Wyrządził krzywdę Kościołowi
Wtorek, 23 lipca 2013 (02:00)Ujawnione przez kurię diecezji warszawsko-praskiej kulisy sprawy ks. Wojciecha Lemańskiego są porażające. Konflikty w parafii, łamanie przepisów prawa kościelnego, manipulowanie opinią publiczną, kontestowanie nauki Kościoła
W związku z toczącą się od tygodni w środkach społecznego przekazu kampanią dotyczącą ks. Wojciecha Lemańskiego kuria warszawsko-praska wydała komunikat, w którym zostało przedstawione całe kalendarium i przyczyny konfliktu wywołanego przez duchownego. „Stając się dobrowolnym zakładnikiem mediów, wyrządził on wielką szkodę Kościołowi, którego jest kapłanem i który – jak deklaruje – ’kocha’, oraz wywołał poważną dezorientację i niepokój w szerokich kręgach polskiego społeczeństwa” – czytamy w dokumencie.
Zwrócono uwagę, że ks. Lemański, do niedawna proboszcz parafii w Jasienicy, nie ustawał w oskarżaniu ks. abp. Henryka Hosera o rzekome krzywdy i niesprawiedliwe decyzje, a czynił to za pośrednictwem prasy, radia, telewizji oraz internetu. Tymczasem ujawnione fakty pokazują, że ordynariusz warszawsko-praski robił wszystko, aby postępowanie ks. Lemańskiego nie szkodziło parafii i całemu Kościołowi.
Dla mediów wyrozumiały, łagodny i kulturalny, w rzeczywistości kapłan ten na co dzień był skonfliktowany z różnymi środowiskami: z księdzem dziekanem, władzami samorządowymi, oświatowymi, a zwłaszcza ze środowiskiem szkolnym w Zespole Szkół w Jasienicy, gdzie był jednym z katechetów. Władze oświatowe, zaniepokojone zaostrzającym się sporem, który dzielił środowisko, zwróciły się do księdza arcybiskupa z prośbą o interwencję.
Kiedy zgodnie z prawem kanonicznym otrzymywał upomnienia od ks. abp. Henryka Hosera, odwoływał się od jego decyzji, ale Stolica Apostolska stawała po stronie ordynariusza diecezji warszawsko-praskiej. O tym jednak kapłan nie informował już mediów.
Z biegiem czasu działalność ks. Lemańskiego zataczała coraz szersze kręgi, a ukazywany przez media jako ofiara przełożonego został wykreowany na mentora Kościoła, który poucza i bezpardonowo go rozlicza. Ukazywał on Kościół jako środowisko gwałcicieli, pedofilów, hipokrytów, zdzierców i pijaków. W końcu doszło do tego, że zaczął kontestować samo nauczanie Kościoła.
Okazją było opublikowanie 5 marca 2013 r. przez Konferencję Episkopatu Polski dokumentu pt. „O wyzwaniach bioetycznych, przed którymi stoi współczesny człowiek”. Wobec tego nie tylko prawem, ale wręcz obowiązkiem ordynariusza było upomnieć kapłana.
– Upomnienie nie jest jeszcze karą, ale środkiem karnym, który ma zwrócić uwagę, że ktoś jest na drodze do popełnia przestępstwa. Ksiądz arcybiskup Hoser, jak wynika z opublikowanego dokumentu, to właśnie chciał zrobić. Ksiądz Lemański miał prawo odwołać się od upomnienia, ale – jak widzimy – Stolica Apostolska po zapoznaniu się ze sprawą przyznała rację księdzu arcybiskupowi – zwraca uwagę w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” ks. prof. Wojciech Góralski, kanonista z UKSW.
A ks. dr Piotr Steczkowski, wykładowca prawa kanonicznego na Uniwersytecie Rzeszowskim, dodaje, że ukazane w komunikacie kurii zachowanie ks. abp. Hosera wobec ks. Lemańskiego było jak najbardziej modelowe i prawidłowe.
– Istnieje specjalny dokument wydany przez Stolicę Apostolską, który mówi, że biskup ma czuwać nad dyscypliną w Kościele. Jeśli jakiś kapłan budzi zgorszenie i trwa w nim, biskup powinien udzielić mu upomnienia – zaznacza.
Małgorzata Pabis