• Czwartek, 2 kwietnia 2026

    imieniny: Franciszka, Władysława, Arona

Zdewastowano pomnik "Olecha"

Środa, 17 lipca 2013 (15:50)

Nieznani sprawcy spiłowali krzyż upamiętniający ostatniego dowódcę połączonych sił Armii Krajowej Lida – Szczuczyn Anatola Radziwonika ps. „Olech”, a także innych żołnierzy AK poległych pod wsią Raczkowszczyzna w obwodzie grodzieńskim.

Związek Polaków na Białorusi wyjaśnił w komunikacie, że z jego informacji wynika, iż do dewastacji krzyża doszło pod nieobecność właścicieli posesji, na której został on ustawiony.

Jednocześnie wyjaśniono, że krzyż został spiłowany i wywieziony w nieznanym kierunku, zaś jego fundament wandale zasypali ziemią. Związek Polaków na Białorusi zwrócił uwagę, że nie jest wykluczone, iż sprawcami dewastacji są władze rejonu szczuczyńskiego.

– Gospodarzy [terenu, na którym stał krzyż] wezwano do siedziby gminy. Powiedzieli im, że w sprawie tego krzyża przyjedzie ktoś ze Szczuczyna i chce z nimi rozmawiać. Spędzili tam dwie godziny, czekając na tego kogoś, ale nikt nie przyjechał. Pod ich nieobecność [do gospodarstwa] przyjechała brygada i wywiozła krzyż. Jak wrócili do domu, zobaczyli, że nie ma śladu krzyża i fundament jest już ziemią zasypany – powiedział w rozmowie z Polską Agencją Prasową (PAP) Andrzej Pisalnik, działacz Związku Polaków na Białorusi.

Krzyż upamiętniający „Olecha” i innych żołnierzy AK, którzy zginęli pod Raczkowszczyzną w walkach z NKWD w 1949 roku, będący jednocześnie miejscem pamięci o bohaterskich Polakach, został uroczyście ustawiony przez działaczy Związku Polaków na Białorusi 12 maja br. W tym dniu przypadała 64. rocznica śmierci Radziwonika. Krzyż poświęcił ks. Andrzej Radziewicz, kapelan mieszkających na Białorusi akowców. Na miejscu była sprawowana Msza św. i odbyła się krótka uroczystość. Ustawienie krzyża wywołało niezadowolenie i sprzeciw władz.

– Zarzucono nam zorganizowanie nielegalnego zgromadzenia, manifestacji. Mimo że odbywało się ono na prywatnym terenie. Nie wiem, czy to znaczy, że jakbym organizował wesele na własnym podwórku, to też musiałbym prosić władze o pozwolenie. 12 maja br. zorganizowaliśmy spotkanie. Postawiliśmy krzyż, była też Msza św. polowa, były wspomnienia o „Olechu” i jego oddziale. Na uroczystości było ok. 150 osób z okolicznych wsi – wyjaśnił w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Mieczysław Jaśkiewicz, który wraz z Weroniką Sebastianowicz, prezesem Stowarzyszenia Żołnierzy AK na Białorusi, został ostatecznie skazany na karę grzywny przez sąd w Szczuczynie.

IK