• Środa, 1 kwietnia 2026

    imieniny: Grażyny, Hugona, Zbigniewa

Co drażni prokuraturę

Środa, 24 lipca 2013 (02:00)

Takiego uzasadnienia obecności sowieckich reliktów w polskiej przestrzeni publicznej nie powstydziłaby się prokuratura z czasów głębokiej komuny.

 

„Nasz Dziennik” dotarł do treści prokuratorskiego zażalenia na postanowienie sądu, który umorzył sprawę o „zbezczeszczenie” dwóch sowieckich pomników w Warszawie. Prokuraturze nie podobają się „jednostronne światopoglądowo” dowody, poglądy moralne i brak „bezstronności” sądu, który uniewinnił dwóch harcerzy za oblanie pomników „wdzięczności” Armii Sowieckiej w Warszawie czerwoną farbą.

„W żadnym przypadku nie można zgodzić się ze stanowiskiem Sądu” – podkreśla prokurator Katarzyna Rudnicka-Bastecka z Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga Północ.

Złożyła ona zażalenie na decyzję Sądu Rejonowego Warszawa-Praga Północ. Chodzi o oblanie farbą dwóch pomników: Polsko-Sowieckiego Braterstwa Broni na placu Wileńskim w Warszawie i Wdzięczności Armii Czerwonej w parku Skaryszewskim, w 2011 roku.

Uzasadnienie sądu liczyło 2,5 strony. Prokuratura swoją odpowiedź przygotowała na 8,5 strony. Wytaczane są tam ciężkie argumenty wobec postanowienia sędzi Ewy Grabowskiej, która uznała, że młodzi ludzie nie popełnili przestępstwa, mimo że są dowody na pomalowanie obu monumentów.

Rudnicka uznała, że sąd dokonał błędnych ustaleń, stwierdzając, że te pomniki nie podlegają ochronie prawa karnego. Zdaniem prokurator, przestępstwo popełnia osoba znieważająca „każdy” pomnik, „zarówno upamiętniający zdarzenie historyczne pozytywnie oceniane w społeczeństwie”, jak i „upamiętniający zdarzenie historyczne oceniane kontrowersyjnie”.

„Sąd dokonał niezwykle jednostronnej oceny zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, kierował się światopoglądowymi i moralnymi rozważaniami, które nie mogą mieć miejsca w tego typu, drażliwych z punktu widzenia polskiej historii, sprawach” – stwierdza prokurator. „Poglądy moralne i polityczne nie mogą wpływać na podejmowanie decyzji o umorzeniu przeciwko oskarżonym postępowania” – dodaje.

Jednak należy podkreślić, że sąd dokonał prawnej analizy przepisu art. 261 kodeksu karnego: „kto znieważa pomnik lub inne miejsce publiczne urządzone w celu upamiętnienia zdarzenia historycznego lub uczczenia osoby”, i ocenił, iż oba obiekty „nie mogą zostać uznane za pomniki” w rozumieniu prawa karnego.

„Zdaniem Sądu obiekty te nie spełniają definicji pomnika, bowiem ochronie prawnej podlega obiekt wzniesiony dla upamiętnienia zdarzenia bądź uczczenia osoby, której ta cześć jest należna” – uzasadniała sędzia.

Prokuratura wytyka sądowi, że nie dopuścił do postępowania jako strony społecznej Stowarzyszenia Przyjaźni Polsko-Rosyjskiej. Analizując decyzję o umorzeniu, prokuratura powołuje się na definicję pomnika zaczerpniętą z Wikipedii.

– Sąd orzeka zgodnie z zasadą swobodnej oceny dowodów, dokonuje oceny na podstawie swojej wiedzy, doświadczenia, wyciąga wnioski i podejmuje decyzje – podkreśla Wiesław Johann, sędzia TK w stanie spoczynku.

– Oczywiście, ktoś inny, jak prokurator, może mieć inny pogląd – zaznacza. I tak jest, ponieważ prokurator Rudnicka pisze, iż „ustawodawca nie dokonuje różnicowania pomników i wszystkie funkcjonujące w przestrzeni publicznej, nie usunięte zgodnie z przepisami prawa, podlegają ochronie prawnokarnej”.

– Sędzia, kierując się tzw. wykładnią autentyczną, uznała, że pomnik ma upamiętniać wydarzenie historyczne bądź osobę, a nie być jakimś symbolem iluzorycznej przyjaźni – mówi Wiesław Johann. – W mojej ocenie, jest to prawidłowa i sensowna wykładnia.

Prokurator Katarzyna Rudnicka-Bastecka przyznaje, że pomniki te budzą „wiele kontrowersji”, ale oprócz „zagorzałych przeciwników” mają także swoich zwolenników, „dla których pomniki te mają znaczenie emocjonalne, sentymentalne, są dowodem – świadectwem historii, przypomnieniem minionych trudnych i złowrogich lat”.

Wskazuje, że planuje się renowację i wyeksponowanie pomnika Wdzięczności Armii Czerwonej. „Istnieją więc grupy społeczne, dla których pomniki te mają znaczenie pozytywne, i uczucia tych grup nie pozwoliły na ich trwałe usunięcie” – zwraca uwagę prokurator. Jako przykład podaje Stowarzyszenie Przyjaźni Polsko--Rosyjskiej, które chciało uczestniczyć nawet w postępowania, a sąd nie uwzględnił tego wniosku.

Dalej prokurator Rudnicka podaje również mocne argumenty. „Sąd postanowieniem swoim podważa decyzje suwerennych organów państwa, bez zapoznania się z motywami ich działania”, poza tym sąd „nie pochylił się nad ustaleniem przyczyn, dla których dotychczas nie podjęto decyzji o ich usunięciu”, a pomniki „pozostają w przestrzeni publicznej na mocy decyzji organów samorządowych wybranych w demokratycznych wyborach”.

Radny Warszawy Michał Grodzki (PiS) z komisji nazewniczej pyta, czy prokuraturze chodzi o decyzje władz komunistycznych z 1945 r., ponieważ wówczas zapadały decyzje o postawieniu pomników. A brak decyzji o rozbiórce wynika z układów politycznych w radzie miasta.

Inny radny, Michał Dworczyk, zwraca uwagę, że zgodnie z analizami prawnymi przedstawianymi na forum rady tzw. pomnik Braterstwa Broni nie spełnia warunków, aby być objęty umową polsko-rosyjską z 1994 r. – nie stoi bowiem ani w miejscu walk, ani kaźni żołnierzy Armii Czerwonej.

Jednak zdaniem prokuratury (podobnie jak ROPWiM), powyższa umowa obejmuje te pomniki. Rudnicka-Bastecka obawia się ponadto, że decyzja sądu „może wręcz stwarzać zarzewie niepotrzebnych scysji społecznych”.

Do oblania farbą obu pomników doszło 17 września 2011 roku. Prokuratura skierowała akt oskarżenia przeciwko dwóm osobom M.B. i D.L. 22 listopada 2011 roku. Następnie 11 marca 2013 r. Sąd Rejonowy Warszawa-Praga Północ nakazem karnym uznał harcerzy za winnych i wymierzył im karę ograniczenia wolności na 10 miesięcy z obowiązkiem wykonywania prac na cele społeczne po 20 godzin miesięcznie, z obowiązkiem naprawienia szkody. Po odwołaniu się sprawa trafiła na zwykłą rozprawę, gdzie obrońcy wnieśli o umorzenie postępowania.

 

Treść zażalenia prokuratury tutaj.

Zenon Baranowski