Kolejna noc napięć pod Paryżem
Poniedziałek, 22 lipca 2013 (07:17)Francuska policja pozostawała w pełnej gotowości w nocy z powodu zamieszek, które zakłóciły spokój mieszkańców okolic Paryża przez dwie noce z rzędu.
Już wieczorem kilkudziesięciu młodych ludzi zgromadziło się pod komisariatem w Trappes (około 30 km na zachód od stolicy Francji), i obrzucało stróży prawa petardami. Władze rozmieściły oddziały prewencji, w odwodach stało 20 furgonów policyjnych i oddział uzbrojony w gaz łzawiący.
– Atmosfera jest napięta, koledzy są w pełnej gotowości – oświadczyła cytowana przez AFP rzecznik policji Maryline Bereaud. – Obawiamy się reakcji w sąsiednich miejscowościach – dodała.
AFP, powołując się na źródła policyjne podała jednak, że do godziny 0.30 nie doszło do żadnych nowych incydentów.
W nocy z piątku na sobotę ok. 250 osób starło się w Trappes z policją. W wyniku walk 14-letni chłopiec został poważnie ranny w oko, a kilka osób doznało lżejszych obrażeń. Do aktów przemocy doszło też w mieście Elancourt; tam policjanci zostali obrzuceni m.in. koktajlami Mołotowa.
W niedzielę cztery osoby stanęły przed sądem w Wersalu za stosowanie przemocy i znieważanie policji, a także rzucanie różnymi pociskami w stróżów prawa.
Przyczyną zamieszek było czwartkowe zatrzymanie mężczyzny, który zaatakował policjanta i próbował go dusić, gdy ten chciał skontrolować jego żonę zakrywającą twarz nikabem – poinformowała prokuratura. Mężczyzna – Francuz, który przeszedł na islam – został na krótko zatrzymany, a następnie zwolniony i umieszczony pod dozorem sądowym.