Rekonstrukcja rzezi wołyńskiej
Sobota, 20 lipca 2013 (19:36)„Wołyń 1943 – nie o zemstę, a o pamięć wołają ofiary” – pod takim hasłem już dzisiaj wieczorem w Radymnie k. Jarosławia odbędzie się największa w Polsce rekonstrukcja historyczna wydarzeń związanych z ludobójstwem na Wołyniu.
Przygotowania i próby do inscenizacji historycznej obrazującej mordy na Polakach na Wołyniu trwały od kilku tygodni. W widowisku, które rozpocznie się o godz. 20.30 weźmie udział ok. trzystu rekonstruktorów z Polski, Czech i Słowacji.
Jak podkreślają nie ma łatwych ról zarówno kata czy ofiary, nie jest bowiem proste wejść w rolę ofiary i poczuć to, co mogli czuć: zawód, zdradę w momencie kiedy do drzwi zapukał sąsiad, żeby zabić.
Oprawę muzyczną widowiska przygotował kompozytor Krzesimir Dębski, którego dziadkowie zginęli z rąk UPA w Kisielinie na Wołyniu.
Organizacja widowiska historycznego w Radymnie spotkała się z protestem Związku Ukraińców w Polsce. W oświadczeniu prezes związku Piotr Tyma podkreśla, że rekonstrukcja jest bulwersującym rozbudzaniem negatywnych emocji w społeczeństwie polskim oraz nadużywaniem tragedii Polaków i Ukraińców, a także przedstawicieli innych narodów, która miała miejsce w okresie II wojny światowej na Wołyniu.
Stanowisko Związku Ukraińców w Polsce krytykuje historyk dr Andrzej Zapałowski, adiunkt Uniwersytetu Rzeszowskiego i Wyższej Szkoły Prawa i Administracji w Rzeszowie, który w rozmowie z portalem NaszDziennik.pl słowa szefa Związku Ukraińców w Polsce nazywa kompletną bzdurą.
Jego zdaniem, w taki sposób można podsumować każde wydarzenie w stosunkach międzynarodowych.
– Według interpretacji Piotra Tymy należałoby przyjąć, że np. uroczystości katyńskie to podburzanie nastrojów wśród Rosjan, uroczystości na Górze Świętej Anny w rocznice Powstań Śląskich to nic innego jak działania wymierzone przeciwko Niemcom. To kompletne nieporozumienie – uważa dr Zapałowski.
Dodaje, że rekonstrukcja w Radymnie zawiera element edukacyjny dla polskiego społeczeństwa wobec faktów, które przez kilkadziesiąt lat były okryte zmową milczenia.
– Dzisiaj poprzez tę rekonstrukcję pamięć o tamtych bolesnych wydarzeniach i ofiarach z powrotem wraca do polskiego narodu. Pamięci i prawdy nie da się zakrzyczeć żadnymi protestami. Insynuacje Piotra Tymy zawarte w oświadczeniu, co do aspektów historycznych są wyrwane z kontekstu i nie odzwierciedlają faktów. To kolejna próba manipulacji faktami tych środowisk – akcentuje dr Andrzej Zapałowski.
Ocenę dr. Zapałowskiego potwierdza Mirosław Majkowski prezes Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej X D. O. K. w Przemyślu, a zarazem główny organizator plenerowego widowiska. Podkreśla, że celem rekonstrukcji jest przypomnienie tragedii ludobójstwa sprzed 70 lat, jaka dotknęła Polaków, ale też i inne narodowości, w tym również ludność ukraińską i uszanowanie pamięci ofiar, które często do dzisiaj nie są znane z imienia i nazwiska.
– Inscenizacja zostanie zaprezentowana w formie rekonstrukcji historycznej do momentu, w którym w ogóle da się przedstawić wydarzenia sprzed lat. Potem główne role zagrają światło, dźwięk i ogień, które bardziej niż dosłowny obraz działają na wyobraźnię – zaznacza Mirosław Majkowski.
Na miejscu inscenizacji, nad zalewem w Radymnie wybudowano drewnianą replikę wołyńskiej wioski. To właśnie tam rozegrają się wydarzenia przypominające tragedię zdradzonych Polaków, zaatakowanych przez dawnych sąsiadów – ukraińskich nacjonalistów.
Mariusz Kamieniecki