogłębiająca się bieda, problemy finansowe samorządów niestety na tym ministrze nie robią żadnego wrażenia.

Polityka budżetowa Rostowskiego zbankrutowała i doszło do tego, że musimy zmieniać w trybie ekspresowym ustawę o finansach publicznych, a także zawieszać pierwszy próg ostrożnościowy.

Mało tego, minister próbuje wmówić nam wszystkim, że nic się nie stało. Szef resortu finansów w 2009 roku, kiedy wprowadzano progi ostrożnościowe do ustawy o finansach publicznych, mówił wielokrotnie, że jest to potrzebne do stabilizacji finansów państwa. Jak widać, wystarczyło niecałe 4 lata, by zmienił zdanie.

Niestety ten rosnący deficyt będzie powodował powiększające się zadłużenie i przerzucanie na następne lata długów teraz powstałych. Polityka rządu doprowadziła nas do ściany i postawiła przed wyborem niczym między dżumą a cholerą, to znaczy albo wybieramy zwiększanie deficytu, albo pozbawienie Polaków emerytur i cięcie wydatków inwestycyjnych. Taki wybór daje nam Rostowski.

 not. MM


Beata Szydło, wiceprezes PiS, wiceprzewodnicząca sejmowej Komisji Finansów Publicznych

Beata Szydło