• Środa, 1 kwietnia 2026

    imieniny: Grażyny, Hugona, Zbigniewa

Z bankietu pod sąd

Piątek, 19 lipca 2013 (02:05)

Z prok. Ewą Koj, naczelnikiem Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN w Katowicach, rozmawia Zenon Baranowski

 

Sąd uwzględnił w całości wniosek IPN o ponowne badania Wojciecha Jaruzelskiego, po tym jak uczestniczył przez wiele godzin w spotkaniu z okazji swoich 90. urodzin.

– Wiemy, że sąd podzielił w pełni stanowisko prokuratora, uwzględnił wniosek i wydał postanowienie 16 lipca. Czekamy na jego kopię.

W decyzji nie określono kategorii lekarzy, którzy mają zbadać Jaruzelskiego?

– Rozumiem, że jest to przyjęcie takiej procedury, iż nie powołuje się konkretnego biegłego, ale zasięga się opinii zespołu. Z informacji wynika, że zasięgnięto opinii Uniwersytetu Medycznego w Warszawie. A tam są lekarze różnych specjalności.

Biegli sami zdecydują, jacy lekarze mają zbadać komunistycznego dyktatora?

– Nawet nie biegli. Jest taka możliwość, że można zasięgnąć opinii biegłego albo zasięgnąć opinii katedry, zespołu, instytucji. Ci, którzy będą przygotowywali tę opinię, będą wiedzieli, kogo w zakresie oceny zdrowia oskarżonego powołać.

Wspominała Pani o opinii z kwietnia tego roku, której sąd nie przekazał prokuraturze. Dlaczego tak się stało?

– Pierwsza opinia określała, że taka niezdolność ze strony oskarżonego potrwa co najmniej 12 miesięcy. Okres ten upłynął z końcem sierpnia 2012 roku. Sąd z urzędu zasięgnął kolejnej opinii. Jeżeli to robi, to teoretycznie nie musi nas o tym informować. Zwłaszcza że nic się nie zmienia. Ta opinia potwierdzała – jak już dzisiaj wiemy – to, że oskarżony nie może uczestniczyć w postępowaniu. Czekamy na jej odpis, tam nawet ma być taki zapis, że jest trwale niezdolny do udziału w postępowaniu.

Jaruzelski, odnosząc się do wniosku katowickiego oddziału, stwierdził, że ma on za sobą „trening” w postaci „bardzo kosztownej, a w skutkach jałowej” ekshumacji ciała generała Władysława Sikorskiego. „Myślę, że być może wkrótce odbędzie się powtórka takiej operacji wobec mnie, dla upewnienia, czy rzeczywiście byłem chory” – napisał w swoim oświadczeniu.

– Nie będę się odnosić do tego, co oskarżony napisał. Zapewniam, że w oddziałowej komisji w Katowicach jest w biegu aktualnie 112 śledztw. I są to różne ważne sprawy, chociaż nie tak medialne. Naprawdę robimy wiele ważnych rzeczy, nie tylko tych kilka głośnych medialnie postępowań.

Polska procedura karna pozwala na prowadzenie procesu bez obecności oskarżonego. Sąd może skorzystać z takiej ścieżki.

– Jest taka możliwość, że oskarżony po złożeniu wyjaśnień przed sądem, jeżeli jest to dla niego uciążliwe, nie musi uczestniczyć w postępowaniu sądowym. Tak było w przypadku Emila Kołodzieja, członka Rady Państwa PRL, który nie uczestniczył w postępowaniu, i ten wyrok zapadł. Jaruzelski podobnie złożył obszerne wyjaśnienia w tej sprawie i potem zły stan zdrowia nie zmuszał go do uczestniczenia w rozprawach. Zwłaszcza że są obrońcy, którzy mogą informować oskarżonego, co się na rozprawie dzieje. Taka formuła jest dobra.

Ale jeśli oskarżony się nie zgadza, to blokuje zastosowanie takiej opcji?

– Tak. Dokładnie tak.

W społecznym odczuciu to blokowanie procesu przez oskarżonych. Czy nie warto wprowadzić takich zmian, które pozwalałyby na to, że sąd jednak miałby możliwość nieuwzględnienia takiego wniosku?

– Pozostawiam to bez komentarza. Nasze przepisy nie są takie złe.

Dziękuję za rozmowę.

Zenon Baranowski