Cięcia śledztwu nie grożą?
Sobota, 20 lipca 2013 (02:00)Cięcia budżetowe nie powinny dotknąć śledztwa smoleńskiego – zapewniają resort obrony i prokuratura wojskowa. Jednak dokładne plany redukcji nie są znane, a w przygotowaniu jest blisko 30 ważnych ekspertyz na potrzeby postępowania.
– Zapowiedziane cięcia budżetowe nie spowodują ograniczenia wydatków na prowadzenie śledztwa dotyczącego katastrofy smoleńskiej – zapewnia kpt. Marcin Maksjan z Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Ale zaznacza, że szczegóły oszczędności nie są na razie znane.
– Należy jednak zauważyć, że Naczelna Prokuratura Wojskowa nie otrzymała dotychczas informacji na temat przewidzianych cięć wydatków w resorcie obrony narodowej – dodaje.
Inwestycje na pierwszy ogień
– To wszystko jest w trakcie przygotowań i trudno mi powiedzieć, z której dokładnie półki zostaną wzięte pieniądze – mówi „Naszemu Dziennikowi” Jacek Sońta, rzecznik MON, któremu podlega prokuratura wojskowa prowadząca śledztwo smoleńskie.
– Nie sądzę, żeby na tych oszczędnościach miała ucierpieć tak ważna instytucja jak prokuratura wojskowa – podkreśla. Sońta dodaje, że cięcia mają dotknąć przede wszystkim wydatków inwestycyjnych.
Tegoroczny budżet MON ma zostać uszczuplony o ponad 3,3 mld zł, a oszczędności będą dotyczyć bieżących wydatków materiałowych i inwestycyjnych budowlanych. Kilka dni temu premier Donald Tusk poinformował, że po nowelizacji tegorocznego budżetu wydatki ministerstw mają spaść o 8,5-8,6 mld zł, a każdy resort miał otrzymać wskazówki co do skali oczekiwanych oszczędności i jak je osiągnąć.
Poseł Stanisław Piotrowicz (PiS), dawniej czynny prokurator, mówi, że już były sygnały o problemach finansowych w cywilnych prokuraturach.
– Wiem, że w prokuraturze powszechnej brakowało pieniędzy w trakcie roku na postępowania przygotowawcze. A w tym zakresie mówimy o należnościach dla biegłych za ekspertyzy i coś tam dołożono. Podobnie może się wydarzyć w prokuraturze wojskowej, premier poszukuje tych blisko 9 mld zł, które chce uzyskać z oszczędności w resortach, więc niewykluczone, że w MON – wskazuje poseł.
Jak informuje prokuratura, śledztwo smoleńskie kosztowało do tej pory prawie 4,4 mln złotych. W tym roku na potrzeby postępowania zabezpieczono w budżecie prokuratury środki finansowe w wysokości 1,8 mln złotych.
W toku jest praca nad wieloma ekspertyzami, których koszty niekiedy są znaczne. Jedna roboczogodzina pracy biegłego to koszt około 30 zł, ale np. ekspertyza fonoskopijna w Instytucie Sehna trwała ponad półtora roku. Prokuratura wystąpiła do biegłych o przeprowadzenie szeregu ekspertyz. Tymczasem nadal w trakcie wykonywania jest 27 ekspertyz, m.in. uzupełniające opinie fonoskopijne z tupolewa, opinie psychologiczne, opinie na temat ewentualnych wybuchów na pokładzie czy uszkodzeń brzozy. Ekspertyzy te ma wykorzystać całościowa opinia zespołu biegłych z różnych dziedzin.
Kosztowne występy Laska
– To śledztwo to niechciane dziecko. To wiemy ze sposobu, w jaki jest ono prowadzone, z jednej strony docierają do nas informacje, że prokuratura wykonuje kolejne czynności śledcze. To dobra wiadomość. Ale z drugiej strony żenujące jest to, że kluczowe czynności wykonywane są 3,5 roku po katastrofie – mówi Piotrowicz.
– Na takim śledztwie na pewno oszczędzać nie wolno. To jest bezprecedensowa sprawa. Pytanie, czy będą pieniądze i skąd będą pieniądze, moim zdaniem jest nie na miejscu – uważa mec. Piotr Pszczółkowski, pełnomocnik kilku rodzin ofiar katastrofy.
– Ale gdyby próbować racjonalizować te wydatki, to bym się zastanawiał nad sensownością opinii profili psychologicznych pilotów, bo uważam, że ta opinia jest absolutnie zbędna w tym postępowaniu – ocenia adwokat.
– Poza tym niedawno opinia publiczna uzyskała informacje, ile kosztują „występy” zespołu Macieja Laska, i myślę, że jest to najlepszy punkt odniesienia, iż w katastrofie, w której zginęła elita polityczna kraju, przyzwoite państwo, państwo szanujące swoich obywateli, pieniądze musi znaleźć – podkreśla Pszczółkowski.
Zenon Baranowski