Antyputinowskie graffiti
Poniedziałek, 22 lipca 2013 (02:08)Rosyjski Komitet Śledczy wszczął śledztwo w sprawie napisów i naklejek na ścianie budynku Dumy Państwowej, które umieścili zwolennicy opozycjonisty Aleksieja Nawalnego. Jedna osoba została już skazana na 15 dni aresztu administracyjnego.
Grupa kilku tysięcy osób chciała protestować w czwartek wieczorem przeciwko wyrokowi na Nawalnego, którego sąd w Kirowie skazał tego dnia na pięć lat więzienia po kilku miesiącach procesu, który miał wszelkie cechy politycznej represji.
Demonstrantów nie wpuszczono na położony przy Kremlu reprezentacyjny plac Maneżowy, gdzie chcieli się zebrać. Wówczas duża grupa urządziła wiec przy pobliskim gmachu Dumy. Na ścianie naklejono nalepki propagandowe Nawalnego, w tym ze słowami: „Nawalny na prezydenta, Putin – do więzienia” oraz „Putin jest złodziejem”. Pojawiły się też antyputinowskie plakaty i graffiti, m.in. sugerujące, że prezydent jest homoseksualistą.
Policja i OMON zatrzymały 200 osób. Wszczęto przeciwko nim sprawy o wandalizm i użycie siły wobec funkcjonariuszy państwowych. Za pierwsze grożą trzy lata więzienia, a za drugie – pięć. Administracja Dumy nie stwierdziła istotnych strat (koszt usunięcia nalepek i zmycia graffiti okazał się minimalny), a uszczerbek policjantów polega na jednym zerwanym pagonie i bliżej nieokreślonych groźbach pod ich adresem, jednak śledztwo prowadzone jest właśnie z takich artykułów, a nie o obrazę głowy państwa.
W tej kwestii jedynie rzecznik Putina Dmitrij Pieskow powiedział dziennikarzom, że „konstruktywna krytyka [prezydenta] jest mile widziana, ale inwektywy są nie do zaakceptowania”.
Sąd zdążył już wymierzyć jeden wyrok. Wsiewołod Matwiejew, ojciec czworga dzieci, został skazany na 15 dni więzienia za utrudnianie wyjazdu samochodów z zatrzymanymi pod Dumą uczestnikami demonstracji.
Twierdził, że zepsuł mu się samochód. Pięciu policjantów usiłowało go przez kilkanaście minut wyciągnąć z pojazdu, wzbudzając śmiech zgromadzonych. Osadzonego w areszcie Matwiejewa odwiedził w sobotę zwolniony warunkowo Nawalny, który zgłosił się jako jego adwokat.
„Sędzia-bestia skazał na piętnaście dni człowieka za korzystanie z niezbywalnego prawa człowieka, by jego samochód popsuł się tam, gdzie mu to dyktuje sumienie i obywatelska odwaga” – napisał w internecie nieco ironicznie Nawalny. Jednocześnie podziękował w internetowej telewizji „Deszcz” wszystkim solidaryzującym się z nim uczestnikom protestów.
Piotr Falkowski